Dlaczego 15 lat temu nie było YouTuba?

Posted by By: tryt

Ech, dlaczego 15 lat temu, kiedy z bratem i naszym przyjacielem mieliśmy kapelę (hardcorową w dodatku) nie było YouTube’a. Ech, to przynajmniej byłaby kupa śmiechu…

A tu proszę czarni bracia w domowej produkcji…

Czego w tym internecie nie ma…

PS. Chyba pomału moda na chude kobitki mija :-)

Manager to brzmi dumnie…

Posted by By: tryt

Byłem kiedyś szefem. Teraz z własnej już nie jestem i jestem z tego bardzo zadowolony. W najwyższym punkcie mojej kariery na stanowisku kierowniczym miałem pod sobą około 40 osób. Bycie szefem nie jest proste i najczęściej kierownik musi nauczyć się swojego rzemiosła  na własnych błędach. Biada tym, którzy w tym uczestniczą :-) .

Czy w przyszłości chciałbym znów zajmować kierownicze stanowisko? Z pewnością tak. Kierowanie zespołem ludzkim jest naprawdę ekscytującym i wciągającym zajęciem. Niestety potrafi też zawrócić w głowie. Wymaga umiejętności politycznych oraz odporności psychicznej. Moja rezygnacja z kierowniczej roli w firmie była wynikiem przemyśleń na temat mojego deficytu politycznej przebiegłości, tak niezbędnej do wszelkich politycznych rozgrywek. Jestem, nadal, ukierunkowany na realizację celów, a nie na polityczne podchody. To właśnie w tym momencie dyskredytuje mnie jako szefa w moich własnych oczach. Mam jednak nadzieję, że z wiekiem rozgrywki polityczne będą mnie równie wciągać jak rozwiązywanie zagadnień technicznych lub biznesowych.

Teraz troszkę z innej beczki, lub jak kto woli z innej strony barykady. Jakiś czas temu odszedłem z firmy, w której wraz z koleżeństwem stanowiliśmy zgrany i bardzo dobrze współpracujący zespół. Potem słyszałem w opowieściach jak z tygodnia na tydzień atmosfera się psuje. Wcześniej współpracujący ze sobą ludzie nie specjalnie potrafią się dogadywać. Mnożą się błędy i reputacja zespołu w jego własnych oczach idzie na dno. Morale idzie w dół. Dlaczego się tak działo? Co się zmieniło, że świetnie działający zespół nagle zaczął się rozpadać? Odpowiedź w tym wypadku jest prosta. Zmienił się szef. Pracowałem z nim kilka miesięcy i nie miałem wątpliwości, że czas na zmianę.

Dziś usłyszałem, że dwie kolejne osoby złożyły wymówienia. Rzucenie papierów jest, moim zdaniem,  ostatecznością, co oznacza, że atmosfera w pracy osiągnęła dno. No dobrze, ale czy to dobrze, czy złe? I tu odpowiedź nie jest tak do końca jednoznaczna. Wszystko zależy czy nowy szef potrafi osiągnąć swoimi metodami stawiane przed nim cele. Bo jeśli źle mu się współpracuje ze swoimi podwładnymi to ma pełne prawo dobrać sobie zespół, z którym potrafi się dogadać. Gorzej jeśli nie potrafi się dogadać z nikim, ale to już problem jego szefa :-) .

Genotyp firmy – pojęcie to po raz pierwszy usłyszałem na szkoleniu managerskim prowadzonym przez firmę CHILTERN. Zjawisko to polega to na tym, że kadra managerska przyjmując do pracy nowe osoby wybiera je dopasowując ich cechy do siebie.  Sposób współpracy z nowymi pracownikami zaczyna dominować. Starzy pracownicy albo się dostosowują albo odchodzą z pracy. W ten sposób w firmie zostają tylko te osoby, które “pasują” do swoich przełożonych. Zmiana kierownictwa może spowodować zmianę genotypu firmy. Zmiana genotypu firmy lub zespołu to najczęstszy powód zmiany pracy umotywowanej złą atmosferą w pracy. A dlaczego? Bo w polskim prawie nie można od tak wymienić pracownika. “Chroni” go prawo pracy. Zwolnienie z pracy nie może być uzasadnione z tym, że pracownik swojemu szefowi się nie podoba. Jedynym sposobem jest uprzykrzenie mu życia w pracy, tak, żeby sam odszedł. Dlatego ja wolę zmienić pracę zanim jest już za późno i wszelkie mosty są już popalone.

Mój Elfik zarzuca mi czasami, w żartach, że mam szczęście do pracy, bo pracuję w przyjaznych środowiskach. To prawda, prawdopodobnie mam dużo szczęścia, ale też wybierając firmy w których mam pracować zwracając szczególną uwagę na to kim jest mój szef i osoby ponad nim. I najważniejsze: nic na siłę, jeśli nie ma chemii, to należy zrezygnować, bo to się może źle skończyć.

Doom

Posted by By: tryt

Absolutnie bez żadnego związku z nadchodzącymi wyborami, bo wybory prezydenckie to na pewno nie koniec świata, przynajmniej dla mnie, wczorajszy wieczór, po całym dniu pracy w ogrodzie, wydawał mi się idealny do spędzenia przed telewizorem. Oczywiście  ze szklaneczką czegoś co definitywnie uniemożliwia legalne przebywanie za kierownicą poruszającego się samochodu. Jak na złość w telewizji, w której mam około 80 programów, nic ciekawego nie było. Albo powtórki, albo nudy, że aż strach.

Przed erą telewizji w moim domu, przechodziłem erę kupowania filmów. Przynajmniej raz w tygodniu kupowałem coś w internecie lub w supermarketach. Tak uzbierała mi się dość pokaźna kolekcja filmów. I co trzeba podkreślić legalnych. Trzeba tu nadmienić, że w supermarketach rozstawione są kosze z tanimi filmami i co ciekawe czasem można tam znaleźć różne perełki. Oczywiście trwa to trochę czasu zanim się znajdzie dawno szukany tytuł, ale czasem warto poświęcić pół godziny na szperanie. Potem, oczywiście oprócz wydania 6 zł trzeba wysłuchać od swojego kochania parę gorzkich słów na temat bólu nóg i zmęczenia, ale za przyjemności trzeba płacić.

Wracając do głównego wątku, czy pamiętacie grę DOOM? Oczywiście, że pamiętacie. To gra kultowa! Też grałem, choć muszę przyznać, że częściej grałem w Heretic’a tej samej firmy (czyli ID Software).  Jako, można powiedzieć fan tej gry, kupiłem sobie film o tym samym tytule nie spodziewając się wiele po nim. To było parę lat temu, dla czego o tym piszę teraz? Ano dla tego, że film, jak na swój gatunek i fakt, że został nakręcony na podstawie gry, jest według mnie całkiem niezły. Rzadko sięgam po jakiś film po raz drugi, a wczoraj to właśnie DOOM wygrał wybory na film wieczoru. Polecam serdecznie – oczywiście widzów o mocnych nerwach. Postaci są wyraziste, akcja wartka, może trochę przewidywalna, ale no cóż wszyscy wiemy jak to się skończy :-) . Chyba, że ktoś nie skończył wszystkich poziomów, hehe.

Perełką w filmie, jak mówią twórcy, nakręconą specjalnie z myślą o fanach gry, jest scena walki z pierwszego planu. Oglądając pierwszy raz tą scenę byłem zafascynowany, że w ogóle powstała. Oglądając drugi raz, stwierdziłem, że całkiem nieźle wykorzystali engine gry. A potem obejrzałem dodatki do filmu. Z jednego z nich dowiedziałem się jak była kręcona ta scena i, że to wcale nie było wygenerowane przez komputer, ale kręcone z udziałem aktorów. Genialne! Poza tym potwory pojawiające się w filmie to nie animacje, ale żywi aktorzy w kostiumach. Dzięki czemu ruchy postaci są bardziej autentyczne. I na uznanie zasługuje, że ci przebrani aktorzy nie wyglądają śmiesznie. To trzeba zobaczyć.

Poniżej scena, o której pisałem znaleziona na YouTubie:

Niestety nie znalazłem, w necie udostępnionego dodatku o tym jak ta scena została nakręcona, więc odsyłam do materiałów na DVD.

nMTV – No Music Television

Posted by By: tryt

Odkąd posiadam TV i mogę włączyć MTV nie udało mi się trafić na program na tej stacji z muzyką, za to trafiłem na króliczki playboya, “umów się z moją matką” i inne programy ala reality show. Fakt, że MTV się rozrosła i posiada kanały tematyczne: Rocks lub Dance i główna MTV może już nie jakiej muzyki nadawać :-) . A może wśród dość pokaźnej konkurencji na rynku kanałów muzycznych telewizja nie może już tylko puszczać teledysków. Nie wiem i nie o tym chciałem pisać.

Zaciekawiło mnie coś innego: Kto jest odbiorcą MTV w dzisiejszej odsłonie? Kogo interesują intymne szczegóły życia króliczków playboya? Kto jest zainteresowany oglądaniem randek przed kamerami?

Jak zostało to przedstawione w Case Study firmy SySurvey “MTV’s target audience is one of the most clearly defined and some may credit it as one of the market leaders in “youth” targeting. With a heritage of over 20 years MTV has a very clear understanding of its primary TV-viewing target audience.” widzowie MTV są jasno zdefiniowani jako nieletni lub małoletni.

Przedstawione w oglądanych przeze mnie programach sposoby zachowania są reżyserowane, tak,  żeby były interesujące dla oglądającego. Mogą szokować, mogą rozśmieszać lub gorszyć, ale są wyselekcjonowaną sekwencją zdarzeń ułożoną przez reżysera. Czy młodzi odbiorcy biorą to pod uwagę oglądając taki program, czy przyjmują przedstawione sytuacje jako standard?

Ktoś czytając moją wypowiedź do tego momentu mógłby mnie wziąć za ograniczonego konserwatystę oburzającego się na niewinne programy w telewizji.  Ja zastanawiam się tylko jak problematyka podejmowana w programach najbardziej popularnej telewizji na świecie wpływa na postrzeganie rzeczywistości przez jej odbiorców, nastolatki/małoletnich, którzy są najbardziej podatnym odbiorcą?

Z drugiej strony stoimy przed problemem zmniejszającego się przyrostu naturalnego i może lepiej, żeby obniżyć trochę poziom nie tylko kultury, ale i majtek :-)

Naprawdę rozbawił mnie jeden z programów “Date my Mom” (Umów się z moją mamą). W tym programie chłopak szuka dziewczyny. Do wyboru ma trzy kandydatki, których nigdy na oczy nie widział. Nie umawia się z nimi, ale z ich mamami. Po odbyciu wszystkich randek (nie widziałem wypowiedzi mężów tych mam – hehe) wybiera sobie dziewczynę. I tu muszę przyznać, że pomysł jest przedni. Bo jak wiadomo z podań ludowych: “poznać swoją przyszłą teściową, to tak jak spotkać swoją przyszłą żonę za20 lat” Bardzo pouczające.

Na wszelki wypadek, choć mam na to ochotę, nie napiszę jak by się skończyło, gdybym poznał swoją teściową przed poznaniem mojej żony.

Czekając na żonę

Posted by By: tryt

Co można robić czekając na żonę w samochodzie przy pętli autobusowej?
Oczywiście poza pisaniem postu na bloga.
Ha! Można  zastanawiać się na kogo zagłosować.

Czy ktoś mógłby mi podpowiedzieć na kogo mam głosować?

Jestem przedstawicielem klasy średniej, posiadam wyższe wykształcenie, mam ścisły, analityczny sposób myślenia. Jestem zwolennikiem gospodarki liberalnej oraz współodpowiedzialności społecznej w zakresie polityki wyrównywania szans.

Uważam się za patriotę i Polaka, który rozumie obowiązki obywatela względem państwa oraz obowiązki państwa wobec obywateli. Jestem zwolennikiem jasnej odpowiedzialności przedstawicieli narodu wobec wyborców. Chcę aby mój głos w wyborach do sejmu oddany na konkretną osobę nie był kradziony przez tego co jest najbliżej żłobu.

Mam kredyt hipoteczny, który będę spłacał do emerytury. Chciałbym na emeryturze spokojnie doczekać końca swoich dni mając pewność, że nie trafię na ulice.

To na kogo mam głosować w najbliższych wyborach prezydenckich? Kto zechce reprezentować moje poglądy?