<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>MYŚLI PRZYZIEMNE &#187; wkurw</title>
	<atom:link href="http://www.klaus.pl/category/wkurw/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.klaus.pl</link>
	<description>ble, ble, ble, ble, ble....</description>
	<lastBuildDate>Thu, 02 Feb 2012 09:22:07 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.1.1</generator>
		<item>
		<title>na listonosza wszystkie psy szczekają</title>
		<link>http://www.klaus.pl/2011/05/26/na-listonosza-wszystkie-psy-szczekaja/</link>
		<comments>http://www.klaus.pl/2011/05/26/na-listonosza-wszystkie-psy-szczekaja/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 26 May 2011 10:13:22 +0000</pubDate>
		<dc:creator>elffaran</dc:creator>
				<category><![CDATA[wkurw]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.klaus.pl/?p=682</guid>
		<description><![CDATA[<br/>Mamy w okolicy listonosza, który zamiast większych listów, lub paczek, zawsze wrzuca awizo, że adresata nie zastał. Czasem robi to, gdy adresat właśnie obserwuje go zza płota, albo też gdy adresat już dawno paczkę odebrał. A jak ma wyjątkowy udany dzień, to wpisuje na awizo zły adres odbiorcy, niewłaściwą pocztę (mamy 3 w okolicy), albo [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<br/><p>Mamy w okolicy listonosza, który zamiast większych listów, lub paczek, zawsze wrzuca awizo, że adresata nie zastał. Czasem robi to, gdy adresat właśnie obserwuje go zza płota, albo też gdy adresat już dawno paczkę odebrał. A jak ma wyjątkowy udany dzień, to wpisuje na awizo zły adres odbiorcy, niewłaściwą pocztę (mamy 3 w okolicy), albo w ogóle wrzuca do skrzynki cudze listy (dzięki czemu już kiedyś zaliczyliśmy poszukiwania odbiorcy listu, który znalazł się w naszej skrzynce). W sumie &#8211; mnie to nie rusza, przyzwyczaiłam się. No i zapewne też by mi się nie chciało wozić paczek na rowerku. Irytuje mnie tylko awizowanie paczek już odebranych, ale to ostatecznie nie zdarza się aż tak często.</p>
<p>Listonosz ma jeszcze jedną cechę prawdziwego listonosza &#8211; nie lubi psów z wzajemnością&#8230; To, że listonosz jedzie można poznać po niosącym się echu szczekania. Odkąd siedzę w domu (a raczej na ogródku), wrzucanie do mojej skrzynki awizo &#8222;adresat nieobecny w dniu&#8230;&#8221; stało się najwidoczniej lekko krępujące i listonosz przeszedł do kontrataku. Mianowicie za każdym razem poucza mnie, że pies jest niezabezpieczony, między innymi furtka nie jest zamknięta na kłódkę. No szczerze mówiąc nie zauważyłam, żeby mój pies wyhodował sobie chwytne palce zdolne otwierać różne zamknięcia, o czym za każdym razem cierpliwie informuję naszego najdroższego listonosza.</p>
<p>Ostatnim razem listonosz strzelił focha &#8222;żeby nie było, że nie ostrzegałem, jeszcze pani pożałuje&#8221;. W związku z czym dziś tłumaczyłam straży miejskiej, że mój stary, wygrzewający się w piasku pies, nie jest w stanie przeskoczyć prawie 2 metrowego ogrodzenia, ani sforsować zapór z palet, które ułożyliśmy dookoła. Na temat zamykania furtki panowie jakoś nie dyskutowali, widocznie też zauważyli, że pies chwytnych palców nie ma&#8230; Pies do straży poczuł sympatię większą niż do listonosza, szczekał słabo, po czym demonstracyjnie poszedł do domu jak tylko uchyliłam drzwi. A panowie stwierdzili, że przepraszają, ale sama powinnam wiedzieć, że teraz na takie psy jest nagonka (kiedy wreszcie ktoś zrobi reportaż o kochanych staffikach i krewnych pitbullka?). No jest, ale mam nadzieję, że dzisiejsza demonstracja posłusznego pieska załatwi sprawę (nie zawsze jest aż tak demonstracyjnie posłuszny)</p>
<p>Niemniej w związku z zaistniałą sytuacją &#8211; wie ktoś może, gdzie złożyć skargę na pracę listonosza? W końcu życzliwość za życzliwość&#8230;</p>
<p>Tak przy okazji &#8211; zasieki czyniące nasze ogrodzenie mało estetycznym ułożyliśmy właśnie, żeby psa powstrzymać przed wyprawami w nieznane. Raz, że dla niego to niebezpieczne (nie potrafi przechodzić przez ulicę, nie rozumie, że czasem inne psy chcą go zaatakować), dwa, że owszem rozumiem niechęć sąsiadów do trochę dużego pieska, który przesiadywał im pod furtką. Tyle, że sąsiedzi poskarżyli się mojej mamie, a nie straży miejskiej. Taka mała różnica. A w okolicy, gdzie co jakiś czas panowie wyrzucają mi butelki po procentach w krzaki, całkiem miło jest mieć na własnym podwórku dużego pieska. W końcu nikt nie musi włazić na to podwórko i zapoznawać się z pieskiem.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.klaus.pl/2011/05/26/na-listonosza-wszystkie-psy-szczekaja/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>urząd to jednak potrafi zadziwić</title>
		<link>http://www.klaus.pl/2011/04/15/urzad-to-jednak-potrafi-zadziwic/</link>
		<comments>http://www.klaus.pl/2011/04/15/urzad-to-jednak-potrafi-zadziwic/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 15 Apr 2011 14:25:03 +0000</pubDate>
		<dc:creator>elffaran</dc:creator>
				<category><![CDATA[wkurw]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.klaus.pl/?p=630</guid>
		<description><![CDATA[<br/>Uświadomiłam sobie, że powinnam dodać mały update to wpisu o tym jak to urząd obiecał, a nie zadzwonił. Otóż&#8230; urząd zadzwonił. Kilka dni temu. Dokument, którego telefon dotyczył został wystawiony na początku grudnia, czyli od półtora miesiąca jest już nieważny. Tak więc ponownie usłyszałam, że to &#8222;dziwne&#8221; iż nikt do mnie nie zadzwonił w grudniu, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<br/><p>Uświadomiłam sobie, że powinnam dodać mały update to <a href="http://www.klaus.pl/2011/03/01/nienawidze-urzedow/">wpisu</a> o tym jak to urząd obiecał, a nie zadzwonił. Otóż&#8230; urząd zadzwonił. Kilka dni temu. Dokument, którego telefon dotyczył został wystawiony na początku grudnia, czyli od półtora miesiąca jest już nieważny. Tak więc ponownie usłyszałam, że to &#8222;dziwne&#8221; iż nikt do mnie nie zadzwonił w grudniu, dodatkowo to &#8222;dziwne&#8221;, że nikt nie oznaczył, iż już interesowałam się tym dokumentem i nie odebrałam z powodu upływającego terminu, a teraz dzwonią, ponieważ &#8222;co jakiś czas&#8221; sprawdzają czy wszyscy wiedzą o dokumentach do odebrania. Innymi słowy wiedzą, że informacja nie przepływa tak jak powinna i jedyna koncepcja jak to naprawić, to sprawdzanie raz na pół roku dokumentów ważnych 3 miesiące. To musi być alternatywna logika, której ma kobieca główka nie pojmuje.</p>
<p>Tak na marginesie szafa, w której leżą rzeczone dokumenty, jest przez urzędników otwierana kilka razy dziennie.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.klaus.pl/2011/04/15/urzad-to-jednak-potrafi-zadziwic/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>nienawidzę urzędów</title>
		<link>http://www.klaus.pl/2011/03/01/nienawidze-urzedow/</link>
		<comments>http://www.klaus.pl/2011/03/01/nienawidze-urzedow/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 01 Mar 2011 19:04:09 +0000</pubDate>
		<dc:creator>elffaran</dc:creator>
				<category><![CDATA[polskie sprawy]]></category>
		<category><![CDATA[wkurw]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.klaus.pl/?p=601</guid>
		<description><![CDATA[<br/>W naszym pięknym kraju są dwie instytucje, które powodują u mnie atak paniki na samą myśl, że muszę się do nich udać. Na samą myśl o zetknięciu z publiczną służbą zdrowia, oraz urzędami państwowymi moje komórki mózgowe kurczą się i zamierają, a co szybsze od razu popełniają samobójstwo. Zwyczajnie nie rozumiem zasad, jakimi kierują się [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<br/><p>W naszym pięknym kraju są dwie instytucje, które powodują u mnie atak paniki na samą myśl, że muszę się do nich udać. Na samą myśl o zetknięciu z publiczną służbą zdrowia, oraz urzędami państwowymi moje komórki mózgowe kurczą się i zamierają, a co szybsze od razu popełniają samobójstwo. Zwyczajnie nie rozumiem zasad, jakimi kierują się te instytucje, zawsze więc coś wychodzi mi &#8222;nie tak&#8221;. Nie znam też terminów, w jakich urzędy są zobowiązane reagować, gdyż na stronach urzędów zazwyczaj takich terminów nie ma, a aż tak zawzięta, by zgłębiać ustawy, to nie jestem (błąd, w tym kraju powinnam!)</p>
<p>Na początku grudnia poprosiłam Urząd Gminy o wypis i wyrys z ewidencji, załączając stosowny formularz i dokument uprawniający mnie do poproszenia o coś takiego. Na pytanie po jakim okresie mogę odebrać dokumenty usłyszałam &#8222;to zależy, ktoś do pani zadzwoni jak będzie gotowe&#8221;, taka sama odpowiedź padła na pytanie o koszt. Zgodnie z prośbą zostawiłam numer komórki. Naprawdę nie wiem, skąd we mnie takie podkłady naiwności, by uwierzyć, że ktoś z Urzędu do mnie, szarego petenta, zadzwoni.</p>
<p>Po tym, jak w grudniu i styczniu nikt się do mnie nie odezwał, poczułam się lekko zaniepokojona i próbowałam się dodzwonić do UG. Niestety telefony na stronie Urzędu pełnią chyba tylko funkcję ozdobną, nikt nie odbiera. Gdzieś na obrzeżach umysłu kołacze mi się informacja, że 3 miesiące to maksymalny czas, w którym Urząd musi się ustosunkować do pisemnej prośby. Tak wiec na koniec lutego powlokłam się do Gminy raz jeszcze. Papiery spokojnie sobie leżały, z datą wystawienia 16 grudnia&#8230; Urzędniczka stwierdziła, że nie wie, dlaczego nikt nie zadzwonił i popatrzyła na mnie współczująco, podając nowy formularz do wypełnienia. Dokument z datą 16 grudnia jest bowiem mniej więcej bezwartościowy, po 3 miesiącach ten dokument jest nieważny, a spraw do których jest potrzebny nie załatwia się w kilka dni. Tak więc teraz już wiem, że wystawienie takiegoż dokumentu Gminie zajmuje około tygodnia i kosztuje 240 zł. Tylko nie pojmuję dlaczego nie powiedziano mi tego w grudniu, albo bardziej stosownie &#8211; dlaczego takiej informacji nie ma na tablicy informacyjnej i na stronie Urzędu? Po co ta heca z telefonami i skąd założenie, że każdy petent nosi taką kwotę w kieszeni i to w gotówce? Jestem sobie w stanie wyobrazić osoby, żyjące od pierwszego do  pierwszego, dla których 240 zł to wydatek, który trzeba zaplanować, a  nie grosz, który od ręki się wyciągnie po telefonie Gminy.</p>
<p>Wlokłam się z rzeczonego Urzędu przybita faktem bezsensownego stracenia 3 miesięcy i konieczności ponownego załatwienia dokumentów uprawniających mnie do zostania petentem szanownej Gminy (albowiem ten dokument jest oczywiście sprzed 3 miesięcy) i przyszło mi do głowy, że coś takiego nigdy nie mogłoby się zdarzyć w prywatnej firmie. Jedynie jednostki budżetowe mogą sobie pozwolić na marnotrawstwo czasu i pieniędzy, i to nie tylko swoich, ale również petentów. Wystawienie tego dokumentu kosztowało konkretny czas pracy urzędników i to więcej niż jednej osoby. Skoro nie wiedziałam, kiedy odebrać dokument, to nie zapłaciłam za niego, a więc ta praca poszła do kosza. Firma policzyła by sobie te 240 zł jako stratę, urząd po prostu wyrzuci papier.</p>
<p>Nawet jeśli upieramy się przy dzwonieniu, to dzwonienie jest najtańszym elementem zabawy, bo może zrobić to całkowicie niewykwalifikowana osoba i założę się, że w firmie prywatnej siedziała by niunia na recepcji i dzwoniła do skutku, zaznaczając sobie w tabelce, czy dodzwoniła się (bo nie wykluczam, że ktoś &#8222;dzwonił&#8221;, tylko akurat trafił na wyłączony telefon, czy coś tam)</p>
<p>Niemniej &#8211; zamiast ozdóbek procesu w rodzaju telefonów, należało po prostu ustalić jasne zasady, co ile czasu zajmuje i ile kosztuje.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.klaus.pl/2011/03/01/nienawidze-urzedow/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>dzisiejszego wkurwa sponsoruje DHL</title>
		<link>http://www.klaus.pl/2010/04/16/dzisiejszego-wkurwa-sponsoruje-dhl/</link>
		<comments>http://www.klaus.pl/2010/04/16/dzisiejszego-wkurwa-sponsoruje-dhl/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 16 Apr 2010 09:04:03 +0000</pubDate>
		<dc:creator>elffaran</dc:creator>
				<category><![CDATA[wkurw]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.klaus.pl/?p=420</guid>
		<description><![CDATA[<br/>Co mnie znów podkusiło kupić w sklepie wysyłającym kurierem a nie pocztą? DHL jest jeszcze bardziej &#8222;kochany&#8221; niż konkurencja. Paczkę mogę odebrać o 10, bo &#8222;kurier tak jeździ w tej okolicy&#8221;, albo w centrali DHL (tak, po to płacę za kuriera żeby kurwa szukać ich centrali!). Paczki nie przekierują na inny adres, bo to może [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<br/><p>Co mnie znów podkusiło kupić w sklepie wysyłającym kurierem a nie pocztą? DHL jest jeszcze bardziej &#8222;kochany&#8221; niż konkurencja. Paczkę mogę odebrać o 10, bo &#8222;kurier tak jeździ w tej okolicy&#8221;, albo w centrali DHL (tak, po to płacę za kuriera żeby kurwa szukać ich centrali!). Paczki nie przekierują na inny adres, bo to może zrobić tylko nadawca za opłatą. Dziękuję, do widzenia.</p>
<p>Obecnie moje kryterium wyszukiwania sklepów internetowych skupia się na &#8222;wysyła pocztą albo siódemką&#8221;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.klaus.pl/2010/04/16/dzisiejszego-wkurwa-sponsoruje-dhl/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>wrrr</title>
		<link>http://www.klaus.pl/2008/07/16/wrrr/</link>
		<comments>http://www.klaus.pl/2008/07/16/wrrr/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 16 Jul 2008 21:16:14 +0000</pubDate>
		<dc:creator>elffaran</dc:creator>
				<category><![CDATA[wkurw]]></category>
		<category><![CDATA[hr]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.klaus.pl/2008/07/16/wrrr/</guid>
		<description><![CDATA[<br/>Historia z gatunku tych, co zdarzają się prawie wszystkim, ale złoszczą tylko jak zdarzą się tobie. Huśtam się na krzesełku w spokojny biurowy dzień. Telefon. Recepcja z Twardej pyta czy zgadzam się na przełączenie rozmowy. Hmm, no co mam się nie zgodzić. Twarda to w naszym korporacyjnym światku siedlisko dyrekcji dyrekcji i marketoidów, telefony stamtąd [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<br/><p style="margin-bottom: 0cm">Historia z gatunku tych, co zdarzają się prawie wszystkim, ale złoszczą tylko jak zdarzą się tobie.</p>
<p style="margin-bottom: 0cm">Huśtam się na krzesełku w spokojny biurowy dzień. Telefon. Recepcja z Twardej pyta czy zgadzam się na przełączenie rozmowy. Hmm, no co mam się nie zgodzić. Twarda to w naszym korporacyjnym światku siedlisko dyrekcji dyrekcji i marketoidów, telefony stamtąd dobrze jest odbierać. A jak ktoś nie dzwoni osobiście, tylko przez recepcje/sekretarki to dobrze jest też zacząć szybko myśleć i sprawdzić listę grzechów.</p>
<p style="margin-bottom: 0cm">Lista chwilowo pusta, a na Twardej dawno (hmm całe 2 miesiące pewnie) nie byłam.</p>
<p style="margin-bottom: 0cm">No dobra. Pani nie powiedziała w jakiej sprawie, ani nazwisko mi nic nie mówiło, ale ok część spraw, z którymi mamy do czynienia jest poufna, a resztą też nie uszczęśliwia się wszystkich dookoła. Nazwisko, jak nazwisko &#8211; w projekcie zetknęłam się pewnie z dwoma setkami różnych nazwisk, no halo, pamięć ma swe ograniczenia nawet w komputerze, pamiętam pięćdziesiątkę najaktywniejszych. Ludzie na dodatek są z różnych firm.</p>
<p style="margin-bottom: 0cm">Panie zestawiły rozmowę, bla bla &quot;witam agencja rekrutacyjna taka a taka, prowadzę projekt rekrutacyjnyâ€¦&quot; no rzesz kurwa mać, na telefon służbowy poprzez recepcję wszystkich świętych dzwonią? Fantastyczny profesjonalizm. Ciekawe skąd się w tych agencjach bierze przekonanie, że osoba dorwana przy biurku natychmiast rozwinie przed nimi swój wachlarz wiedzy, umiejętności i doświadczenia, a następnie w podskokach pogna na spotkanie. W godzinach pracy oczywiście. Dodam, że jeśli ktoś już zna moje imię, nazwisko i miejsce pracy to łatwo jest znaleźć w necie mój profil zawodowy i tym samym możliwość kontaktu przez odpowiedni serwis. A jeśli już się do mnie dzwoni  to lepiej jest wskazać źródło kontaktu, bo przynajmniej jestem w stanie dookreślić temat i potencjalną ocenę. W moich oczach rekruter ukrywający takie informacje, wcale nie jest wiarygodny. Jeśli wylosował mnie przypadkowo i nawet nie wie jak wygląda mój zakres doświadczeń, to nie życzę sobie, żeby zajmował mój czas i już.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.klaus.pl/2008/07/16/wrrr/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

