<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>MYŚLI PRZYZIEMNE &#187; web</title>
	<atom:link href="http://www.klaus.pl/category/web/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.klaus.pl</link>
	<description>ble, ble, ble, ble, ble....</description>
	<lastBuildDate>Thu, 02 Feb 2012 09:22:07 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.1.1</generator>
		<item>
		<title>Ogłoszenie!</title>
		<link>http://www.klaus.pl/2011/06/18/ogloszenie/</link>
		<comments>http://www.klaus.pl/2011/06/18/ogloszenie/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 18 Jun 2011 09:36:11 +0000</pubDate>
		<dc:creator>tryt</dc:creator>
				<category><![CDATA[bzdury...]]></category>
		<category><![CDATA[web]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.klaus.pl/?p=702</guid>
		<description><![CDATA[<br/>Wczoraj spotkałem się ze znajomą, która opowiedziała mi, że nasza wspólna znajoma, która pracuje jako doradca laktacyjny w Szpitalu Bielańskim jakiś czas temu spotkała, z okazji wykonywanej pracy w tymże szpitalu, dziewczynę, która ma takie same nazwisko jak jak. Spytała ją czy może nie jesteśmy spokrewnieni, na co dziewczyna odpowiedziała coś w tym sensie: &#8222;Ach, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<br/><p>Wczoraj spotkałem się ze znajomą, która opowiedziała mi, że nasza wspólna znajoma, która pracuje jako doradca laktacyjny w Szpitalu Bielańskim jakiś czas temu spotkała, z okazji wykonywanej pracy w tymże szpitalu, dziewczynę, która ma takie same nazwisko jak jak. Spytała ją czy może nie jesteśmy spokrewnieni, na co dziewczyna odpowiedziała coś w tym sensie: &#8222;Ach, to ci z Bielan co nam domenę zajęli??? Nie, nie jesteśmy rodziną&#8221;.</p>
<p>Zrobiło mi się troszkę przykro, jak to usłyszałem, bo domenę klaus.pl zakupiłem ponad 10 lat temu, kiedy posiadanie własnej domeny nie było tak rozpowszechnione jak dziś, a pojęcie internetu w Polce nabierało dopiero znaczenia.</p>
<p>Nie mniej rozumiem uczucia, które kierowały wypowiedzią młodej mamy, ja się do tej domeny przywiązałem.</p>
<p>W związku z powyższym mam propozycję:</p>
<p><strong>Chciałbym zaproponować, osobom posiadającym nazwisko KLAUS i ich rodzinom możliwość posiadania skrzynki pocztowej w domenie klaus.pl oraz jeśli będą chętni założenia poddomen w tej domenie.Oczywiście wszystko nieodpłatnie &#8211; może nie jesteśmy jedną wielką rodziną, ale nazwisko zobowiązuje <img src='http://www.klaus.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' /><br />
</strong></p>
<p>Jeśli będą chętni proszę o kontakt na skrzynkę: czarek w domenie klaus.pl.</p>
<p>Pozdrawiam i zapraszam.</p>
<p>Czarek</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.klaus.pl/2011/06/18/ogloszenie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Milin do mnie jedzie, czyli uroki zakupów w sieci</title>
		<link>http://www.klaus.pl/2009/09/09/milin-do-mnie-jedzie-czyli-uroki-zakupow-w-sieci/</link>
		<comments>http://www.klaus.pl/2009/09/09/milin-do-mnie-jedzie-czyli-uroki-zakupow-w-sieci/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 09 Sep 2009 11:28:38 +0000</pubDate>
		<dc:creator>elffaran</dc:creator>
				<category><![CDATA[chcę to!]]></category>
		<category><![CDATA[ogród]]></category>
		<category><![CDATA[web]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.klaus.pl/?p=366</guid>
		<description><![CDATA[<br/>Uparłam się, że jednak kupię sadzonkę milina. Nie poddaję się łatwo z zasady. Znalazłam sklep, który oferuje przesyłkę pocztą polską. Jeśli chodzi o szczegóły, to sklep daje do wyboru przesyłkę pocztą i kurierem, nie informując o różnicach,  ani nie informując o godzinach pracy kuriera. No ale nauczona wcześniejszymi doświadczeniami wybrałam pocztę i czekam. Dostałam maila, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<br/><p>Uparłam się, że jednak kupię sadzonkę milina. <a href="http://www.klaus.pl/2009/09/04/jak-nie-kupilam-milina/">Nie poddaję się łatwo</a> z zasady. Znalazłam <a href="http://www.pracowniaogrodnicza.pl/?milin-amerykanski,8">sklep</a>, który oferuje przesyłkę pocztą polską. Jeśli chodzi o szczegóły, to sklep daje do wyboru przesyłkę pocztą i kurierem, nie informując o różnicach,  ani nie informując o godzinach pracy kuriera. No ale nauczona wcześniejszymi doświadczeniami wybrałam pocztę i czekam. Dostałam maila, że towar został wysłany kurierem, hmm, lekko się zdziwiłam. Kurier dzwoni o 10 rano, gdzie ja jestem, bo mi paczkę przywiózł. Nie, do centrum miasta jechać nie bedzie, bo on tylko w tej dzielnicy jeździ. Nie, po 18 nie przyjedzie, bo jeździ tylko do 16, a jak mi się nie podoba, to zwraca przesyłkę do nadawcy z komentarzem, że ja nie chcę odebrać. Nie wiem, co go powstrzymywało od powiedzenia wprost &#8222;spierdalaj&#8221;, bo ton wypowiedzi był jednoznaczny. Koniec pieśni. Przy przesyłkach z góry opłaconych nawet im się nie chce udawać, że zależy im na dostarczeniu przesyłki. Firma UPS jakby ktoś był ciekaw, gdzie takich uprzejmych kurierów zatrudniają.</p>
<p>Obsługa sklepu bardzo uprzejma owszem, przepraszają, że się pomylili, bo już praktycznie nie wysyłają pocztą polską (to po co mają taką opcję?). Kuriera przekierują na adres mój pracowy. No ok, dobrze że coś spróbowali z tym zrobić, zobaczymy jaki będzie skutek.</p>
<p>Na koniec nie pozostaje mi nic innego jak trzymać kciuki, za to, żeby milin dotarł do mojej pracy, czyli żeby zaszła sytuacja, której chciałam uniknąć (bank w centrum miasta to naprawdę nie jest najlepsze miejsce do odbierania prywatnych przesyłek, zwłaszcza z roślinami).</p>
<p>Jeszcze jakiś czas temu można było się dogadać z kurierem co do późniejszej godziny dostawy, obecnie nie ma takiej opcji. Jak rozumiem rosnący wolumen zakupów w sieci oznacza, że wygoda klienta liczy się coraz mniej. Czyli &#8211; coraz bardziej atrakcyjne stają się tradycyjne zakupy w realnej rzeczywistości, bo łatwiej o sklep czynny po 18 niż o dostawę po tej godzinie.</p>
<p>I to piszę ja, osoba która pierwsze sadzonki nabyła w sieci jakieś 6 lat temu. W firmie <a href="http://truskawka.pl/sklep/">markiewicz</a> zresztą. Która to firma tym razem w ogóle nie raczyła mi odpowiedzieć, czy istnieje jakakolwiek możliwość przesyłki, którą mogłabym odebrać po godzinie 16. Klient nasz niewolnik? Sie dostosuje&#8230;</p>
<p>A następne rośliny będą chyba w postaci nasionek z allegro, te da się wysłać w kopercie&#8230; Cierpliwość potrzebną do zakupów w sieci zużyję na hodowanie nasion i irytacja będzie mniejsza.</p>
<p>Update</p>
<p>Dzwoniła centrala UPS, że dostali dyspozycję zmiany adresu, ale kurier im przekazał, że umówił się ze mną po 18 i chcieli ustalić jak jest. Ojej, ten kurier miał bardzo specyficzny sposób umawiania się, skoro twierdził, że może dostarczyć tylko przed 16. Ten nieszczęsny kwiatek będzie miał bogatą historię, ale jeśli dotrze po 18 to moja opinia o UPS się ma szansę poprawić.</p>
<p>Update 2</p>
<p>Kwiatek zameldował się punkt 18, tym razem z bardzo sympatycznym kurierem. No cóż, miło by było gdyby sklepy jednak zwróciły trochę uwagi na procesowanie informacji kiedy klient może odebrać towar, bo szarpanie się z kurierem to mało sympatyczna rzecz.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.klaus.pl/2009/09/09/milin-do-mnie-jedzie-czyli-uroki-zakupow-w-sieci/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>publikacje w sieci</title>
		<link>http://www.klaus.pl/2009/07/20/publikacje-w-sieci/</link>
		<comments>http://www.klaus.pl/2009/07/20/publikacje-w-sieci/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 20 Jul 2009 14:30:28 +0000</pubDate>
		<dc:creator>elffaran</dc:creator>
				<category><![CDATA[web]]></category>
		<category><![CDATA[moralność]]></category>
		<category><![CDATA[prawo autorskie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.klaus.pl/2009/07/20/publikacje-w-sieci/</guid>
		<description><![CDATA[<br/>Amazon wycofał kilka książek z oferty e-booków. Samo w sobie mało istotne. Pewnie nawet mało zauważalne, bo ponoć oferta na Kindle(czytnik sprzedawany tylko w USA) jest spora. Tyle, że Amazon wycofując książki z oferty skasował je również z czytników tych klientów, którzy je wcześniej nabyli. Oczywiście w duchu amerykańskiej uczciwości &#8211; zwrócił pieniądze. Jak się [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<br/><p>Amazon wycofał kilka książek z oferty e-booków. Samo w sobie mało istotne. Pewnie nawet mało zauważalne, bo ponoć oferta na Kindle(czytnik sprzedawany tylko w USA) jest spora. Tyle, że Amazon wycofując książki z oferty skasował je również z czytników tych klientów, którzy je wcześniej nabyli. Oczywiście w duchu amerykańskiej uczciwości &#8211; zwrócił pieniądze.</p>
<p>Jak się nad tym zastanowić, to wizja przyszłości, w której wszyscy będziemy korzystać z elektronicznych nośników danych podłączonych do sieci, wygląda przerażająco. Zapis cyfrowy, w przeciwieństwie do papierowego, ma trwałość wyjątkowo ulotną (a uważamy, że jest inaczej!) i podatną na manipulację. E-book przecież nie tylko można skasować, można go również zmodyfikować, tak, że w cale nie będziesz pewien, co przeczytałeś poprzednio. A jeśli będziesz korzystał z kodeksu prawnego w postaci e-booka to czy będziesz mieć jakąkolwiek pewność na jaki paragraf i wersję się powołujesz?</p>
<p>Jednocześnie sposób korzystania z mediów elektronicznych promowany przez &quot;oficjalne&quot; instytucje niszczy dotychczasową elastyczność prawa autorskiego. Zamiast rozszerzać dostęp do utworów &#8211; ogranicza go. Na gruncie obecnie obowiązującego prawa w większości krajów zakupiony legalnie utwór można pożyczyć znajomym. Na gruncie &quot;prawa silniejszego&quot; komercyjne instytucje ograniczają prawo do korzystania z utworów w wersji elektronicznej wyłącznie do nabywcy.</p>
<p>No właśnie. 1 czerwca minęło 10 lat od powstania Napstera. 10 lat i nie poradziliśmy sobie z dostosowaniem prawa autorskiego do zmienionych realiów, a tym czasem firmy zarabiające na prawach autorskich nie czekają, RIAA w ciągu tych 10 lat zachowuje się jak typowy kartel, dążąc do podniesienia cen i obniżenia jakości produktu, a wszystko to pod płaszczykiem moralności.</p>
<p>Istnieje coś takiego jak socjologia moralności a w jej ramach odwieczny spór czy to prawo kształtuje moralność, czy też moralność prawo. Zależność wydaje się działać w obie strony, w zależności od wagi zagadnienia.  Prawo autorskie wagi moralnej wielkiej nie ma i można zaryzykować twierdzenie, że to prawo w tym wypadku kształtuje moralność. Tak więc zwykły szary człowiek, który napstera widział jako rysunkowe logo, a o następcach napstera słyszał przy okazji procesów, zakrzyknie gromko &quot;złodzieje&quot; pod adresem siągających utwory z sieci. Zakrzyknie tak, bo nieświadom jak faktycznie wygląda prawo autorskie, przyjmie jako moralną i słuszną wypaczoną wersję tego prawa, jaką starają się reklamować RIAA i koncerny wydające muzykę. A RIAA chyba liczy na zależność odwrotną &#8211; jak uda się ukształtować moralność mas, to uda się ukształtować prawo w sposób korzystny dla koncernów.</p>
<p>Tymczasem obecne prawo autorskie nie jest ani święte, ani odwieczne (obecne podejście do tematu ma niecałe 200 lat), aniâ€¦ zgodne z tym, co koncerny przedstawiają w prasie.<br />
Obecne prawo autorskie ma kategorię dozwolonego użytku, w ramach, którego mogę sobie utwór dla siebie i bliskich skopiować, pożyczyć, czytać/odtwarzać głośno w rodzinnej gromadce, pożyczyć znajomemu. Ogólnie mogę się podzielić zdobyczą z osobami, z którymi pozostaję w związku osobistym(to może być pokrewieństwo, ale również stosunek towarzyski). No i ta kategoria jest problematyczna w współczesnym świecie &#8211; czy z osobą, z którą &quot;spotykam się&quot; w sieci, a której nigdy nie widziałam, pozostaję w związku osobistym? Co definiuje taki &quot;związek osobisty&quot;? Może wystarczy odkryty wspólny zakres zainteresowań (już w napsterze można było mieć ulubionych użytkowników i u nich ulubione foldery)? Przecież wspólne zainteresowania, gdzie ludzie wymieniają się informacjami z interesującego zakresu, to jak najbardziej stosunek towarzyskiâ€¦<br />
Jeśli ktoś ma chęć nadal krzyczeć o złodziejach, to może niech zajrzy na stronę <a href="http://www.partiapiratow.org.pl/">&quot;partii piratów&quot;</a> i zapozna się z argumentami drugiej strony. Prawda zwykle leży gdzieś po środku.</p>
<p>Koncerny płytowe starają się siłą kategorię dozwolonego użytku zawęzić szafując hasłami o kradzieży. Tylko odwracając ich argumentację &#8211; czy to te firmy nie starają się klientom ukraść ich prawa do podzielenia się zakupem z bliskimi?</p>
<p>Prawo autorskie musi się zmienić. Myślę też, że musi uwzględnić masowego użytkownika, a nie tylko sprzedawców. Tyle, że na to potrzeba dużo czasu. A co w między czasie?<br />
10 lat temu, przy bardzo małych własnych zasobach finansowych, przy 1Gbit i napsterze używanym codziennie, kupowałam więcej płyt niż obecnie.<br />
Teraz nie kupuję, ani nie ściągam. Nie mam chęci bawić się w ciuciubabkę i szukać coraz sprytniejszego oprogramowania. Nie kupuję &#8211; bo nie mam okazji poznać nowej ciekawej muzyki. Czasem wrzucam do koszyka coś, co znam sprzed 10 latâ€¦</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.klaus.pl/2009/07/20/publikacje-w-sieci/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>internet jest nudny</title>
		<link>http://www.klaus.pl/2009/04/28/internet-jest-nudny/</link>
		<comments>http://www.klaus.pl/2009/04/28/internet-jest-nudny/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 28 Apr 2009 08:33:48 +0000</pubDate>
		<dc:creator>elffaran</dc:creator>
				<category><![CDATA[web]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.klaus.pl/2009/04/28/internet-jest-nudny/</guid>
		<description><![CDATA[<br/>Dostęp do Internetu mam praktycznie całe moje dorosłe życie. Były okresy, że sieć stanowiła ważny kawałek mojego funkcjonowania, dostarczając informacji, pracy i innych kontaktów międzyludzkich. Pozwalając działać szybciej i &#34;wiedzieć więcej&#34;. Nadal jest podstawowym źródłem rozrywki i podręczną encyklopedią. Inne funkcje przestały być istotne. Dzięki sieci poznałam wielu interesujących ludzi, ale żadna z znajomości zawartych [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<br/><p><span style="font-size: 10pt; font-family: Arial">Dostęp do Internetu mam praktycznie całe moje dorosłe życie. Były okresy, że sieć stanowiła ważny kawałek mojego funkcjonowania, dostarczając informacji, pracy i innych kontaktów międzyludzkich. Pozwalając działać szybciej i &quot;wiedzieć więcej&quot;. Nadal jest podstawowym źródłem rozrywki i podręczną encyklopedią. Inne funkcje przestały być istotne. Dzięki sieci poznałam wielu interesujących ludzi, ale żadna z znajomości zawartych i podtrzymywanych przez sieć, nie przetrwała. Moim zdaniem jednak za duża jest pokusa &quot;sprawdzania&quot; co u znajomych poprzez czytanie bloga/blipa/naszej klasy, zamiast zadania pytania. Aczkolwiek, to może działać całkiem inaczej wśród młodzieży, która zawiera przez Internet znajomości w ramach własnej grupy, Internet nie jest już medium łączącym kontynenty, ale raczej pozwalającym zagadać do Tomka z 3b. <o :p></o></span><span style="font-size: 10pt; font-family: Arial"><o :p> </o></span><span style="font-size: 10pt; font-family: Arial">Co do informacji &#8211; <span> </span>internet z medium tekstowego staje się coraz bardziej obrazkowy. Szukam przepisu i zamiast tekstu trafiam na filmik. Zirytowana zamykam przeglądarkę i idę szukać książki kucharskiej. Przejrzenie filmiku zajęłoby mi 15-20 minut, zanim ocenię czy to właściwy przepis i czy chce mi się go wykonywać, czy mam składniki itp. W tym czasie przejrzę kilkanaście innych przepisów tekstowych i zrobię listę zakupów. Filmiki dla mnie osobiście powodują, że Internet zaczyna równać do TV i dla mnie staje się nużący i bezużyteczny. Informacja obrazkowa dla mnie jest zbyt ograniczona i zbyt powolna, w dodatku ogranicza wielozadaniowość. Mogę czytać kilka artykułów równolegle, oglądać kilku filmików na raz nie potrafię.<o :p></o></span><span style="font-size: 10pt; font-family: Arial">Jakiś czas temu na blogach można było zaobserwować modę na ogłaszanie bankructwa rss/e-mail. Znaczy biedny miś już miał tyle rss-ów i maili, że czytać nie nadążał. Zdecydowanie nie nadążam za modą. Z skrzynki pocztowej zdążam przejrzeć nawet spamy, które przedarły się przez zaporę. A przedzierają się, bo ich kasowanie zajmuje mi mniej czasu niż definiowanie kolejnych reguł w zaporze. Rssy też czytam na bieżąco. Zresztą &#8211; regularnie ich ubywa. Zasubskrybowane mam głównie blogi, próba zasubskrybowania wiadomości z portali szybko kończy się skasowaniem tego rssâ€™a. Portale nie potrafią i nie chcą tego wykorzystywać, wysyłanie jednego, urwanego w połowie zdania, jak robi to Onet, skutecznie sprawia, że feed jest bezużyteczny. A poza tym &#8211; nie widzę serwisu, z którego wiadomości interesowałyby mnie aż tak, żeby sprawdzać je codziennie. W części, dlatego, że serwisy stają się coraz bardziej wyspecjalizowane. To ok., jeśli szukam konkretnej informacji, ale to nudne jeśli czytam, bo mam akurat na to czas. No właśnie ta specjalizacja serwisów jest naprawdę nużąca, niedługo będzie można trafić na serwis społecznościowy zbierający osoby, które skręciły kostkę prawej nogi. Ile czasu można spędzić w takim serwisie i nie zaziewać się na śmierć? Naprawdę jedyne &quot;kreatywne&quot; pomysły na nowe miejsca, to zrobienie z jednego miejsca dwu?<o :p></o></span><span style="font-size: 10pt; font-family: Arial"><o :p> </o></span><span style="font-size: 10pt; font-family: Arial">Wracając do blogów &#8211; znikają kolejne, bo zostają zahasłowane, albo skasowane. Nowe nie mają tej bezpośredniości w pisaniu o życiu i opiniach, co miały wcześniej znalezione. Znikają zbyt otwarte blogi &#8211; to dobrze, ludzie coraz bardziej zdają sobie sprawę, że anonimowość w necie to fikcja. To źle bo nie mam co czytać. <o :p></o></span><span style="font-size: 10pt; font-family: Arial"><o :p> </o></span><span style="font-size: 10pt; font-family: Arial">Podsumowując &#8211; dla mnie obecna sytuacja to zmierzch Internetu jako medium szybko przekazującego różnorodne informacje i era sieci jako bardziej elastycznej odmiany TV dla wszystkich. Chyba, że ktoś wymyśli serwis, gdzie będzie dużo do czytania i różnorodnie <img src='http://www.klaus.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' />  Ok., po części takie miejsca to serwisy z gazetami. Nie skusiłam się jak dotąd, bo obawiam się, że sam fakt możliwości czytania gazet online to jeszcze mało, przydało by się grupowanie tematyczne artykułów, losowanie artykułu i inne gadżety pozwalające znaleźć sobie coś do czytania. Tymczasem, kiedy się przyglądałam takim serwisom, to sprowadzało się to do możliwości zasubskrybowania konkretnego tytułu. Znów nudne.<o :p></o></span><span style="font-size: 10pt; font-family: Arial">Skusiłam się za to kiedyś na serwis z artykułami domorosłych dziennikarzy, well wniosek taki, że dziennikarstwo obywatelskie to może w stanach, u nas to jest gazetka uczniowska, gdzie się pisze, bo pani kazała. Tylko nie wiem, kto tym ludziom kazał.<o :p></o></span><span style="font-size: 10pt; font-family: Arial"><o :p> </o></span><span style="font-size: 10pt; font-family: Arial">Jaki wniosek ogólny &#8211; że masowość narzuca ograniczenia i w formie i w treści. Mało odkrywcze. Z tego wszystkiego najbardziej żal mi blogów. Te najciekawsze pod względem treści i najoryginalniejsze pod względem formy artystycznej pamiętam z czasów, kiedy enginy blogowe stały u kogoś na prywatnym serwerku. Pomysły dużych graczy niestety robią blogom kuku, tak jak ostatnio na blog.pl, gdzie rss ograniczono tak jak na wszystkich serwisach Onetu &#8211; do zdania i linka do źródła. Problem tylko, że link kieruje do archiwum, a popularną funkcjonalnością tam jest hasłowanie archiwum przy pozostawieniu otwartej strony głównej. Do tego &quot;cudowny&quot; mechanizm debat. Wszystkie marzące o sławie blogerki niunie piszą na komendę na jeden temat, generuje się duży ruch i pod względem wprowadzonych treści i pod względem odwiedzających, tylko ech ten poziom&#8230;adekwatny do tego, że pisze się na zamówienie, a nie na temat naprawdę interesujący/bulwersujący piszącego. Pod względem usera masowego to są genialne posunięcia, ale ja poproszę jakiś mały serwisik dla ludzi lubiących czytać i myśleć. Wierzę, że trochę jeszcze takich zostało. Ktoś zna taki? (i nie, nie mam na myśli pseudobilotecznego serwisu, gdzie ludzie zaznaczają, jakie książki przeczytali, kolejny żenujący sposób na lansowanie się)<o :p></o></span></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.klaus.pl/2009/04/28/internet-jest-nudny/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>webdwazerowo</title>
		<link>http://www.klaus.pl/2009/01/29/webdwazerowo/</link>
		<comments>http://www.klaus.pl/2009/01/29/webdwazerowo/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 29 Jan 2009 20:14:01 +0000</pubDate>
		<dc:creator>elffaran</dc:creator>
				<category><![CDATA[web]]></category>
		<category><![CDATA[socjologia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.klaus.pl/2009/01/29/webdwazerowo/</guid>
		<description><![CDATA[<br/>Powalczyłam chwilę z porządkiem (a raczej jego brakiem) mojego profilu na linkedin i zaczęłam się zastanawiać czy te &#8222;profesjonalne&#8221; sieci mają jakieś sensowne zastosowania. Czy ktoś skorzystał z zapisanych tam adresów? Odkopał namiary na kolegę z pracy sprzed lat 10? Teoretycznie polski goldenline to baza dla rekruterów. Kiedyś nawet miałam chęć kilka słów o tym [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<br/><p>Powalczyłam chwilę z porządkiem (a raczej jego brakiem) mojego profilu na linkedin i zaczęłam się zastanawiać czy te &#8222;profesjonalne&#8221; sieci mają jakieś sensowne zastosowania. Czy ktoś skorzystał z zapisanych tam adresów? Odkopał namiary na kolegę z pracy sprzed lat 10?</p>
<p>Teoretycznie polski goldenline to baza dla rekruterów. Kiedyś nawet miałam chęć kilka słów o tym napisać, bo żadna baza danych nie zastąpi mózgu użytkownika. Zdecydowana większość propozycji, jakie otrzymałam przez GL, świadczyła o tym, że wysyłający nie przeczytał tych informacji, które udostępniam.  Przez pewien czas nawet próbowałam uprzejmnie odpisywać i tłumaczyć, aż uświadomilam sobie, że to jest równie rozsądne jak walka ze spamem. Niestety GL nie udostępnia opcji stworzenia sobie &#8222;czarnej listy&#8221;.</p>
<p>Prywatnie bardzo lubię te sieci, bo lubię obserwować jak sieć się rozrasta. Szalenie mnie bawią niektóre cv (tak, prawda bywa przereklamowana) ,  jeszcze bardziej bawią mnie rekomendacje (ktoś, kto nie potrafi spójnie wypowiedzieć swych myśli jest &#8222;very communicative&#8221;, naczelny leń to &#8222;expert&#8221;, a osoba rozwalająca każdy zespół niewątpliwie okaże się &#8222;team focused&#8221; albo &#8222;team player&#8221;).  Na poziomie pojedynczej, nieznanej nam osoby, nijak nie da się ocenić profesjonalizmu tej osoby na podstawie tego co jest dostępne, ale z drugiej strony &#8211; można się zorientować, czego się spodziewać po współpracownikach.</p>
<p>Pomijając sporą dawkę bzdur można jednak zaobserwować wpływ na karierę pierwszego miejsca pracy (nie, to wcale nie jest tak, że dowolna praca jest dobrym doświadczeniem) czy momentu rozpoczęcia pracy (zaliczyliśmy w Polsce zarówno dołki, jesli chodzi o zatrudnienie, kiedy każda praca była dobra, jak i hurra optymizm, kiedy to starszych pracowników na specjalistycznych stanowiskach wymieniano na szczawiki). Dla socjologa taka zabawka to zajęcie na wiele wieczorów, ale hmm, socjolodzy mają trochę dziwnych zabawek z spss na czele i pomysłami na analizy sieci. Ciekawe czy reszcie świata to do czegoś służy?</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.klaus.pl/2009/01/29/webdwazerowo/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

