<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>MYŚLI PRZYZIEMNE &#187; podróże kulinarne</title>
	<atom:link href="http://www.klaus.pl/category/podroze-kulinarne/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.klaus.pl</link>
	<description>ble, ble, ble, ble, ble....</description>
	<lastBuildDate>Wed, 28 Jul 2010 17:52:41 +0000</lastBuildDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=2.8.4</generator>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
			<item>
		<title>majówka 2008 &#8211; Dębno i Tarnów</title>
		<link>http://www.klaus.pl/2008/05/17/majowka-2008-debno-i-tarnow/</link>
		<comments>http://www.klaus.pl/2008/05/17/majowka-2008-debno-i-tarnow/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 17 May 2008 21:49:57 +0000</pubDate>
		<dc:creator>elffaran</dc:creator>
				<category><![CDATA[podróże kulinarne]]></category>
		<category><![CDATA[Żuczkiem przez Polskę i inne podróże]]></category>
		<category><![CDATA[jedzenie]]></category>
		<category><![CDATA[małopolska]]></category>
		<category><![CDATA[podróż]]></category>
		<category><![CDATA[zabytki]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.klaus.pl/2008/05/17/majowka-2008-debno-i-tarnow/</guid>
		<description><![CDATA[Po Nowym Wiśniczu przyszła kolej na zamek w Dębnie. Właściwie to te dwa zamki standardowo powinno się zwiedzać jeden po drugim &#8211; kontrast jest interesujący. O ile Wiśnicz jest monumentalny i z założenia miał oszałamiać odwiedzającego (i oszałamia nadal) to Dębno jest miłe i domowe, taki trochę wiejski zameczek. Kocie łby i studnia na dziedzińcu [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="margin-bottom: 0cm">Po Nowym Wiśniczu przyszła kolej na zamek w Dębnie. Właściwie to te dwa zamki standardowo powinno się zwiedzać jeden po drugim &#8211; kontrast jest interesujący. O ile Wiśnicz jest monumentalny i z założenia miał oszałamiać odwiedzającego (i oszałamia nadal) to Dębno jest miłe i domowe, taki trochę wiejski zameczek. Kocie łby i studnia na dziedzińcu wewnętrznym. Malowane we wzorki cegły na wieżyczkach, które raczej w roli obronnej miały by marne szanse. Historia okazała się litościwa i nigdy nie wymagała od małego zameczku obrony czegokolwiek, nawet siebie samego. Zamek do</p>
<p style="margin-bottom: 0cm"><a href="http://www.klaus.pl/2008/05/17/majowka-2008-debno-i-tarnow/zamek-w-debnie/" rel="attachment wp-att-249" title="zamek w Dębnie"><img src="http://www.klaus.pl/wp-content/uploads/2008/05/p5040050.thumbnail.JPG" alt="zamek w Dębnie" align="left" /></a></p>
<p style="margin-bottom: 0cm">&nbsp;</p>
<p style="margin-bottom: 0cm"> drugiej wojny światowej był regularnie zamieszkiwany. Obecnie jest &quot;muzeum wnętrz&quot; jak to się szumnie nazywa, a co na mnie robi bardziej wrażenie graciarni. Meble są z różnych miejsc, różnych epok i poustawiane niekoniecznie sensownie. Rozbawiło mnie twierdzenie przewodnika o tym, że wystrój sali balowej ma nawiązywać do wystroju pierwotnego &quot;tak to mogło wyglądać&quot; &#8211; białe ściany obwieszone portretami przodków (przodków losowych użyto w tym przypadku, niezwiązanych z zamkiem). Po czym przewodnik dodał, że zasadniczo kiedyś to mogło być kolorowe pomieszczenie &#8211; całe ściany pokrywała polichromia zachowana obecnie tylko w wykuszach okien, reszta została zniszczona w pożarze. W wykuszach okien owszem jest fragment wzoru sugerujący, że ściany były pokryte jednolicie &#8211; pomarańczowym kolorem z zielono- żółtym kwiatowym motywem. No to białe ściany mają pokazywać, że &quot;tak to mogło wyglądać&quot;? No halo?!</p>
<p><span id="more-257"></span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm">A jeśli chodzi o meble to interesującą informacją było, że fotele przeznaczano dla panów. Panie bowiem nie miały szans się zmieścić w fotelu razem ze swoją suknią na kołach, wzmocnieniach i innych ciekawych konstrukcjach. Biedactwa siadywały więc na specjalnych taboretach. Zainteresowało mnie to w kontekście tego, że taborety umieszczono w sąsiedztwie wejścia do latryny (zamek w Dębnie był postępowy i miał takową, w Wiśniczu była również, ale tylko w pomieszczeniach dla służby). No więc &#8211; panie skoro nie mieściły się w fotelu, to w drzwi do latryny nie zmieściłyby się również. Nie miały łatwego życia, oj nie. Sposób załatwiania potrzeb fizjologicznych w różnych epokach nieodmiennie ciekawi mnie, jak zwiedzam duże zamki, gdzie jest czasem jedna dobrze ukryta latryna (niejednokrotnie z wylotem prosto na dziedziniec) a czasem nawet to nie. Gdzieś wyczytałam, że powód funkcjonowania przez jakiś czas zamiennie Luwru i Wersalu był banalny &#8211; były tak opaskudzone przez mieszkańców załatwiających swe potrzeby tam gdzie stali, że co jakiś czas trzeba było je wywietrzyć. Ucząc się historii czytamy o bitwach i intrygach, ale &#8211; o ile wojny i intrygi są nadal, to życie codzienne zmienia się nieustannie.</p>
<p style="margin-bottom: 0cm">&nbsp;</p>
<p style="margin-bottom: 0cm">&nbsp;</p>
<p style="margin-bottom: 0cm">A co do Dębna &#8211; na terenie dawnej fosy odbywają się turnieje rycerskie o warkocz białej damy czy jakoś tak. Skleroza zapomniała, czy w czerwcu czy we wrześniu, czy jeszcze kiedyś indziej. Zamek ma owszem białą damę (obecnie co prawda tylko w postaci manekina) i historię o córce zamurowanej w wieży przez ojca, bo jej się wyswatany narzeczony nie spodobał, ale fajniejsza jest historia o węgierskim poecie, co się musiał szybko z zamku swojego kumpla ewakuować, bo kumplowi żonę poderwał. Niejedna kobieta wychodzi za mąż za kolesia z zamkiem, ale woli towarzystwo osobnika, co umie prawić komplementy. Konkretnie to Pan Poeta nazywał się Balint Balassi.</p>
<p style="margin-bottom: 0cm">Po zwiedzaniu czas na odpoczynek. Niestety &#8211; ani Wiśnicz ani Dębno nie dawało szansy na zjedzenie obiadu. Ruszyliśmy więc do Tarnowa. O ile w małym miasteczku z jedną restauracją może zdarzyć się, że jakiś oficjel ma fantazję urządzać komunię córki w restauracji, to w większym mieście powinny być jakieś czynne lokale. Okazało się, że w Tarnowie komunijne dzieci atakują oddziałami po sto tysięcy i zarezerwowane są wszystkie knajpy i knajpki, w których da się upchnąć gości przy rosole, albo chociaż przy herbacie. Czy ja jestem jakaś bardzo niedzisiejsza, że mnie powszechność organizowania komunii w lokalach szokuje? Czy to już całkiem przestała być religijno-rodzinna uroczystość i liczy się tylko to jak bardzo się zaimponuje sąsiadom rozmachem organizacyjnym? Z drugiej strony skoro podobno &quot;standardowym&quot; prezentem komunijnym jest laptop i adekwatne kwoty &#8211; to przyjęcia w restauracjach nie powinny dziwić. Wielka szkoda, że Kościół na ogólnym poziomie nie próbuje tego zdusić. Sądząc po rozmaitych strojach dziewczynek to nawet pomysły, by dzieci ubrać w jednakowe (skromne i tanie!) komże czy coś podobnego, nie zyskały popularności.</p>
<p style="margin-bottom: 0cm">&nbsp;</p>
<p style="margin-bottom: 0cm"><a href="http://www.klaus.pl/2008/05/17/majowka-2008-debno-i-tarnow/tarnow-widok-z-rynku/" rel="attachment wp-att-250" title="Tarnów - widok z rynku"><img src="http://www.klaus.pl/wp-content/uploads/2008/05/p5040053.thumbnail.JPG" alt="Tarnów - widok z rynku" align="right" /></a>Udało nam się zaszyć niedaleko Rynku w &quot;Gospodzie rycerskiej&quot;, która z racji swego wystroju i wielkości nie nadawała się na organizację przyjęć. I chociaż specjalizują się w pizzy (tiaâ€¦ jak sama nazwa wskazuje) to żeberka w miodzie były całkiem, całkiem, podjadane mężowi &quot;jadło chłopskie&quot; też smaczne. Spacer ulicą Wałową zaprowadził nas do kawiarnio-restauracji</p>
<p style="margin-bottom: 0cm">&nbsp;</p>
<p style="margin-bottom: 0cm">&quot;Tatrzańskiej&quot;. Człowieku, jeśli się odchudzasz to nie zaglądaj tam. Pani kelnerka zabrała mi kartę, bo pewnie zamówiłabym wszystko, po czym zdechła z przejedzenia. W każdym razie &#8211; czekolada z likierem kawowym i <a href="http://www.klaus.pl/2008/05/17/majowka-2008-debno-i-tarnow/ulica-walowa/" rel="attachment wp-att-251" title="Ulica Wałowa"><img src="http://www.klaus.pl/wp-content/uploads/2008/05/p5040056.thumbnail.JPG" alt="Ulica Wałowa" align="right" /></a>duża porcja lodów została pochłonięta siłą łakomstwa.</p>
<p style="margin-bottom: 0cm"><a href="http://www.klaus.pl/2008/05/17/majowka-2008-debno-i-tarnow/tarnow-widok-z-walowej/" rel="attachment wp-att-255" title="Tarnów - widok z Wałowej"><img src="http://www.klaus.pl/wp-content/uploads/2008/05/p5040055.thumbnail.JPG" alt="Tarnów - widok z Wałowej" align="left" /></a></p>
<p style="margin-bottom: 0cm">&nbsp;</p>
<p style="margin-bottom: 0cm">A Tarnów ogólnie jest ładnym, zadbanym miasteczkiem. Wróciliśmy jeszcze do niego w poniedziałek, w drodze powrotnej. Już bez deszczu i komunii okazał się miłym miejscem na spacer (najlepiej ulicą Wałową, coś jak warszawskie Podwale pod murami, ale ładniejsza)</p>
<p style="margin-bottom: 0cm">&nbsp;</p>
<p style="margin-bottom: 0cm"><a href="http://www.klaus.pl/2008/05/17/majowka-2008-debno-i-tarnow/stara-synagoga/" rel="attachment wp-att-252" title="stara synagoga"><img src="http://www.klaus.pl/wp-content/uploads/2008/05/p5050069.thumbnail.JPG" alt="stara synagoga" align="left" /></a>Ciekawostką, raczej smutną, jest pozostałość starej synagogi. Tarnów niegdyś miał sporą społeczność żydowską. Został mały ślad miedzy współczesnymi blokami. Miejsce zresztą wypatrzone dość przypadkowo &#8211; jako dziwnie nie pasujący element widoczny w przerwie między budynkami. Niestety stojąc przy starych<a href="http://www.klaus.pl/2008/05/17/majowka-2008-debno-i-tarnow/254/" rel="attachment wp-att-254"><img src="http://www.klaus.pl/wp-content/uploads/2008/05/p5050073.thumbnail.JPG" align="right" /></a> murach widok ma się na toalety miejskie &#8211; raczej nie sprzyja to refleksjom o przeszłości, bardziej  o tym jak żenująco niski poziom  wyobraźni i myślenia perspektywicznego reprezentują urzędnicy miejscy w całej Polsce.</p>
<p style="margin-bottom: 0cm">&nbsp;</p>
<p style="margin-bottom: 0cm">Na ulicy Wałowej można się dosiać do trójki poetów (Herbert, Tuwim, Osiecka &#8211; nie mam pojęcia czemu akurat taki wybór &#8211; moda na siedzące rzeźby jak widać się przyjęła. Tuwim jest najciekawszy, bo rzeźba ma dużo detali, których raczej nie spodziewasz się w sąsiedztwie siedzącego człowieka.  Pomyśleć, że kiedyś podobna rzeźba  siedząca na ławce pod BUW-em późnym wieczorem mnie przestraszyła, jakoś naiwnie oczekiwałam, że jak ktoś siedzi na ławce, to jest żywyâ€¦</p>
<p style="margin-bottom: 0cm"> A my żywi i najedzeni wróciliśmy do Warszawy (no tak, gofry w Tatrzańskiej chwycone w drodze powrotnej okazały się pyszne) i wakacje zakończyliśmy sytym jedzonkiem w Restauracji Mołdawskiej (dla mięso i tłusto żerców)<a href="http://www.klaus.pl/2008/05/17/majowka-2008-debno-i-tarnow/256/" rel="attachment wp-att-256"><img src="http://www.klaus.pl/wp-content/uploads/2008/05/p5030028.thumbnail.JPG" /></a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.klaus.pl/2008/05/17/majowka-2008-debno-i-tarnow/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>majówka 2008 &#8211; sobota</title>
		<link>http://www.klaus.pl/2008/05/09/majowka-2008-sobota/</link>
		<comments>http://www.klaus.pl/2008/05/09/majowka-2008-sobota/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 09 May 2008 21:15:53 +0000</pubDate>
		<dc:creator>elffaran</dc:creator>
				<category><![CDATA[podróże kulinarne]]></category>
		<category><![CDATA[Żuczkiem przez Polskę i inne podróże]]></category>
		<category><![CDATA[historia]]></category>
		<category><![CDATA[jedzenie]]></category>
		<category><![CDATA[małopolska]]></category>
		<category><![CDATA[podróż]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.klaus.pl/2008/05/09/majowka-2008-sobota/</guid>
		<description><![CDATA[Nocleg ze śniadaniem oznacza, że trzeba wstać rano. Hmm, co za pomysł wstawać rano w weekend? No ale w nagrodę całkiem niezłe śniadanko, zwłaszcza dla mięsożerców &#8211; wędlinki godne polecenia. Czy mi się wydaje, czy też im dalej od Warszawy tym bardziej mięso przypomina w smaku mięso a nie solankę? A skoro już jesteśmy przy [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="margin-bottom: 0cm">Nocleg ze śniadaniem oznacza, że trzeba wstać rano. Hmm, co za pomysł wstawać rano w weekend? No ale w nagrodę całkiem niezłe śniadanko, zwłaszcza dla mięsożerców &#8211; wędlinki godne polecenia. Czy mi się wydaje, czy też im dalej od Warszawy tym bardziej mięso przypomina w smaku mięso a nie solankę? A skoro już jesteśmy przy solance &#8211; będąc w Bochni koniecznie trzeba odwiedzić kopalnię. Najpierw niestety trzeba odstać swoje w kolejce (ech znów ta masowa turystyka), potem pakują do małej ciemnej windy (nie żeby nie mieli normalnych wind z oświetleniem, mają dla obsługi, te ciemne są elementem turystycznej atrakcji). Podział na grupy i ruszamy spacerem za przewodnikiem w górniczym ubranku. Do tego momentu niczym się ta wyprawa nie różni od wizyty w Wieliczce. Chociażâ€¦ o przepraszam różni się, wejście do Wieliczki jest w paskudnej przemysłowej dzielnicy, jak byliśmy tam 3 lata temu to z jednej strony był parking gigant wersja &quot;na żwirku&quot;, z drugiej rozpadający się magazyn. Wejście do kopalni w Bochni jest w zabytkowym budynku, przyjemniej, ale kolejka taka sama. Po zjeździe podział na grupy z uroczym przykładem, że umiejętność mówienia nie zawsze przekłada się na umiejętność zadania pytania tak aby otrzymać potrzebną odpowiedź. Przewodnik zapytał &quot;czy ktoś z państwa jest sam?&quot;. Sam raczej nikt nie wybiera się na zwiedzanie tego przybytku. Dopiero po chwili okazało się, że przewodnicy chcą stadko podzielić na grupy i nie zgadza się liczebność. Tyle, że umknęło im, że w czasie zjeżdżania do kopalni przemieszały się pary, rodziny i grupki i podział na zasadzie &quot;ci co stoją przed torami do mnie&quot; to słaby pomysł. A właściwe pytanie byłoby raczej &quot;kto z państwa ma współmałżonka lub dziecko po mojej stronie barykady?&quot;. Po trudach podziału potupaliśmy za naszą panią, która okazała się być talentem pedagogicznym i wesołą osóbką uświadamiającą o urokach wdychania oparów soli (no tak, może dla układu oddechowego to jest bardzo przyjemne i zdrowe, dla reszty moich układów kopalnia, ze względu na różnice ciśnienia nie jest taką dużą przyjemnością, na szczęście &#8211; po licznych schodach schodzi się w dół, gdyby mi kazał ktoś wchodzić w górę &#8211; ogłosiłabym strajk), oprócz uroków wdychania są jeszcze uroki polizania &#8211; tam gdzie się świeci to pewnie już ktoś lizał. Swoistą sensacją była wersja legendy o tym jak święta Kinga przyniosła sól do Polski. Otóż w żywiołowej wersji pani przewodnik pojawiał się motyw dyskusji między Kingą a tatusiem, który mówi do księżniczki &quot;a jak ty sobie dziecko tą kopalnię soli zabierzesz do Polski z Węgierâ€¦. Samolotem?! Echemâ€¦ nie wiedziałam, że samoloty było znane w czasach Bolesława Wstydliwego (13 wiek), ale poza tym pani była świetna, serio.</p>
<p><span id="more-238"></span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm">No dobra, idziemy. Wspominałam o torach? Z maratonu po Wieliczce pamiętam, że tory służą głównie do potykania się o nie. Na szczęście okazuje się, że może być inaczej. W Bochni jest pociąg! Tu się przyznaję, żem dziecko i pociąg okazał się największą atrakcją. Ogólnie &#8211; jeśli ktoś ma ochotę zobaczyć kopalnię soli to polecam Bochnię a nie Wieliczkę. W Bochni trasa jest łatwiejsza i części eksponatów można dotknąć, poruszyć, zobaczyć jak działają. Są to rekonstrukcje (większość ocalałych zabytków jest w Wieliczce), co może martwić muzealników ale nie dzieci, którym się pozwala macnąć osobiście wagonik czy koło zamachowe z drewna. Na końcu trasy jest sala, gdzie odbywają się dyskoteki (jest nawet standardowa dyskotekowa kula na solnym suficie) i sala gdzie odbywa się masowy nocleg po dyskotece, bo w Bochni można nocować &#8211; albo w &quot;koszarach&quot; albo w segmentach 2-3 osobowych. Na miejscu są cheeseburgery do jedzenia i sala sportowa do wykorzystania. Cheeseburgery są be, wolę te z popularniejszych sieci.</p>
<p style="margin-bottom: 0cm">Przy wyjeździe jeszcze jedno wspomnienie o masowości turystycznego wykorzystania obiektu &#8211; dwa poziomy są &quot;techniczne&quot;, zajęte przez sprzęt zapewniający wentylowanie i odprowadzanie wody.</p>
<p style="margin-bottom: 0cm">&nbsp;</p>
<p style="margin-bottom: 0cm">Po zwiedzaniu podziemi czas na pooglądanie światła dziennego. Tyle, że po solnym spacerku ja osobiście niekoniecznie <a href="http://www.klaus.pl/2008/05/09/majowka-2008-sobota/rynek-w-lipnicy-murowanej/" rel="attachment wp-att-241" title="rynek w Lipnicy Murowanej"><img src="http://www.klaus.pl/wp-content/uploads/2008/05/p5030015.thumbnail.JPG" alt="rynek w Lipnicy Murowanej" align="left" /></a>miałam chęć poruszania nóżkami. Tak więc został uruchomiony plan dojazdu do jednej z miejscowości, którą kiedyś zaznaczyliśmy na mapie &quot;do odwiedzenia kiedyś&quot;. <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Lipnica_Murowana">Lipnica Murowana</a> ma charakterystyczny rynek &#8211; niskie budynki z dachami podpartymi drewnianymi słupami. Niestety &#8211; tym razem dwa domy w remoncie skutecznie psuły urodę całości, zresztą &#8211; owa całość i tak była zastawiona samochodami. Jednak głównym zabytkiem jest <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Ko%C5%9Bci%C3%B3%C5%82_%C5%9Bw._Leonarda_w_Lipnicy_Murowanej">drewniany kościół Leonarda</a> (15w  zbudowany na miejscu starszej świątyni)- położony jak wiele starych kościołów na cmentarzu.<a href="http://www.klaus.pl/2008/05/09/majowka-2008-sobota/kosciol-leonarda-otoczenie/" rel="attachment wp-att-237" title="Kościół Leonarda - otoczenie"><img src="http://www.klaus.pl/wp-content/uploads/2008/05/p5030010.thumbnail.JPG" alt="Kościół Leonarda - otoczenie" align="left" /></a> Niegdyś chrześcijanie budowali kościoły w miejscach pochówku męczenników, potem z braku męczenników budowano w pobliżu miejsc pochówku ogólnie, słusznie, bo są to miejsca służące refleksji bardziej niż centra miast i sąsiedztwo bazarów. Wnętrze kościoła Leonarda jest absolutnie porażające<a href="http://www.klaus.pl/2008/05/09/majowka-2008-sobota/kosciol-leonarda-malowidla/" rel="attachment wp-att-235" title="Kościół Leonarda - malowidła"><img src="http://www.klaus.pl/wp-content/uploads/2008/05/p5030005.thumbnail.JPG" alt="Kościół Leonarda - malowidła" align="right" /></a> &#8211; całość malowana &#8211; ściany i sufit, malowidła są z różnych okresów, dzieli je ponad 100 lat pracy nad wystrojem. Sufit jest pokryty regularnym wzorem. Pan opiekujący się obiektem opowiedział, że wzory na suficie powstawały poprzez malowanie belek stropowych przed użyciem. Nakładano na nie skórzane wzory (forma nazywała się patronem) i wypełniano farbami mineralnymi. Po kilkuset latach te wzory nadal wyglądają żywo. Mnie osobiście widok takich starych<a href="http://www.klaus.pl/2008/05/09/majowka-2008-sobota/kosciol-leonarda-malowidla-sufity/" rel="attachment wp-att-236" title="Kościół Leonarda - malowidła - sufity"><img src="http://www.klaus.pl/wp-content/uploads/2008/05/p5030007.thumbnail.JPG" alt="Kościół Leonarda - malowidła - sufity" /></a> kościołów, gdzie każdy element jest starannie dopracowany, ale jednocześnie &#8211; spójny z poziomem i sposobem życia okolicy, nasuwa refleksję jak ogromna wiara była ludzi, którzy swój czas i niemały wysiłek poświęcali na wzniesienie wspólnego miejsca modlitwy. To miejsce dopasowane wielkością do społeczności i umieszczone &quot;z dala od zgiełku&quot; robi wrażenie świadectwa wiary &#8211; w przeciwieństwie do współczesnych kościołów będących jak dla mnie jedynie świadectwem hipokryzji, pychy i kultu pieniądza. Jaki bowiem jest sens wystawiania w miejscach gdzie w mszach uczestniczy 50 osób kościoła na 500 osób? W dodatku koniecznie potężnego tak, żeby go było widać z kilku sąsiednich miejscowości? Zauważyłam też, że sporo współczesnych kościołów ma formę architektoniczną, którą na swój użytek nazywam formą &quot;kwoki&quot; &#8211; wąski, wysoki przód (jak zadarty wyciągnięty kurzy łepek), aby jak najwyżej umieścić głośniki (bo koniecznie wszystkim trzeba spokój zakłócać!) i do tego rozkraczony środek i tył, aby w środku wierny poczuł się jak zmarznięty, malutki petent  i nie mógł się ukryć gdzieś pod ścianą przed czujnym wzrokiem księdza z tacą (przecież ten betonowy, kolosalny kościół tak trudno ogrzać, więc trzeba płacić!). Oczywiście to jedna bezkształtna bryła, nikt już przecież nie zamierza konfesjonałów umieszczać dyskretnie, nie buduje ambony dla księdza na czas wygłaszania kazań &#8211; współcześnie ksiądz kazania wygłasza podpierając się autorytetem ołtarza.</p>
<p style="margin-bottom: 0cm"><a href="http://www.klaus.pl/2008/05/09/majowka-2008-sobota/kosciol-leonarda/" rel="attachment wp-att-239" title="Kościół Leonarda"><img src="http://www.klaus.pl/wp-content/uploads/2008/05/p5030011.thumbnail.JPG" alt="Kościół Leonarda" align="left" /></a> A co do kościoła w Lipnicy &#8211; w Wikipedii znalazłam jeszcze jedną ciekawą informację &#8211; w 1997 powódź podmyła kościół. Zabytek uratowali mieszkańcy przywiązując linami do okolicznych (przyznaję, że potężnych) drzew.</p>
<p style="margin-bottom: 0cm">&nbsp;</p>
<p style="margin-bottom: 0cm">Po zwiedzaniu czas na jedzonko. W Lipnicy są dwie restauracje. W obu imprezy (no tak &#8211; maj to w sobotę, wesela w niedzielę komunie). W restauracji &quot;ułan&quot; mimo wesela przyjmowali klientów, ale to chyba nie był dobry pomysł. Jedzenie okazało się jakości jak w ulicznym barku dla studentów. Gołąbki z grzybami okazały się czymś w mocno wysuszonej kapuście (potęga kuchenek mikrofalowych, echâ€¦) z zawartością standardowej sajgonki i sosem pomidorowym, w którym więcej było maggi niż pomidorów. Dało się to zjeść, ale studenckie żarcie nigdy mnie nie fascynowało. Małżonek asekurancko zamówił mięso z grilla. Mięso oczywiście nawet nie udawało, że widziało grilla, ale przynajmniej zobaczyło patelnię zamiast mikrofalówki.  Żądni deseru postanowiliśmy udać się dalej. Dalej okazało się być dużo dalej &#8211; w Starym Sączu. Sentyment potrafi człowieka daleko zanieść. &quot;Marysieńka&quot; widocznie nie jest popularnym miejscem na wesela, szczęśliwie żadnego przyjęcia tam nie było, za to sporo gości i spanikowane kelnerki mylące zamówienia i ostrzegające, że trzeba długo czekać. Za to oba desery &#8211; suflet czekoladowy i gruszki w sosie jagodowym były fantastyczne. Mam nadzieję, że nadal będą w<a href="http://www.klaus.pl/2008/05/09/majowka-2008-sobota/rynek-w-starym-saczu/" rel="attachment wp-att-240" title="rynek w Starym Sączu"><img src="http://www.klaus.pl/wp-content/uploads/2008/05/p5030016.thumbnail.JPG" alt="rynek w Starym Sączu" align="right" /></a> karcie jak pojawimy się tam za kolejne kilka latâ€¦ Rzut oka z tarasu &quot;Marysieńki&quot; na rynek ucieszył mnie małą-dużą rzeczą. Zniknęły paskudne linie białej farby, którą na zabytkowym rynku namalowano parking. Nie wiem czy zmyły się same, czy konserwator kazał to świństwo sczyścić, ale rynek odzyskał przynajmniej część blasku. Niestety tylko część &#8211; dalej można na nim parkować. Szkoda, naprawdę w takich miejscach parkowanie powinno być zakazane. Polska ma tylko kilka zabytkowych charakterystycznych rynków, chociaż teoretycznie każde miasteczko ma swój ryneczek, niestety w większości identyczny z rynkiem w miasteczku obok i miasteczku 200 kilometrów dalej. Z naprawdę ciekawych rynków &#8211; warto pamiętać o Pułtusku &#8211; o ile pamięć mnie nie myli to najdłuższy rynek w Europie &#8211; niestety też spożytkowany na parking i bazar. Bazar w takich miejscach mnie nie razi, temu w końcu odwiecznie służył rynek, ale parking można zrobić gdzieś indziej.</p>
<p style="margin-bottom: 0cm">&nbsp;</p>
<p style="margin-bottom: 0cm">A wracając do wyjazdu &#8211; miło było znów zobaczyć Stary Sącz, stwierdzić, że nadal praktycznie się nie zmienia, no i to nie ja<a href="http://www.klaus.pl/2008/05/09/majowka-2008-sobota/droga-powrotna/" rel="attachment wp-att-242" title="droga powrotna"><img src="http://www.klaus.pl/wp-content/uploads/2008/05/p5030028.thumbnail.JPG" alt="droga powrotna" align="right" /></a> na wycieczkach jestem kierowcą, nie ja musiałam górską drogą wracać do Bochni. Szczęśliwie żuczek (czy raczej biedronka) sprawdza się całkiem nieźle w takim terenie, ale ciśnienie przy zjazdach z gór zatyka uszki.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.klaus.pl/2008/05/09/majowka-2008-sobota/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Pstrąg w Starym Sączu</title>
		<link>http://www.klaus.pl/2006/08/21/pstrag-w-starym-saczu/</link>
		<comments>http://www.klaus.pl/2006/08/21/pstrag-w-starym-saczu/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 21 Aug 2006 21:08:27 +0000</pubDate>
		<dc:creator>tryt</dc:creator>
				<category><![CDATA[podróże kulinarne]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.klaus.pl/2006/08/21/pstrag-w-starym-saczu/</guid>
		<description><![CDATA[Z moją ukochaną żoną odkryliśmy wspólną pasję: turystykę kulinarną. Jeśli usłyszymy, że w jakimś miejscu trzeba koniecznie spróbować czegoś dobrego na pewno się tam znajdziemy.
Zaraz po ślubie, w podróży poślubnej odwiedziliśmy Stary Sącz. Tam moja żona w czasie studiów prowadziła jakieś tam badania i stąd pomysł na zatrzymanie się w tym mieście. Na stronie portalu [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Z moją ukochaną żoną odkryliśmy wspólną pasję: turystykę kulinarną. Jeśli usłyszymy, że w jakimś miejscu trzeba koniecznie spróbować czegoś dobrego na pewno się tam znajdziemy.</p>
<p>Zaraz po ślubie, w podróży poślubnej odwiedziliśmy Stary Sącz. Tam moja żona w czasie studiów prowadziła jakieś tam badania i stąd pomysł na zatrzymanie się w tym mieście. Na stronie portalu promocyjnego Starego Sączu można dowiedzieć się o zabytkach kulturowych i innych ciekawych do zwiedzania miejscach, ale nie znalazłem nic o jedzonku.</p>
<p>Nic może i dziwnego, bo z punktu widzenia &#8220;robiącego zdjęcia&#8221; turysty, restauracje nie są ciekawym obiektem do uwiecznienia. Na rynku jest kilka lokali gastronomicznych:</p>
<ul><font class="strona_c_z">  </font>  <font class="strona_c_z"><font class="strona_c_z"><font class="strona_c_z"> <font class="strona_c_z"><font class="strona_c_z"><font class="strona_c_z" /></font> <font class="strona_c_z"><font class="strona_c_z"><font class="strona_c_z"><font class="strona_c_z" /></font></font></font></font> <font class="strona_c_z"><font class="strona_c_z"><font class="strona_c_z"><font class="strona_c_z"><font class="strona_c_z"><font class="strona_c_z" /></font></font></font></font></font></font></font></font> <font class="strona_c_z"><font class="strona_c_z"><font class="strona_c_z"><font class="strona_c_z"><font class="strona_c_z"><font class="strona_c_z"><font class="strona_c_z"><font class="strona_c_z"><font class="strona_c_z"></p>
<li>Restauracja &#8220;Marysienka&#8221; &#8211;  Rynek 12</li>
<li>Restauracja &#8220;Staromiejska&#8221; &#8211; Rynek 19</li>
<li>Bar &#8220;Jarski&#8221; &#8211;  Rynek 15</li>
<li>Bar &#8220;Pod Dzwonkiem&#8221; &#8211;  Rynek 16</li>
<li>Bar &#8220;Kawowy&#8221; &#8211;  Rynek 17</li>
<li>Grill -Bar &#8211;  Rynek 8</li>
<li>&#8220;Jadłodajnia u Misia&#8221;-  Rynek 2</li>
<p></font></font></font></font></font></font></font></font></font></ul>
<p><font class="strona_c_z"><font class="strona_c_z"><font class="strona_c_z"><font class="strona_c_z"><font class="strona_c_z"><font class="strona_c_z"><a title="Restauracja Staromiejska" class="imagelink" href="http://www.klaus.pl/wp-content/uploads/2006/08/staromiejska.jpg"><img align="left" alt="Restauracja Staromiejska" id="image47" title="Restauracja Staromiejska" src="http://www.klaus.pl/wp-content/uploads/2006/08/staromiejska.miniatura.jpg" /></a><font class="strona_c_z"><font class="strona_c_z">Właśnie w Staromiejskiej jadłem najlepszego pstrąga w moim życiu. Pstrągi są tam podawane dopiero po 13:00, nie w każdy dzień, tylko w tedy gdy zostaną przywiezione z pobliskiego łowiska. I to prawdopodobnie jest tajemnica niezwykłego smaku tej potrawy.</font></font><font class="strona_c_z"><font class="strona_c_z"><a title="Restauracja Staromiejska - Wnętrze" class="imagelink" href="http://www.klaus.pl/wp-content/uploads/2006/08/staromiejska_wnetrze1.jpg"><img align="right" alt="Restauracja Staromiejska - Wnętrze" id="image48" title="Restauracja Staromiejska - Wnętrze" src="http://www.klaus.pl/wp-content/uploads/2006/08/staromiejska_wnetrze1.miniatura.jpg" /></a></font></font><a title="Restauracja Staromiejska - Wnętrze" class="imagelink" href="http://www.klaus.pl/wp-content/uploads/2006/08/staromiejska_wnetrze2.jpg"><img align="right" alt="Restauracja Staromiejska - Wnętrze" id="image49" title="Restauracja Staromiejska - Wnętrze" src="http://www.klaus.pl/wp-content/uploads/2006/08/staromiejska_wnetrze2.miniatura.jpg" /></a></font></font></font></font></font></font></p>
<p><font class="strona_c_z"><font class="strona_c_z"><font class="strona_c_z"><font class="strona_c_z"><font class="strona_c_z"><font class="strona_c_z"><font class="strona_c_z"><font class="strona_c_z">Minął rok od naszego pobytu w Starym Sączu. Jadłem już nie jednego Pstrąga, i w Warszawie i na mazurach i nad morzem, ale nigdzie nie smakowały tak jak w Staromiejskiej.</font></font></font></font></font></font></font></font></p>
<p><font class="strona_c_z"><font class="strona_c_z"><font class="strona_c_z"><font class="strona_c_z"><font class="strona_c_z"><font class="strona_c_z"><font class="strona_c_z"><font class="strona_c_z">Jeśli chcecie dowiedzieć się więcej o Starym Sączu to zapraszam na strony:</font></font></font></font></font></font></font></font></p>
<ul><font class="strona_c_z"><font class="strona_c_z"><font class="strona_c_z"><font class="strona_c_z"><font class="strona_c_z"><font class="strona_c_z"><font class="strona_c_z"> </font> <font class="strona_c_z"><font class="strona_c_z"><font class="strona_c_z"> <font class="strona_c_z"><font class="strona_c_z"><font class="strona_c_z" /></font></font> <font class="strona_c_z"><font class="strona_c_z"><font class="strona_c_z"><font class="strona_c_z"><font class="strona_c_z" /></font></font></font></font></font></font></font> <font class="strona_c_z"><font class="strona_c_z"><font class="strona_c_z"><font class="strona_c_z"><font class="strona_c_z"><font class="strona_c_z"><font class="strona_c_z"><font class="strona_c_z"><font class="strona_c_z" /></font></font></font></font></font></font></font></font></font></font></font></font></font></font> <font class="strona_c_z"><font class="strona_c_z"><font class="strona_c_z"><font class="strona_c_z"><font class="strona_c_z"><font class="strona_c_z"><font class="strona_c_z"><font class="strona_c_z"><font class="strona_c_z"><font class="strona_c_z"><font class="strona_c_z"><font class="strona_c_z"><font class="strona_c_z"><font class="strona_c_z"><font class="strona_c_z"></p>
<li><a href="#%20http://www.stary.sacz.pl/">http://www.stary.sacz.pl/</a></li>
<li><a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Stary_Sącz/">http://pl.wikipedia.org/wiki/Stary_Sącz</a></li>
<p></font></font></font></font></font></font></font></font></font></font></font></font></font></font></font></ul>
<p><font class="strona_c_z"><font class="strona_c_z"><font class="strona_c_z"><font class="strona_c_z"><font class="strona_c_z"><font class="strona_c_z"><font class="strona_c_z"><font class="strona_c_z"><font class="strona_c_z"><font class="strona_c_z"><font class="strona_c_z"><font class="strona_c_z"><a title="Stary Sącz - ulica" class="imagelink" href="http://www.klaus.pl/wp-content/uploads/2006/08/starysacz_ulica.jpg"><img align="left" alt="Stary Sącz - ulica" id="image50" title="Stary Sącz - ulica" src="http://www.klaus.pl/wp-content/uploads/2006/08/starysacz_ulica.miniatura.jpg" /></a><font class="strona_c_z"><font class="strona_c_z"><font class="strona_c_z">Acha, jeszcze taka ciekawostka: Prawie wszystkie budynki w Starym Sączu są traktowane jako zabytki.  To powoduje, że jakiekolwiek naprawy,  modyfikacje i przebudowy wymagają zgody konserwatora zabytków. I tu paradoks: Stary Sącz się rozpada. Budynki niszczeją i rozpadają się. Mało kogo stać na remont zabytkowego budynku i użeranie się z biurokracją urzędników. W czsie naszego pobytu były wystawione na sprzedaż przynajmniej dwa rozpadające się domy, których nikt nie chciał kupić. Takie życie&#8230;</font></font></font></font></font></font></font></font></font></font></font></font></font></font></font></p>
<p><font class="strona_c_z"><font class="strona_c_z"><font class="strona_c_z"><font class="strona_c_z"><font class="strona_c_z"><font class="strona_c_z"><font class="strona_c_z"><font class="strona_c_z"><font class="strona_c_z"><font class="strona_c_z"><font class="strona_c_z"><font class="strona_c_z"><font class="strona_c_z"><font class="strona_c_z"><font class="strona_c_z">I jeszcze jedna rzecz, Żona mi opowiadała, jak to za jej pobytu w czasie studiów w Starym Sączu konserwator zabytków walczył z mieszkańcami o złote kratki w oknach. W tym czasie nastała moda na tandetne i festyniarskie złote wykończenia okien co psuło charakter miejscowości&#8230; Jaja na boczku.</font></font></font></font></font></font></font></font></font></font></font></font></font></font></font></p>
<p><font class="strona_c_z"><font class="strona_c_z"><font class="strona_c_z"><font class="strona_c_z"><font class="strona_c_z"><font class="strona_c_z"><font class="strona_c_z"><font class="strona_c_z"><font class="strona_c_z"><font class="strona_c_z"><font class="strona_c_z"><font class="strona_c_z"><font class="strona_c_z"><font class="strona_c_z"><font class="strona_c_z">W &#8220;Marysieńce&#8221; spędziliśmy dwa wieczory na piciu kolorowych drinków. Po wyczerpaniu wszystkich możliwości z karty bardzo miła Pani zaczęła wymyślać nam nowe napoje. Jej fantazję i umiejętności komponowania różnych płynów będę pamiętał jeszcze długo. Podsumowując: w tym roku też chcieliśmy odwiedzić Stary Sącz, ale chyba nam nie wyjdzie, hlip, hlip&#8230; </font> </font> </font> </font></font> </font></font></font></font> </font></font></font></font></font></font></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.klaus.pl/2006/08/21/pstrag-w-starym-saczu/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
