<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>MYŚLI PRZYZIEMNE &#187; myśli kobiece</title>
	<atom:link href="http://www.klaus.pl/category/mysli-kobiece/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.klaus.pl</link>
	<description>ble, ble, ble, ble, ble....</description>
	<lastBuildDate>Thu, 02 Feb 2012 09:22:07 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.1.1</generator>
		<item>
		<title>zabawki a sposób na życie</title>
		<link>http://www.klaus.pl/2011/12/01/zabawki-a-sposob-na-zycie/</link>
		<comments>http://www.klaus.pl/2011/12/01/zabawki-a-sposob-na-zycie/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 01 Dec 2011 11:19:45 +0000</pubDate>
		<dc:creator>elffaran</dc:creator>
				<category><![CDATA[myśli kobiece]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.klaus.pl/?p=923</guid>
		<description><![CDATA[<br/>Z okazji zbliżających się świąt jest już wysyp zabawek w sklepach. Od jakiegoś czasu zakup zabawek jest dla mnie traumą, bo bynajmniej nie wystarczy kupić coś, co jest fajne, rozwijające, estetyczne. Nie, trzeba kupić coś, co jest modne, co wpisuje się w aktualne trendy w przedszkolu lub szkole. Rany, jak ja w takich momentach tęsknię [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<br/><p>Z okazji zbliżających się świąt jest już wysyp zabawek w sklepach. Od jakiegoś czasu zakup zabawek jest dla mnie traumą, bo bynajmniej nie wystarczy kupić coś, co jest fajne, rozwijające, estetyczne. Nie, trzeba kupić coś, co jest modne, co wpisuje się w aktualne trendy w przedszkolu lub szkole. Rany, jak ja w takich momentach tęsknię do siermiężnych czasów PRL, gdzie wybór był mniej więcej między plastikowym fiatem 125p (miałam, w kolorze niebieskim), a polonezem z podobnego plastiku, tudzież między lalką krakowianką, a taką samą w innym stroju lokalnym. Szybki rzut oka na eksponowane półki ujawnił, że w tym roku panuje chyba (??) moda na plastikowe chomiki, oraz osprzęt dla nich (zjeżdżalnie i inne gadżety). No ale ja nie o tych chomikach chciałam&#8230;</p>
<p>Półki sklepowe są podzielone na skupiska pastelowo różowe oraz kolorowo niebiesko czarne. Jak łatwo się domyślić, podział jest według płci. Pastelowe garnki i czerwono-czarna imitacja wiertarki, tak mniej więcej to się dzieli. Patrząc na ten podział zaczęłam sobie uświadamiać, że pełnia zabawkowej traumy jeszcze przede mną, mały mlekopij przestanie być mlekopijem i trzeba będzie zacząć mu kupować zabawki. O ile dziewczynce bez oporów kupiłabym zarówno owe garki jak i wiertarkę, to jednak w przypadku chłopca zawaham się raczej przy kupnie zabawek dla dziewczynek z obawy przez społęczną stygmatyzacją. Podobna zależność dotyczy także ubrań &#8211; dziewczyna w chłopięcej bluzie &#8211; no problem, chłopiec w różowych cekinach, ooo to już co innego z punktu widzenia społeczeństwa.</p>
<p>Idąc dalej tym tropem, obecnie w naszym kręgu kulturowym dziewczynki/kobiety mają większy wybór ścieżek, ale być może dlatego są to ścieżki krótsze. Oczywiście są takie, które przebiją szklany sufit, ale zdecydowania większość odpuści gdzieś po drodze i zgubi się w tłumie. Tymczasem chłopcy celów akceptowanych kulturowo mają zdecydowanie mniej, ale na tych drogach mogą osiągnąć więcej niż dziewczynki. Co jest lepsze?</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.klaus.pl/2011/12/01/zabawki-a-sposob-na-zycie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>na marginesie tematu żłobkowego</title>
		<link>http://www.klaus.pl/2011/07/25/na-marginesie-tematu-zlobkowego/</link>
		<comments>http://www.klaus.pl/2011/07/25/na-marginesie-tematu-zlobkowego/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 25 Jul 2011 11:39:14 +0000</pubDate>
		<dc:creator>elffaran</dc:creator>
				<category><![CDATA[bebikowo]]></category>
		<category><![CDATA[myśli kobiece]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.klaus.pl/?p=757</guid>
		<description><![CDATA[<br/>Wyczytałam w otchłaniach internetu, że polscy psychologowie rozwojowi uważają, że dziecko do 3 roku życia nie socjalizuje się i powinno przebywać cały czas z jedną osobą (czytaj uziemioną matką), francuscy za to uważają, że socjalizuje się już 4 miesięczne dziecko i taki 4 miesięczniak powinien przynajmniej kilka godzin dziennie przebywać w grupie rówieśniczej. Jeśli chodzi [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<br/><p>Wyczytałam w otchłaniach internetu, że polscy psychologowie rozwojowi uważają, że dziecko do 3 roku życia nie socjalizuje się i powinno przebywać cały czas z jedną osobą (czytaj uziemioną matką), francuscy za to uważają, że socjalizuje się już 4 miesięczne dziecko i taki 4 miesięczniak powinien przynajmniej kilka godzin dziennie przebywać w grupie rówieśniczej. Jeśli chodzi o matki, to te francuskie mają zdecydowanie więcej dzieci niż polskie i jakoś się im nie dziwię, w końcu nie wychodzi im na każde dziecko 3 lata wycięte z życiorysu. A w Polsce za to powstała nawet jakaś poselska inicjatywa obrony dzieci przed tymi strasznymi żłobkami, nie słychać za to o inicjatywach obrony matek przed totalnym zdziczeniem tudzież pozbawieniem możliwości np wypracowania emerytury.</p>
<p>A co do przebywania dziecka z jedną osobą, to tak mi przyszło do głowy, że taka sytuacja nigdy i nigdzie, poza współczesnymi dużymi miastami, nie miała miejsca. Dzieci przebywały raczej w gronie rodzeństwa mniejszego i większego. Nawet w stadzie małp, małpa z małpiątkiem nie jest izolowana, przebywa razem z resztą stada, a małpiątkami zajmuje się stado małpich mam.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.klaus.pl/2011/07/25/na-marginesie-tematu-zlobkowego/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>jacy głupi ci Rzymianie</title>
		<link>http://www.klaus.pl/2011/07/22/jacy-glupi-ci-rzymianie/</link>
		<comments>http://www.klaus.pl/2011/07/22/jacy-glupi-ci-rzymianie/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 22 Jul 2011 11:10:39 +0000</pubDate>
		<dc:creator>elffaran</dc:creator>
				<category><![CDATA[myśli kobiece]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.klaus.pl/?p=753</guid>
		<description><![CDATA[<br/>&#8230; po przeczytaniu dziennikarskich komentarzy do ustaw i ich skutków chciało by się westchnąć jak znana postać z komiksu. To że politycy mówią, tyle ile społeczeństwo chce usłyszeć, to normalne (w końcu poselska pensja jest niezła, a spora część z nich nie potrafi znaleźć pracy, jak się nie załapie na mandat), ale dziennikarze powinni być [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<br/><p>&#8230; po przeczytaniu dziennikarskich komentarzy do ustaw i ich skutków chciało by się westchnąć jak znana postać z komiksu. To że politycy mówią, tyle ile społeczeństwo chce usłyszeć, to normalne (w końcu poselska pensja jest niezła, a spora część z nich nie potrafi znaleźć pracy, jak się nie załapie na mandat), ale dziennikarze powinni być tą bystrzejszą i bardziej dociekliwą częścią społeczeństwa. Tymczasem obecnie być dziennikarzem to normalnie prawie taki wstyd jak być posłem.</p>
<p>Z przyczyn oczywistych obserwuję losy tak zwanej &#8222;ustawy żłobkowej&#8221; i zdumienie ogarnia mnie coraz większe. Najpierw dziennikarze (a za nimi i zwykli ludzie) wyrażali wielkie nadzieje, jak to po wprowadzeniu tej ustawy tanie, gminne żłobki pojawią się na każdym skrzyżowaniu. No pięknie, rzecz w tym, że na podstawie tegoż, co ci sami dziennikarze pisali o ustawie &#8211; nie było tam nic, co pozwalałoby mieć takie oczekiwania.</p>
<p>Ustawa wprowadziła dwie zasadnicze zmiany, po pierwsze żłobki przestały być zakładami opieki zdrowotnej, a po drugie nianię można legalnie zatrudnić i zarejestrować w gminie jako nianię właśnie. Obie zmiany bardzo potrzebne i legalizujące nieco bałagan powstały wokół opieki nad najmłodszymi, ale jak to się ma do liczby miejsc żłobkowych? Po prostu nijak. Ani administracja centralna, ani gminy nie mają obowiązku tworzenia miejsc w żłobkach. Gminy, które to robią, robią to niejako &#8222;hobbistycznie&#8221;, a większość żłobków to pozostałość po dumnych czasach PRL&#8217;u, w którym to systemie nikt nie oczekiwał, że kobieta będzie siedzieć w domu z dzieckiem.</p>
<p>Teoretycznie radni w gminach, gdzie jest dużo młodych rodziców, powinni chcieć zakładać żłobki, żeby uzyskać wsparcie w wyborach, ale bądźmy realistami &#8211; wielu młodych rodziców głosuje gdzie indziej, mieszka gdzie indziej, a dziecko do żłobka chciało by jeszcze gdzie indziej oddać. Poza tym w miastach, gdzie problem żłobkowy jest istotny, zwykle nie ma bezpośrednich kontaktów radny &#8211; wyborca, głosuje się i tak z klucza partyjnego (albo na <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Komitet_Gamonie_i_Krasnoludki">gamonie i krasnoludki</a> jak już się ma dość)</p>
<p>Po wejściu w życie &#8222;ustawy żłobkowej&#8221; pojawiło się wielkie zdziwienie, że nie tylko żłobki nie powstają, ale i w istniejących gminy podnoszą ceny. No ojej, a dlaczego miały powstawać? Te prywatne miejsca, jakie mają szansę uzyskać klientów już istnieją, tylko dotąd nazywały się &#8222;kluby malucha&#8221;, albo funkcjonowały pod przykrywką przedszkoli. Prywatne żłobki są drogie i liczba osób, które mogą sobie na nie pozwolić jest ograniczona. Jeśli stanieją to niewiele, bo opieka nad maluchem jest droga, w końcu ktoś tę pieluchę musi regularnie zmieniać. A że właśnie &#8211; taka opieka jest droga, to gminy też chciały by być gospodarne i trochę więcej z tego tortu uszczknąć dla siebie, zamiast wydawać na kosztowne hobby. I tak oto niektóre gminy dobiły w wysokości opłat za żłobek &#8222;dla najbogatszych&#8221; do poziomu opłat za żłobki prywatne. Przy czym do przegródki &#8222;najbogatsi&#8221; wpadają całkiem przeciętne małżeństwa, gdzie obie osoby pracują. A że kobiety zwykle zarabiają mniej od partnerów, to znów kolejna rzesza mam stanie przed wyborem &#8211; oddawać całą swoją pensję na żłobek, albo zostać w domu.</p>
<p>No dobrze, podziwili się, podziwi nad oczywistościami i ucichło, aż do kolejnego zdziwienia. Otóż pewien poboczny pomysł z ustawy okazał się niewypałem. Nie ma chętnych na opiekunów dziennych, a konkretnie&#8230; nie ma chętnych do płacenia za kurs uprawniający do bycia opiekunem dziennym. No doprawdy, baaardzo dziwne. Opiekun dzienny, to osoba, która za pensję wspólnie finansowaną przez rodziców i gminę ma zajmować się kilkorgiem dzieci w swoim mieszkaniu. Aby móc to robić, musi wcześniej skończyć kurs. W ustawie to wszystko wygląda ładnie i pewnie dla dzieci takie rozwiązanie jest lepsze i bardziej naturalnie niż żłobek. A dla rodziców lepsze, bo bardziej kontrolowane niż niania. Tylko że ponownie &#8211; ustawa nie nakłada na gminę obowiązku zatrudnienia iluś opiekunów dziennych na liczbę dzieci w gminie. Czyli osoba chcąca być opiekunem musi zapłacić za kurs ( takie kursy kosztują 800-1800 zł) a potem liczyć na cud. Większość gmin póki co, nie jest zainteresowana zatrudnianiem takich opiekunów. A te gminy, które chciały by, to chciały by ustalić stawki na wysokości 3-4zł za godzinę. Haaalooo 3 zł za godzinę opieki nad 5 wrzeszczącymi i sikającymi maluchami we własnym mieszkaniu! Widzicie te kolejki chętnych? Bo ja nie bardzo. Niani do jednego dziecka trzeba dać 8-16 zł do łapki za godzinę i taka niania siedzi w domu klienta. Przy czym te nianie nie muszą mieć absolutnie żadnych kursów, ani użerać się z gminnymi urzędnikami.</p>
<p>I biorąc pod uwagę to wszystko, to ja się naprawdę dziwię&#8230; dziennikarskiemu zdumieniu w tym temacie.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.klaus.pl/2011/07/22/jacy-glupi-ci-rzymianie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Straus-Khan i różnice między męskim a damskim postrzeganiem świata</title>
		<link>http://www.klaus.pl/2011/07/14/straus-khan-i-roznice-miedzy-meskim-a-damskim-postrzeganiem-swiata/</link>
		<comments>http://www.klaus.pl/2011/07/14/straus-khan-i-roznice-miedzy-meskim-a-damskim-postrzeganiem-swiata/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 14 Jul 2011 10:45:48 +0000</pubDate>
		<dc:creator>elffaran</dc:creator>
				<category><![CDATA[myśli kobiece]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.klaus.pl/?p=745</guid>
		<description><![CDATA[<br/>Jest sobie bogaty, prominentny polityk, wówczas szef  Międzynarodowego Funduszu Walutowego i jest sobie całkiem nic nie znacząca pokojówka. Nie dość, że bida z nędzą, to jeszcze emigrantka. Ona twierdzi, że on ją zgwałcił, on twierdzi, że sama chciała. Słowo przeciwko słowu. Normalnie sprawa nie zaistniałaby w mediach, słowo emigrantki nie ma żadnego znaczenia przeciwko słowom [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<br/><p>Jest sobie bogaty, prominentny polityk, wówczas szef  Międzynarodowego Funduszu Walutowego i jest sobie całkiem nic nie znacząca pokojówka. Nie dość, że bida z nędzą, to jeszcze emigrantka. Ona twierdzi, że on ją zgwałcił, on twierdzi, że sama chciała. Słowo przeciwko słowu. Normalnie sprawa nie zaistniałaby w mediach, słowo emigrantki nie ma żadnego znaczenia przeciwko słowom władców, ale Strauss-Khan jest akurat nie wygodny na pozycji szefa MFW. Sprawa jest więc dyskutowana, aż do momentu jak uda się zepchnąć kolesia ze stołka. I tu mniej więcej kończy się identyczne postrzeganie sprawy przez kobiety i mężczyzn.</p>
<p>Męski punkt widzenia, to &#8222;biedy człowiek, złamali mu karierę przez fałszywe oskarżenia&#8221;. Pojawiły się w mediach informacje o niewiarygodności zeznań kobiety, gdyż</p>
<p>-jest biedną emigrantką i zamierzała na sprawie zarobić</p>
<p>-ma kontakty z dilerami narkotyków (zła kobieta nie może być zgwałcona, taka to zawsze sama chce)</p>
<p>-była prostytutką (zarzut wykreowany przez media, kobieta pozwała gazety do sądu)</p>
<p>Jak wiadomo prostytutki zgwałcić się nie da z definicji (krew mnie zalewa jak słyszę taki argument, to tak jakby twierdzić, ze skoro sprzedajesz orzechy, to nie da się tobie tych orzechów ukraść, bo i tak chcesz się ich pozbyć, więc zasadniczo powinnaś radośnie oddawać sama, bez proszenia, a jak nie oddajesz to słusznie ci się należy dostać w pysk przy okazji)</p>
<p>Poza tym kobieta ma nieść swój krzyż w milczeniu, a nie próbować uzyskać zadośćuczynienie finansowe swojej krzywdy. Na własnej krzywdzie zarabiać mogą tylko mężczyźni.</p>
<p>Damski punkt widzenia to kolejne rozczarowanie, że sprawa zasadniczo została uznana za zamkniętą jak tylko Straus-Khan przestał być (zapewne zresztą chwilowo) głównym rozgrywającym. A skoro cel został osiągnięty, to kumpla trzeba ratować kosztem kobiety, która w końcu i tak jest biedna i głupia, można więc wypisywać w prasie dowolne oskarżenia pod jej adresem (i zdziwić się, że jednak umiała wytoczyć proces o zniesławienie). W Stanach już pojawiły się żądania deportowania kobiety, deportowania do kraju, w którym została wcześniej zgwałcona i gdzie zabito jej męża.</p>
<p>Niestety męski punkt widzenia dominuje w mediach, przypadki nadużyć seksualnych przez prominentnych polityków są często wyciągane, kiedy delikwent staje się niewygodny i zwykle uderzają niemal wyłącznie w kobiety będące ofiarami tych ekscesów (żeby nie szukać daleko, to czy ktoś ma za złe Billowi Clintonowi Monikę? A Monice sprawa zrujnowała karierę. Podobnie z Arnoldem Szwarcenegerem i jego panienkami, Arnold zaczął tracić grunt dopiero jak mu żona zaczęła dywanik spod nóg wyciągać, bo ważne są tylko opinie i krzywda nielicznych kobiet z klasy uprzywilejowanej.)</p>
<p>Wszystko wskazuje, że to również nie był jedyny wyczyn byłego szefa MFW, ale fakt, że pojawiły się inne oskarżenia, o dziwo nie podważa jego wiarygodności (bo to biedny człowiek, któremu karierę zniszczono). Zresztą tu pojawia się kolejny problem. Kobiety boją się, że takie sprawy pozbawią je wiarygodności na innych płaszczyznach (tak się zresztą dzieje, patrz przypadek Moniki Lewinsky), w związku z tym pisarka/dziennikarka Tristiane Banon, która również oskarża Straus-Khana, nie chce zeznawać na procesie emigrantki, której wiarygodność jest podważana. I koło się zamyka. A wpływowi politycy nadal będą czuć się bezkarni.</p>
<p>&nbsp;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.klaus.pl/2011/07/14/straus-khan-i-roznice-miedzy-meskim-a-damskim-postrzeganiem-swiata/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>6</title>
		<link>http://www.klaus.pl/2011/07/14/6/</link>
		<comments>http://www.klaus.pl/2011/07/14/6/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 14 Jul 2011 10:09:38 +0000</pubDate>
		<dc:creator>elffaran</dc:creator>
				<category><![CDATA[myśli kobiece]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.klaus.pl/?p=743</guid>
		<description><![CDATA[<br/>9 lipca minęła 6 rocznica naszego ślubu, a ja nadal nie wydrukowałam zdjęć z wesela i w ogóle nie wiem kiedy te 6 lat minęło. A poza tym niezmiennie z zadowoleniem kontempluję fakt, że moje małżeństwo jest przeciwieństwem małżeństwa moich rodziców, oraz że z biegiem lat jest coraz lepiej (to jest zasadniczo jedyna bliska relacja [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<br/><p>9 lipca minęła 6 rocznica naszego ślubu, a ja nadal nie wydrukowałam zdjęć z wesela i w ogóle nie wiem kiedy te 6 lat minęło. A poza tym niezmiennie z zadowoleniem kontempluję fakt, że moje małżeństwo jest przeciwieństwem małżeństwa moich rodziców, oraz że z biegiem lat jest coraz lepiej (to jest zasadniczo jedyna bliska relacja w moim życiu, która wykazuje taką tendencję, więc doceniam niepowtarzalność). I mam nadzieję, że pojawienie się małego wrzaskuna do kompletu nie zrujnuje wszystkiego z hukiem.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.klaus.pl/2011/07/14/6/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

