<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>MYŚLI PRZYZIEMNE &#187; kultura</title>
	<atom:link href="http://www.klaus.pl/category/kultura/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.klaus.pl</link>
	<description>ble, ble, ble, ble, ble....</description>
	<lastBuildDate>Wed, 28 Jul 2010 17:52:41 +0000</lastBuildDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=2.8.4</generator>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
			<item>
		<title>Fredro dla dorosłych mężów i żon, teatr Komedia</title>
		<link>http://www.klaus.pl/2010/05/12/fredro-dla-doroslych-mezow-i-zon-teatr-komedia/</link>
		<comments>http://www.klaus.pl/2010/05/12/fredro-dla-doroslych-mezow-i-zon-teatr-komedia/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 12 May 2010 15:22:15 +0000</pubDate>
		<dc:creator>elffaran</dc:creator>
				<category><![CDATA[kultura]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.klaus.pl/?p=480</guid>
		<description><![CDATA[Byliśmy na sztuce „Fredro dla dorosłych” w teatrze Komedia. I otóż pierwsza refleksja jest taka, że wszystko zależy od punktu odniesienia. W porównaniu z tym gniotem, to sztuka kobiety w sytuacji krytycznej, o której pisałam tu http://www.klaus.pl/2010/03/05/kobiety-w-sytuacji-krytycznej/ jest absolutnie rewelacyjna.
Refleksja numer dwa, to że nie widzę sensu wystawiania sztuk, w których nie ma żadnej, nawet [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Byliśmy na sztuce „Fredro dla dorosłych” w teatrze Komedia. I otóż pierwsza refleksja jest taka, że wszystko zależy od punktu odniesienia. W porównaniu z tym gniotem, to sztuka kobiety w sytuacji krytycznej, o której pisałam tu <a href="../2010/03/05/kobiety-w-sytuacji-krytycznej/">http://www.klaus.pl/2010/03/05/kobiety-w-sytuacji-krytycznej/</a> jest absolutnie rewelacyjna.</p>
<p>Refleksja numer dwa, to że nie widzę sensu wystawiania sztuk, w których nie ma żadnej, nawet śladowej interakcji aktorów z publicznością. Taki teatr jest tylko uboższą siostrą kina, wystarczy jedna kamera, żeby to nagrać i średniej wielkości ekran do odtwarzania. Efekt będzie ten sam. Nie bawi mnie poczucie, że aktor umie przez 50 dni w roku (czy ileś tam) powtarzać tą samą kwestę będąc ubrany w to samo ubranko.(Czy oni piorą te ubranka?)</p>
<p>Refleksja numer trzy – mój zagubiony piesek Dziamgot wydawał mniej uciążliwe dla uszu dźwięki, niż aktorzy tej sztuki. Oni nie mówili, oni dziamgotali właśnie, najwyraźniej starając się zakończyć tą chałturę jak najszybciej i iść do domu. W efekcie udawało mi się zrozumieć, co któreś zdanie. Jakaś nauka dykcji może by się przydała?</p>
<p>A wracając do sztuki – to takie teatralne disco polo, przez większą część nie wiedziałam czy mam się śmiać, czy tylko czuć zażenowanie. Doprawdy „gra ciałem” osobnika grającego Alfreda u mnie budziła raczej zażenowanie niż rozbawienie (Justysia tu wypadała dużo lepiej, czyli to samo można pokazać nie robiąc z siebie ćwoka), a cała czwórka aktorów gra tak, jakby byli kompletnie pijani. Być może taki był zamysł reżysera, ale jak się to ma to informacji na <a href="http://www.teatrkomedia.pl/?nodeid=14">stronie teatru</a>*:</p>
<p>„<em>Właśnie przy pomocy Aleksandra Hrabiego Fredry opowiadamy o „ars amandi” współczesnych Polek i Polaków.</p>
<p>Nasz spektakl jest inteligentną zabawą, polegającą na przeniesieniu ponadczasowej Fredrowskiej komedii „MĄŻ I ŻONA” w nasz skomputeryzowany, technologiczny, postmodernistyczny, schyłkowy etc., etc. wiek.”</em></p>
<p>Znaczy co? Współczesność charakteryzuje się tym, że pijani ludzie potykają się o laptopy? To chyba reżyser powinien otoczenie zmienić.</p>
<p>Jednak żeby zakończyć pozytywnym akcentem – bardzo mi się podobało wprowadzenie telewizora, jako piątego aktora w sztuce, jak dla mnie to był element kreujący najbardziej komediowe sytuacje i rzeczywiście unowocześniający sztukę (bo laptopy i cała reszta gadżetów to tylko scenografia). Niemniej jednak, sztuka raczej męcząca niż zabawna.</p>
<p>*co do strony, to nie zaszkodziłoby gdyby Teatr Komedia zatrudnił jakiś speców od usability, bo to jedna ze stron, która wymaga by user był cierpliwy i spostrzegawczy.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.klaus.pl/2010/05/12/fredro-dla-doroslych-mezow-i-zon-teatr-komedia/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>kobiety w sytuacji krytycznej, och teatr</title>
		<link>http://www.klaus.pl/2010/03/05/kobiety-w-sytuacji-krytycznej/</link>
		<comments>http://www.klaus.pl/2010/03/05/kobiety-w-sytuacji-krytycznej/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 05 Mar 2010 14:27:00 +0000</pubDate>
		<dc:creator>elffaran</dc:creator>
				<category><![CDATA[kultura]]></category>
		<category><![CDATA[teatr]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.klaus.pl/?p=402</guid>
		<description><![CDATA[Najpierw disclaimer. Jestem stworzeniem wyjątkowo wprost niewrażliwym na sztukę „wysoką”. W większości przypadków rani ona moje poczucie estetyki. Tak więc zacznę od tego, co utrudniało strawienie tej porcji kultury.  Zaraz po wejściu do och teatru (hmm, czy tylko dla mnie wcale nie jest oczywiste, że to teatr ochota?) – na scenie stały badziewne krzesła ustrojone [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Najpierw disclaimer. Jestem stworzeniem wyjątkowo wprost niewrażliwym na sztukę „wysoką”. W większości przypadków rani ona moje poczucie estetyki. Tak więc zacznę od tego, co utrudniało strawienie tej porcji kultury.  Zaraz po wejściu do och teatru (hmm, czy tylko dla mnie wcale nie jest oczywiste, że to teatr ochota?) – na scenie stały badziewne krzesła ustrojone pseudo skrzydełkami. Odpowiednio uwrażliwiony recenzent dopatrzyłby się w tym z pewnością jakiejś głębokiej gry z formą. Zwykły człowiek możne uznać, że osoba, która to wymyśliła, powinna pić procentowych napojów mniej. Względnie oglądający sztukę nie powinni przychodzić na trzeźwo, ale z tym mogło być trudniej.</p>
<p>Kolejny ból zębów – pani „a la  późna Maryla Rodowicz”, dużo fałdek w pogniecionej satynie, i kiepskie piosenki, wszystko razem nijak mi się nieklejące z resztą. Jak monogram doklejony do innego scenariusza. Nieprzekonywujący w dodatku, bo jeśli wstawia się teksty o powrocie na scenę i podniesieniu z upadku, to wypadałoby przynajmniej marynarkę mieć odprasowaną. Generalnie fragment u mnie powodujący patrzenie na zegarek.</p>
<p>A poza tym – cztery kobiety „w sytuacji krytycznej”, matka, narzeczona, rozwódka i wdowa. No może trochę szkoda, że wszystko zdefiniowane w kontekście relacji do nieobecnych na scenie facetów,  wydaje mi się to trochę przesadzone (gdzie, no gdzie niezależna bizneswoman? albo niezrozumiana przez kobiety pani bazodanowiec??) ale taka koncepcja, a teksty fajne. I zabawne i czasem refleksyjne.  Dla rewelacyjnych tekstów mamuśki i wdowy można strawić te tandetne śpiewy w miedzy czasie.</p>
<p>Całość nie ma jakiś sensownych ram, w postaci historyjki spinającej postacie, ale to już wymaganie mózgu analitycznego pożądającego uporządkowania, może i warto się od tego uporządkowania oderwać. Ale krzesełka – zdecydowanie zwykłe stołki sprawdziły by się lepiej!</p>
<p>Jako zwykły człowiek stwierdziłam, że poczytałabym sobie jakieś recenzje czy coś. Hmm, google nie znalazło. Mnóstwo serwisów z listami wystawianych przedstawień, serwisy do kupna biletów itp., ale wszędzie tylko streszczenia, bez komentarza.  Tak jakby osoby, które chodzą i oglądają twórczość różną potrafiły tylko bezmyślnie streszczać. Trochę słabo to świadczy o teatromanach.</p>
<p>Biorąc pod uwagę, że teatrów, teatrzyków i scen off’owych jest trochę, to widzę wielki informacyjny szum bez sposobu na uporządkowanie. Ale jak wspomniałam – ja tam prosty człowiek z IT jestem.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.klaus.pl/2010/03/05/kobiety-w-sytuacji-krytycznej/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Piosenka musi posiadać tekst&#8230;</title>
		<link>http://www.klaus.pl/2008/06/10/piosenka-musi-posiadac-tekst/</link>
		<comments>http://www.klaus.pl/2008/06/10/piosenka-musi-posiadac-tekst/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 09 Jun 2008 22:26:45 +0000</pubDate>
		<dc:creator>elffaran</dc:creator>
				<category><![CDATA[kultura]]></category>
		<category><![CDATA[Park Skaryszewski]]></category>
		<category><![CDATA[piosenka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.klaus.pl/2008/06/10/piosenka-musi-posiadac-tekst/</guid>
		<description><![CDATA[Parafrazując tekst piosenki Hey&#8217;a &#8211; piosenka musi też posiadać rytm i melodię, który to fakt umyka młodym &#8220;zaangażowanym&#8221; twórcom. Dobrze też jak posiada np możliwy do wyodrębnienia i powtórzenia refren. Piosenka to określona forma, która rządzi się nieco innymi prawami niż suita fortepianowa&#8230; Takie refleksje mi się nasunęły po tegorocznych (oops, to już rok minął!?) [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Parafrazując tekst piosenki Hey&#8217;a &#8211; piosenka musi też posiadać rytm i melodię, który to fakt umyka młodym &#8220;zaangażowanym&#8221; twórcom. Dobrze też jak posiada np możliwy do wyodrębnienia i powtórzenia refren. Piosenka to określona forma, która rządzi się nieco innymi prawami niż suita fortepianowa&#8230; Takie refleksje mi się nasunęły po tegorocznych (oops, <a href="http://www.klaus.pl/2007/06/03/i-ogolnopolski-festiwal-im-jonasza-kofty-moja-wolnosci-2007/">to już rok minął</a>!?) przesłuchaniach na festiwalu &#8220;Moja wolności&#8221; ( II Ogólnopolski Festiwal im. Jonasza Kofty). Niektóre utwory brzmiały jak fragment mętnej filozofii wygłaszanej do chaotycznych dźwięków. No halo, to co może dobrze wypadać w akademiku, po kilku piwach, naprawdę brzmi strasznie w muszli amfiteatru (swoją drogą dobrym pomysłem było przeniesienie pierwszego dnia z klubu kultury do praskiego parku). Zasadniczo na koniec z pamięci mogłabym powtórzyć z piosenek prezentujących się twórców &#8211; piosenki Rogulskiego-Bożka i &#8230; tadam refren B.Bierwiaczonka. Czyli pozostaje nadal żałować, że Bierwiaczonek nadal nie znalazł kogoś z lepszą dykcją do śpiewania swoich piosenek, oraz że większość pozostałych nie zdecydowała się śpiewać już napisanych, istniejących i dostępnych piosenek do słów Kofty. Czy ktoś może uświadomić tych biednych tfórców przed duże tfu, że z faktu posiadania słuchu, jeszcze nie wynika, że potrafią cokolwiek składnego napisać?<br />
Magda Choryło, której poszliśmy kibicować, śpiewała już znane piosenki do słów Kofty, a że śpiewać umie, to wygrała bezapelacyjnie. Gdyby nie wygrała, to jury należałoby kontrolnie odstrzelić, ponieważ reszta występujących albo się męczyła przy mikrofonie tracąc oddech (tak, jak się chce śpiewać, to trzeba kurka wodna ćwiczyć, przeponę też, sam słuch nie wystarczy!), albo męczyła publiczność swoimi dziełami, które na pewno są wielkie, tylko publiczność była za mała, żeby je zrozumieć (no dobra, wyjątkiem byli dwaj wspomniani wcześniej). Rogulski-Bożek się nawet na gitarze nauczył grać, bo w zeszłym roku szło mu to słabo.<br />
No ale tak ogólnie pisać piosenki nie każdy umie, jak się okazuje, nie każdy też umie dobrać sobie repertuar do możliwości głosowych. Z jednej strony takie malutkie festiwale są fajne, bo w Skaryszaku pojawia się trochę życia innego niż kibice, a i jest dla twórców/wykonawców okazja przetestowania swoich nerwów przed publicznością. Poza tym osobiście nie chciałabym, żeby polska piosenka skończyła się na &#8220;idolu&#8221; i udowadnianiu, że wejdzie się w każdą skórę i zrobi się każdemu laskę. Z drugiej strony &#8211; najwyraźniej większości osób brakuje feedbacku ze strony kolegów, którzy by doradzili, co lepiej sobie odpuścić.<br />
Jest też drugie dno &#8211; festiwal ma hasło przewodnie &#8220;wolność&#8221;, co powinno przyciągać ludzi mających coś do powiedzenia, ale w rzeczywistości niestety powoduje jazdę na oklepanych tematach z gazet. W ubiegłym roku to były powojenne rany Jugosławii i innych (wzruszające, no doprawdy, w wykonaniu ludzi, co nigdy trupa nie widzieli). W tym roku &#8211; emigracja. Jej, harcerzyko podobny koleś śpiewający o emigracji zarobkowej wygląda zabawnie, młoda, nadęta panienka śpiewająca o tęsknocie do tych łanów i innych takich, to już żenujący żart prowadzącego. Też śpiewałam w podstawówce &#8220;ojczyzny kwiat&#8221; w szkolnym chórze, ale na szczęście wyrosłam z tego. Obawiam się, że ci ludzie nie tylko nie dotknęli emigracji, co nawet nie pogadali z kimś, kto żyje od paru lat poza krajem. Ja wiem, że mamy setki lat tradycji pisania wierszy emigracyjnych o tęsknocie do tych łanów i gór, ale współcześnie to ludzie przylatują do kraju co kilka tygodni, a pomiędzy mają internet. Coraz rzadziej wyjeżdżają &#8220;tańczyć topless&#8221;, coraz częściej dlatego, że młodzi mają szybszą szansę zaistnienia i awansowania niż w polskich układach i układzikach. A możliwość emigracji i coraz więcej otwartych granic to właśnie wolność a nie jej ograniczenie.<br />
Także ogólnie &#8211; polecam trochę szczerości w tym, co się prezentuje. Szczerość na scenie się nieźle sprzedaje.<br />
Acha i małżonek obiecał nauczyć się śpiewać &#8220;Jej portret&#8221;, który mi się bardzo podobał w wykonaniu Magdy. Ha, jak ogłoszę to publicznie to może się poczuje bardziej zobligowany. Do sprawdzenia za rok czy się nauczył&#8230;</p>
<p>A tak całkiem na dalekim marginesie &#8211; tym razem praskiemu centrum promocji kultury nie chciało się nawet wrzucić na stronę artykułu o tegorocznym festiwalu, sam regulamin to trochę mało, zwłaszcza jeśli w tymże regulaminie jest napisane, że na stronie opublikują listę laureatów.  Jeśli festiwal ma promować kogoś więcej niż organizatorów (a ci są oczywiście wymienieni w dużej ilości miejsc, nie tylko na stronie praskiego centrum) to  musi dbać o rozpropagowanie listy uczestników i zwycięzców. Nie jest to niestety jedyne niedociągnięcie organizatorów czyli warszawskiej sceny bardów, ale mam nadzieję, że ten mini festiwal nie umrze śmiercią naturalną.</p>
<p><span id="more-266"></span><br />
<strong> Jej portret </strong></p>
<p>Naprawdę jaka jesteś<br />
Nie wie nikt<br />
Bo tego nie wiesz<br />
Nawet sama ty<br />
W tańczących wokół<br />
Ciemnych lustrach dni<br />
Rozbłyska twój<br />
Złoty śmiech<br />
Przerwany wpół<br />
Czuły gest<br />
W pamięci składam wciąż<br />
Pasjans z samych serc</p>
<p>Naprawdę jaka jesteś<br />
Nie wie nikt<br />
To prawda nie potrzebna<br />
Wcale mi<br />
Gdy nie po drodze<br />
Będzie razem iść<br />
Uniosę twój<br />
Zapach snu<br />
Rysunek ust<br />
Barwę słów<br />
Nie dokończony<br />
Jasny portret twój</p>
<p>Uniosę go<br />
Ocalę wszędzie Czy będziesz przy mnie<br />
Czy nie będziesz<br />
Talizman mój<br />
Z zamyśleń nagłych twych<br />
I rzęs<br />
Obdarowany<br />
Tobą miła<br />
Gdy powiesz do mnie kiedyś<br />
- Wybacz<br />
Przez życie pójdę<br />
Spoglądając wciąż wstecz</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.klaus.pl/2008/06/10/piosenka-musi-posiadac-tekst/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>mój bloguś jest the best</title>
		<link>http://www.klaus.pl/2008/02/04/moj-blogus-jest-the-best/</link>
		<comments>http://www.klaus.pl/2008/02/04/moj-blogus-jest-the-best/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 04 Feb 2008 19:32:02 +0000</pubDate>
		<dc:creator>elffaran</dc:creator>
				<category><![CDATA[kultura]]></category>
		<category><![CDATA[web]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.klaus.pl/2008/02/04/moj-blogus-jest-the-best/</guid>
		<description><![CDATA[Zobaczyłam dziś na mieście reklamę bloga. Normalny, regularny bilbord między reklamą najnowszego filmu a innym proszkiem do prania. Nawet dość profesjonalnie przygotowany plakat, ale w graficznych programach o profesjonalny wygląd nie trudno.
Lekka konsternacja. To pewnie strona firmowa. Nie, nie firmowa. Weszłam, sprawdziłam, obejrzałam. Jeden z pierdyliarda blogów tematycznych na blogspocie. Nawet niezły w swojej tematyce, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Zobaczyłam dziś na mieście reklamę bloga. Normalny, regularny bilbord między reklamą najnowszego filmu a innym proszkiem do prania. Nawet dość profesjonalnie przygotowany plakat, ale w graficznych programach o profesjonalny wygląd nie trudno.</p>
<p>Lekka konsternacja. To pewnie strona firmowa. Nie, nie firmowa. Weszłam, sprawdziłam, obejrzałam. Jeden z pierdyliarda blogów tematycznych na blogspocie. Nawet niezły w swojej tematyce, ale też nie rzuca na kolana. Właściciel czy właścicielka miała pomysł, żeby zaistnieć. Kiedyś wystarczyło poudzielać się na kilku podobnych blogusiach na blog.pl, bo w małej wsi stali bywalcy się znali, nowi zaś musieli się przedstawić. Teraz w gromadzie blog-platform, blog-enginów nie jest łatwo, nawet jak się przedstawisz &#8211; i tak zapomną, zupełnie jak w wielkim mieście.<br />
A piszę o tym dlatego, że chyba bardziej dobitnego dowodu na wpisanie się blogów w kanał kultury masowej wymyślić się nie da.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.klaus.pl/2008/02/04/moj-blogus-jest-the-best/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Każdy gang ma swój slang&#8230;</title>
		<link>http://www.klaus.pl/2007/12/09/kazdy-gang-ma-swoj-slang/</link>
		<comments>http://www.klaus.pl/2007/12/09/kazdy-gang-ma-swoj-slang/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 09 Dec 2007 17:36:49 +0000</pubDate>
		<dc:creator>elffaran</dc:creator>
				<category><![CDATA[kultura]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.klaus.pl/2007/12/09/kazdy-gang-ma-swoj-slang/</guid>
		<description><![CDATA[Co można zrozumieć słysząc, że &#34;klient wisi na pętli Cu&#34; albo, że &#34;czekamy na raki&#34;? Niekoniecznie każdy pomyśli o rodzaju podłączenia, czy braku miejsca w szafie. Hmm miejsca w szafie? Nie o taką szafę na ubrania chodziło, tylko o szafę rakowąâ€¦ no właśnie. Mówimy tym samym językiem, ale nie używamy go tak samo.
Krańcówki są w [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="margin-bottom: 0cm">Co można zrozumieć słysząc, że &quot;klient wisi na pętli Cu&quot; albo, że &quot;czekamy na raki&quot;? Niekoniecznie każdy pomyśli o rodzaju podłączenia, czy braku miejsca w szafie. Hmm miejsca w szafie? Nie o taką szafę na ubrania chodziło, tylko o szafę rakowąâ€¦ no właśnie. Mówimy tym samym językiem, ale nie używamy go tak samo.</p>
<p style="margin-bottom: 0cm">Krańcówki są w Łodzi, a w Krakowie ludzie wychodzą &quot;na pole&quot; (zupełnie nie wiem, czemu, bo pól wcale nie mają więcej niż inne miasta <img src='http://www.klaus.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> )</p>
<p>Eskimosi mają 7 (o ile dobrze pamiętam) określeń na śnieg, a raczej na różne rodzaje śniegu. Antropolodzy kulturowi kochają rozważać czy ten przykład świadczy, że język wpływa na postrzeganie świata, czy też świat wpływa na językâ€¦ Ludzie spędzający dużo czasu w górach też mają różne określenia na śnieg, bo muszą, mnie zaś śnieg zwisa i powiewaâ€¦ mogę mieć co najwyżej alternatywne określenie z gatunku &quot;to białe g*&quot; jak już bardzo mnie to białe i zimne zirytuje.</p>
<p><span id="more-195"></span>Ciekawsze są przypadki, gdzie te same wypowiedzi mają odmienne znaczenia &#8211; przykładowo &quot;rozciąć stringi&quot; odruchowo zostanie inaczej zrozumiane przez programistę, niż przez resztę świata. Tak, programiści to dziwni ludzie, którym zamiast z seksem, wszystko kojarzy się z pracą.</p>
<p style="margin-bottom: 0cm">Branże techniczne posługują się szeregiem wyrażeń odnoszących się do technologii z jakiej korzystają. Nie jest to rozumiane przez innych i w sumie nie ma takiej potrzeby. Ja się mogę osobiście dziwić, że ktoś nie wie czym jest XML, ale po co ma wiedzieć, skoro z niego nie skorzysta.</p>
<p style="margin-bottom: 0cm">Szukałam przez chwilę wyrażeń charakterystycznych dla humanistów, jednak dla humanistów chyba bardziej charakterystyczny jest styl całej wypowiedzi niż specyficzne rozumienie elementów, czy wyrażenia nie używane przez resztę świata. Chociaż owszem &#8211; znajdzie się trochę określeń jak archetyp czy topos, którymi raczej nie powinni obrażać reszty świata. Teoretycznie humanistyczny słownik bardziej się przydaje do opisu ogółu otaczającego świata, ale praktycznie &#8211; czy naprawdę nie da się mówić  (czy też raczej pisać, bo jedynie na konferencjach na szczęscie możona usłyszeć, że ktoś tak mówi!) inaczej niż ten oto rodzynek wyłowiony na <a href="http://techsty.ehost.pl/elektroblog/?p=54">techty.ehost.pl</a>?<br />
<em>Idea <a href="http://techsty.ehost.pl/elektroblog/?p=53">postprodukcji </a>może wydać się podejrzana dla tych, którzy przesiedzieli godziny w bibiotekach odrabiając zadania domowe z intertekstualności i palimsestowości literatury. Czy nie jest ona bowiem innym, kartograficznym w swej naturze, spojrzeniem na relacje intertekstualne? Relacyjność zdaje się tu być przeniesiona na mapę (kartografia i topologia to jedne z ulubionych perspektyw Nicolasa Bourriauda).</em></p>
<p><em>[...] </em></p>
<p><em><cite> Postprodukcyjnymi praktykami są mutacje wcześniej istniejących prac. Remake. Powtórka. Bourriaud podaje jako przykład video Fresh Acconci, w którym Mike Kelley i Paul McCarthy rejestrują aktorów i modeli interpretujących performance Vita Acconciego. W tym nurcie mieszczą się też niektóre prace takich artystów jak Douglos Gordon (zapętlający fragment filmu Hitchcocka), czy Sherrie Levine (tworząca replikę Duchampa).</cite></em></p>
<p style="margin-bottom: 0cm">
<p style="margin-bottom: 0cm">Nie wiem jak właściwy uniwersytecki target tej twórczości, ale mnie od pierwszych słów wciąga zabawność formy i treść okazuje się w porównaniu z formą nudna, a chyba powinno być odwrotnie?</p>
<p style="margin-bottom: 0cm">Zmieniając branżę  zaczyna się od nauki słownika. Sporej części telekomunikacyjnych perełek już nie dostrzegam, ale dla rozrywki nadal sobie hoduję abstrakcyjne wizje w kwestii kHz i GHz, chociaż wiem do czego się odnoszą. Elektronika mnie nigdy nie bawiła, więc równie dobrze mogę sobie te gigaherce wizualizować jako chude ludziki w zielonych czapeczkach pomykające między nadajnikami. (Oj, chyba za dużo Prattcheta czytam)</p>
<p style="margin-bottom: 0cm">W sumie czemu nie, jeśli koncepcyjnie i tak jestem w stanie problem objąć, a szczegóły techniczne to już nie moja broszka. Tak w ogóle to w języku mogą istnieć słowa, które wcale nie mają swoich desygnatów w rzeczywistości. A językiem czasem trzeba się posłużyć na takim poziomie abstrakcji, że liczy się zachowanie pewnego modelu, a nie umiejętność zwizualizowania sobie konkretnego procesu w rzeczywistości i odniesienie się do jego szczegółów.</p>
<p style="margin-bottom: 0cm">
<p style="margin-bottom: 0cm">Przez chwilę zamierzałam spisywać lokalne ciekawostki językowe, ale proces przejmowania języka otoczenia jest zbyt szybki i zbyt mało świadomie kontrolowany, aby dało to większe efekty. Dopiero w zderzeniu z osobą, żyjącą  w środowisku posługującym się innym zakresem znaczeń, uświadamiamy sobie jak śmieszne są dzielące nas różnice. No bo język czasem służy porozumieniu, czasem zaś podkreśleniu swojej inności.</p>
<p style="margin-bottom: 0cm">
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.klaus.pl/2007/12/09/kazdy-gang-ma-swoj-slang/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
