<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>MYŚLI PRZYZIEMNE &#187; cytaty</title>
	<atom:link href="http://www.klaus.pl/category/cytaty/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.klaus.pl</link>
	<description>ble, ble, ble, ble, ble....</description>
	<lastBuildDate>Thu, 02 Feb 2012 09:22:07 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.1.1</generator>
		<item>
		<title>między wierszami</title>
		<link>http://www.klaus.pl/2011/05/06/miedzy-wierszami/</link>
		<comments>http://www.klaus.pl/2011/05/06/miedzy-wierszami/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 06 May 2011 14:18:58 +0000</pubDate>
		<dc:creator>elffaran</dc:creator>
				<category><![CDATA[cytaty]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.klaus.pl/?p=667</guid>
		<description><![CDATA[<br/>&#8222;W ciągu pierwszego dziesięciolecia związków R.Benedict z kręgiem Boasa szczególne znaczenie dla jej życia wewnętrznego miał kontakt z Edwardem Sapirem. [...] Łączący ich stosunek personalny stanowił funkcje wspólnoty intelektualnych i estetycznych zainteresowań oraz doświadczeń, był przy tym wolny od cech żenującej osobistej intymności [...]&#8222; Antonina Kłoskowska, wstęp do &#8222;Wzory kultury&#8221;Ruth Benedict, 1966 W wszelkiego rodzaju [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<br/><p><em>&#8222;W ciągu pierwszego dziesięciolecia związków R.Benedict z kręgiem Boasa szczególne znaczenie dla jej życia wewnętrznego miał kontakt z Edwardem Sapirem. [...] Łączący ich stosunek personalny stanowił funkcje wspólnoty intelektualnych i estetycznych zainteresowań oraz doświadczeń, był przy tym <strong>wolny od cech żenującej osobistej intymności</strong> [...]&#8222;</em></p>
<p>Antonina Kłoskowska, wstęp do &#8222;Wzory kultury&#8221;Ruth Benedict, 1966</p>
<p>W wszelkiego rodzaju przedmowach i podsumowaniach najciekawsze są fragmenty, które nijak się mają co sensu całej reszty. Dlaczego A. Kłoskowska uważała, że osobista intymność jest żenująca? Czy osobista intymność w ogóle (nie podobało jej się  rozluźnienie obyczajów w latach 60?) czy też tylko między naukowcami (awanse dzięki relacją seksualnym na uniwerku? Pominęli ją? A może była po prostu nie atrakcyjna?)</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.klaus.pl/2011/05/06/miedzy-wierszami/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Pratchett i biblioteka</title>
		<link>http://www.klaus.pl/2011/04/04/pratchett-i-biblioteka/</link>
		<comments>http://www.klaus.pl/2011/04/04/pratchett-i-biblioteka/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 04 Apr 2011 12:16:53 +0000</pubDate>
		<dc:creator>elffaran</dc:creator>
				<category><![CDATA[cytaty]]></category>
		<category><![CDATA[książki]]></category>
		<category><![CDATA[kultura]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.klaus.pl/?p=626</guid>
		<description><![CDATA[<br/>Zapisałam się do biblioteki jakiś czas temu. Na początek biblotekarka zdziwiła się, że nie pracuję i zaczęła rozważać co ona ma wpisać w miejsce na zakład pracy. No doprawdy interesujące, że miejsce pracy z punktu widzenia biblioteki jest aż tak ważne, jakoś nie widzę tam stad ludzi pracujących (w ogóle żadnych stad, tak szczerze mówiąc), [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<br/><p>Zapisałam się do biblioteki jakiś czas temu. Na początek biblotekarka zdziwiła się, że nie pracuję i zaczęła rozważać co ona ma wpisać w miejsce na zakład pracy. No doprawdy interesujące, że miejsce pracy z punktu widzenia biblioteki jest aż tak ważne, jakoś nie widzę tam stad ludzi pracujących (w ogóle żadnych stad, tak szczerze mówiąc), być może dlatego, że przybytek przez pół tygodnia czynny jest do 16, a w pozostałe dni do 18. Dopóki pracowałam, nigdy nie udało mi się zajrzeć do środka. A co do samej biblioteki uczucia mam bardzo mieszane, z jednej strony widać, że takie instytucje cierpią na permanentne niedofinansowanie, z drugiej strony &#8211; czy to nie powinny być miejsca z misją? Misją kulturalną znaczy się. Może czasem lepiej kupić mniej a bardziej oryginalnie?</p>
<p>Biblioteka ma pełen przekrój fantasy (dzięki czemu mogę sobie doczytać kilka części &#8222;Świata Dysku&#8221;), równie wiele SF, tony kryminałów, ładny rządek horrorów Mastertona i Harlequinów (a tak, w różnych kolorach nawet, znaczy różne serie, na ten widok poczułam się tak trochę rozczarowana, tak jak biblioteki nie gromadzą pornosów, tak też nie powinny gromadzić Harlequinów i Mastertona, bo czytanie tych pozycji to naprawdę prymitywna masturbacja umysłu), z nowości całkiem sporo Pilipiuka. Niestety bardzo niewiele jest książek ambitniejszych. Szkoda, bo miałam nadzieję doczytać wszystkie te rzeczy, których nie zdążyłam przeczytać w liceum i na studiach, tudzież &#8222;rozszerzyć horyzonty&#8221;.</p>
<p>I jeszcze a propos misji &#8211; interesującą koncepcją wydaje mi się organizowanie w bibliotece wieczorków dyskusyjnych dla osób, które przeczytały określoną pozycję&#8230; której nie ma w żadnej z sieci bibliotek gminnych. Biblioteki promujące kupowanie książek samemu?</p>
<p>A to w ramach &#8222;doczytywania&#8221;: Terry Pratchett, &#8222;Wiedźmikołaj&#8221;</p>
<p>Muszę powiedzieć, ze zespół Myślaka Stibbonsa nieodmiennie przypomina mi pewien okres w pracy, ale cytaty będą nie o Myślaku, tylko o &#8222;filozofii życia&#8221; <img src='http://www.klaus.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<p><em>&#8222;Człowiek może przez lata podglądać prywatne życie cząstek elementarnych, a potem nagle odkrywa, że wie albo kim jest, albo gdzie jest &#8211; ale nie jedno i drugie na raz&#8221;.</em></p>
<p><em>&#8222;LUBIĘ TEN WYRAZ NA ICH TWARZYCZKACH, oświadczył Wiedźmikołaj.</em></p>
<p><em>-Znaczy ten rodzaj przerażenia i podziwu, i niepewności, czy mają się śmiać, czy płakać, czy siusiać w spodnie?</em></p>
<p><em>TAK, TO DOPIERO JEST PRAWDZIWA WIARA&#8221;</em></p>
<div id="_mcePaste" style="position: absolute; left: -10000px; top: 235px; width: 1px; height: 1px; overflow: hidden;">Terry Pratchett, &#8222;Wiedźmikołaj&#8221;</div>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.klaus.pl/2011/04/04/pratchett-i-biblioteka/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Demon i wolność</title>
		<link>http://www.klaus.pl/2010/11/22/demon-i-wolnosc/</link>
		<comments>http://www.klaus.pl/2010/11/22/demon-i-wolnosc/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 22 Nov 2010 14:22:40 +0000</pubDate>
		<dc:creator>elffaran</dc:creator>
				<category><![CDATA[cytaty]]></category>
		<category><![CDATA[książki]]></category>
		<category><![CDATA[socjologia]]></category>
		<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.klaus.pl/?p=513</guid>
		<description><![CDATA[<br/>Z specjalną dedykacją dla depesza będzie słów kilka o książkach Daniela Suareza &#8222;Demon&#8221; i &#8222;Wolność&#8221;. Można zacząć od tego, że obowiązkowe spolszczanie tytułów niekoniecznie ma sens w współczesnym świecie, gdzie pewne określenia funkcjonują w wersji zapożyczonej z języka angielskiego i gdzie wymowa tytułów &#8222;Deamon&#8221;, &#8222;Freedom(TM)&#8221; mogłaby jaśniej pozycjonować te powieści. Ten demon zdecydowanie nie jest [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<br/><p>Z specjalną dedykacją dla <a href="http://www.depesz.com/index.php/2010/11/02/what-would-roy-merritt-do/">depesza</a> będzie słów kilka o książkach Daniela Suareza &#8222;Demon&#8221; i &#8222;Wolność&#8221;. Można zacząć od tego, że obowiązkowe spolszczanie tytułów niekoniecznie ma sens w współczesnym świecie, gdzie pewne określenia funkcjonują w wersji zapożyczonej z języka angielskiego i gdzie wymowa tytułów &#8222;Deamon&#8221;, &#8222;Freedom(TM)&#8221; mogłaby jaśniej pozycjonować te powieści. Ten demon zdecydowanie nie jest dla wielbicieli horrorów.</p>
<p>Pierwsza część wciąga i mnie ta wizja (niestety!) przekonuje, kwestia wiarygodności jest o tyle istotna, że zwykle jak trafiam na fragment dotyczący IT w powieściach, to nie wiem czy śmiać się czy płakać z zażenowania. A &#8222;Demon&#8221; przekonuje w tym sensie, że jestem sobie w stanie wyobrazić techniczne i finansowe możliwości skonstruowania takiej zabawki.  A co za tym idzie, powinniśmy się zacząć poważnie martwić o stan psychiczny ludzi takich jak Bill Geates, którzy mają dość fantazji by mieć dalekosiężne wizje, oraz dość wiedzy i gotówki, by te wizje wprowadzić w życie.</p>
<p><em>&#8222;Ludzkość zawsze handlowała przemocą. Zanim dorwały się do tego  działy markietingu różnych korporacji, taką aktywność nazywano  &#8222;podbojami&#8221;. Teraz mówiło się, że to regionalne projekty rozwoju&#8221;</em> (Demon)</p>
<p>&#8222;Wolność&#8221; to zasadniczo &#8222;Demon&#8221; dla optymistów. Jak się już zacznie czytać, to należy przeczytać całość, gdyż w zamyśle autora te części raczej są nierozdzielne. Niemniej część druga przypomniała mi dlaczego swego czasu przestałam czytać SF. Można wyobrazić sobie dowolnie wiele pesymistycznych wariantów przyszłości, biorąc pod uwagę obecny etap rozwoju społecznego i technicznego, większość z nich będzie całkiem przekonywująca. Natomiast jak przychodzi do wyobrażenia sobie wariantu optymistycznego, to niestety większość propozycji wydaje się szalenie naiwna. Co nie zmienia faktu, że póki co ludzkość sobie jakoś radzi i miejmy nadzieję, że tak pozostanie.</p>
<p>Z diagnozą problemów współczesnego społeczeństwa się zgadzam. Większość tego, co opisuje Suarez da się przenieść z społeczeństwa amerykańskiego na nasz swojski grunt. My co prawda nie mamy prywatnego wojska i więzień, ale w gruncie rzeczy i tak społeczna kontrola nad tymi instytucjami jest żadna. Tak więc zmierzamy do modelu feudalnego, gdzie nieliczna grupa kontroluje siłę militarną, a cała reszta to bezbronna masa. Zwykle w tym momencie dyskusji ktoś wyciąga twierdzenia, że obywatel powinien mieć prawo do posiadania broni. Naprawdę nie jestem ciekawa wyniku konfrontacji takiego  obywatela z colcikiem i wyszkolonego komandosa &#8222;Blackwater&#8221; obwieszonego różnymi zabójczymi gadżetami. Powszechne prawo do posiadania broni w USA obecnie skutkuje jedynie tym, że mają rekordowo dużą liczbę wypadków z bronią w domu.</p>
<p>W każdym razie w &#8222;Wolności&#8221; ze strony na stronę robi się bardziej optymistycznie. Pojawiają się networkowe społeczności graczy, które cudownie adaptują się do życia w realu. Po pierwsze wystarczy wyciągnąć wtyczkę, żeby sprowadzić to towarzystwo do epoki kamienia łupanego. Po drugie nie wierzę w tworzenie się takich społeczności na większą skalę. Aż z ciekawości sprawdziłam, z którego roku jest ta powieść &#8211; 2009. Nie wiem, może w okolicach Suareza Facebookowi przyjaciele wyglądają inaczej niż w moich okolicach. Gdzieś w okolicach 2001/2002 wizja takich społeczności wydałaby mi się przekonywująca. Internet był wówczas mały i rzeczywiście tworzyły się w nim grupy zbliżone do społeczności. Tylko one albo urosły i zmieniły się w wielki śmietnik ludzkich frustracji (np blog.pl), albo były za małe, żeby mieć jakiekolwiek znaczenie (różne irc-owe kręgi mogły owszem mieć znaczenie dla pojedynczych ludzi, ale nie widzę opcji, żeby miały wpływ na tak zwaną historię). Niestety ale społeczności w sieci dotyczy się ten sam problem co społeczności &#8222;naziemnych&#8221;, albo jest nas za mało by coś zdziałać, albo za dużo by utrzymać odpowiednio wysoki poziom relacji twarzą w twarz potrzebnych by funkcjonować jako społeczność.</p>
<p>Oraz tytułem puenty:</p>
<p><em>&#8222;Nie ma już prawdziwych obywateli, bo Ameryka to tylko kolejna marka, znak handlowy, za który trzeba płacić. I ma zajebiste logo. [...] W średniowieczu nie było korporacji, tylko Kościół Katolicki. I też mieli świetne logo. Każdy je widział, ty też. A oddziałów mieli więcej, niż dzisiaj ma Starbucks. Jeszcze wcześniej było imperium rzymskie. Od początku świata tak się to kręci, że kto posiada, ten ma władzę nad innymi.&#8221; </em>(Wolność)<em><br />
</em></p>
<p><em>&#8222;Ludzie potrzebują porządku, sierżancie. Ludziom trzeba mówić, co mają myśleć, co robić i w co wierzyć, bo inaczej świat się rozpadnie. Cud współczesnej cywilizacji nie wziął się z powietrza. Wymaga starannego planowania i zarządzania przez profesjonalistów.&#8221;</em> (Wolność)</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.klaus.pl/2010/11/22/demon-i-wolnosc/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Dłuższy cytat będzie</title>
		<link>http://www.klaus.pl/2010/11/21/dluzszy-cytat-bedzie/</link>
		<comments>http://www.klaus.pl/2010/11/21/dluzszy-cytat-bedzie/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 21 Nov 2010 17:01:02 +0000</pubDate>
		<dc:creator>elffaran</dc:creator>
				<category><![CDATA[cytaty]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.klaus.pl/?p=511</guid>
		<description><![CDATA[<br/>&#8230;bo inaczej nie zapamiętam. wywiad z Zygmutnem Baumanem, Wyborcza Michel Crozier, francuski socjolog, napisał w 1963 roku książkę pt. &#8222;Biurokracja&#8221;. Chciał w niej poddać próbie empirycznej typ idealny biurokracji skonstruowany przez Maxa Webera, a opisał, choć sam nawet o tym nie wiedział, generalny mechanizm walki o władzę. To znaczy? &#8211; Jeżeli ja chcę, panie Tomaszu, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<br/><p>&#8230;bo inaczej nie zapamiętam.</p>
<p><a href="http://wyborcza.pl/1,75480,8683542,Ignoranci_i_impotenci.html?as=3&amp;startsz=x">wywiad z Zygmutnem Baumanem, Wyborcza</a></p>
<p>Michel Crozier, francuski socjolog, napisał w 1963 roku książkę pt. &#8222;Biurokracja&#8221;. Chciał w niej poddać próbie empirycznej typ idealny biurokracji skonstruowany przez Maxa Webera, a opisał, choć sam nawet o tym nie wiedział, generalny mechanizm walki o władzę.  To znaczy?  &#8211; Jeżeli ja chcę, panie Tomaszu, nad panem zapanować, to muszę zrobić dwie rzeczy: rozwiązać sobie ręce, a panu związać. Nic więcej.  A jak zamierza mi pan te ręce związać?  &#8211; Otoczę pana taką rutyną, tak szczegółową, żeby pan nie miał wyboru. Żeby pan był jak ten robotnik przy taśmie, za którego taśma decyduje, co on ma w danej chwili robić.  Poza tym na przykład nie pozwolę panu wychodzić na papierosa, każę się wpisywać do książki wejść i wyjść. Te reguły nie będą miały istotnego sensu, ich jedynym zadaniem będzie wsadzenie pana w ramy, z których nie ma wyjścia. I jak już pan będzie spętany, ręce i nogi w kajdanach, może pan robić tylko dozwolone ruchy, to ja muszę swoje ręce rozwiązać.  Więcej&#8230; http://wyborcza.pl/1,75480,8683542,Ignoranci_i_impotenci.html?as=3&amp;startsz=x#ixzz15w9cb0Z6</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.klaus.pl/2010/11/21/dluzszy-cytat-bedzie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Cryptonomicon, Neal Stephenson</title>
		<link>http://www.klaus.pl/2008/10/19/cryptonomicon-neal-stephenson/</link>
		<comments>http://www.klaus.pl/2008/10/19/cryptonomicon-neal-stephenson/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 19 Oct 2008 20:35:03 +0000</pubDate>
		<dc:creator>elffaran</dc:creator>
				<category><![CDATA[cytaty]]></category>
		<category><![CDATA[książki]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.klaus.pl/2008/10/19/cryptonomicon-neal-stephenson/</guid>
		<description><![CDATA[<br/>To jedna z tych powieści, co to miałam o niej napisać zaraz po przeczytaniu, ale jakoś niepostrzeżenie kilka miesięcy minęło od tego momentu. No więc będzie z perspektywy kilku miesięcy, jak po takim czasie jeszcze mniej więcej pamiętam temat to jest nieźle. Jak dotąd jedyna książka, która opisuje realistycznie ludzi związanych z różnymi dookoła infomatyczno-matematyczno-sieciowymi [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<br/><p>To jedna z tych powieści, co to miałam o niej napisać zaraz po przeczytaniu, ale jakoś niepostrzeżenie kilka miesięcy minęło od tego momentu. No więc będzie z perspektywy kilku miesięcy, jak po takim czasie jeszcze mniej więcej pamiętam temat to jest nieźle.</p>
<p>Jak dotąd jedyna książka, która opisuje realistycznie ludzi związanych z różnymi dookoła infomatyczno-matematyczno-sieciowymi tematami. Co jest o tyle fajne, że niektóre postacie kojarzą mi się z ludźmi znanymi z życia.</p>
<p>Co do matematycznych wątków &#8211; zastanawiałam się jak tą powieść czyta się komuś, kto nie pamięta co to takiego permutacja i nie słyszał o maszynie Turinga. Pewnie da się, czemu nie. Mnie osobiście też zresztą nie chciało się analizować fragmentów obliczeń czy skryptów. Chociaż wątki matematyczne są fajne, zabawniejsze są komentarze &#8222;o świecie&#8221; wplecione w tekst czy nieco złośliwa charakterystyka środowiska socjologów/psychologów/antropologów. Przy tej okazji też mi się trochę postaci przypomniało, więc stwierdzam, że złośliwość trafiona i uzasadniona. A w ogóle książka jak &#8222;pratchetty&#8221; napisana tak, że można ją czytać dla fabuły, mozna też dla trafnych, sarkastycznych zdań.</p>
<p>A poniżej kilka zdań przepisanych zanim depesz zabrał książkę tuląc ją czule do siebie <img src='http://www.klaus.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<p><em>&#8222;Dostrzegał matematykę w krzywiźnie srebrnych płytek swych dzwonków, w łańcuchowym łuku mostu i w wysadzanym kondensatorami bębnie maszyny liczącej Atanasoffa i Berry&#8217;ego. Prawdziwe walenie w glockenspiel, skręcanie mostu czy dochodzenie, dlaczego maszyna nie działa, już tak go nie interesowało&#8221;</em></p>
<p><em>&#8222;Princeton był czcigodną uczelnią i przyjęcie do niej stanowiło wielki zaszczyt, ale nikt nie wspomniał o tym Lawrence&#8217;owi, a ten skąd miałby wiedzieć&#8221;</em></p>
<p><em>&#8222;Artysta, który zaprojektował plakat, który projektowal plakat, wyznał potem, że po prostu skopiował go z książki i nie starał się nawet o uzyskanie jakiegokolwiek pozwolenia &#8211; wszakże sama idea otrzymywania pozwoleń na wykorzystanie pracy innych ludzi jest błędna, ponieważ wszystkie dzieła sztuki są wtórne[...]Komitet organizacyjny wycofał plakat. Spowodowało to pojawienie się w Internecie, na stronach www, tysiąca nielegalnych kopii, i wogóle zwróciło nań uwagę milionów ludzi, którzy w innym razie wcale by go niezauważyli.Podali do sądu artystę; ten miał mniej więcej tysiąc dolarów i długi (przeważnie kredyty studenckie) opiewające na sześćdziesiąt dziewięć tysięcy.&#8221;</em></p>
<p><em>&#8222;Granica pomiędzy osobowością a otoczeniem jest społeczną konwencją. W kulturach Zachodu uważa się ją za ostrą i wyraźną. Broda jest zewnętrznym symbolem tejże granicy i zarazem sposobem stwarzania dystansu. Zgolenie brody (czy też innego zarostu na ciele) ma symbolicznie likwidować ową zaiste cenną granicę oddzielającą człowieka od innych&#8221;</em></p>
<p><em>&#8222;Te odzywki &#8222;Sir!Tak jest sir!&#8221;, brzmiące zapewne jak pierdoły w uszach rozsądnego cywlia, dla Shaftoe&#8217;a i oficerów mają głeboki sens.[...] ta etykieta umożliwa grupom mężczyzn wspólne życie przez lata, podróżowanie na koniec świata i wykonywanie niesamowicie popieprzonych zadań, tak by przy tym nie pozabijali się wzajemnie ani nie zwariowali. Ekstremalnie formalny sposób, w jaki odzywa się do oficerów, ma istotny podtekst:pana problem, sir, postanowić, co mam robić. Mój problem, sir, wykonać to&#8221;</em></p>
<p><em>[...]Jako komputerowiec, udziela bardzo kiepskich &#8211; bo zwięzłych i prawdziwych &#8211; odpowiedzi na takie pytania. [...]Do trzydziestki Randy bardzo przejmował się faktem, że nie umie gadać z ludźmi. Teraz mu to zwisa. Niedługo pewnie będzie z tego dumny&#8221;</em></p>
<p><em>&#8222;Szyfrowanie kluczem jednorazowym zajmuje mu trochę czasu. Lawrence potrafi liczyć modulo 25 przez sen, ale robienie tego, gdy ma się wzwód, to zupełnie inna kwestia&#8221;</em></p>
<p><em>&#8222;Tłumacząc to na język administratorów Uniksa(co dla Randy&#8217;ego jest fundamentalną paralelą prawie dla wszystkiego), postmodernistyczni, politycznie poprawni ateiści są jak ludzie, którzy nagle muszą zarzadzać jakimś potężnym i niesamowicie skomplikowanym systemem (np.) społeczeństwem, a w ogóle nie mają dokumentacji ani podręczników. Dlatego, żeby utrzymać całość na chodzie, musza  wymyślać nowe reguły i przestrzegać ich z neopurytańskim rygorem, ponieważ nie potrafią poradzić sobie z jakimikolwiej odchyleniami od normy.&#8221;</em></p>
<p><em>&#8222;To nie jest tak, że kobietom czegoś brakuje. To raczej mężczyznom czegoś brakuje. Nasz brak umiejętności społecznych, dystansu, czy  jak to nazwać, pozwala nam przez dwadzieścia lat badać jeden gatunek ważki albo przez sto godzin na tydzień siedzieć przed komputerem i klepać program. Zrównoważone i zdrowe osoby tak się nie zachowują, choć niewątpliwie może to prowadzić do sporego postępu w dziedzinie włókien styntetycznych. Albo dowolnej innej.&#8221;</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.klaus.pl/2008/10/19/cryptonomicon-neal-stephenson/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

