<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>MYŚLI PRZYZIEMNE &#187; budowa</title>
	<atom:link href="http://www.klaus.pl/category/budowa/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.klaus.pl</link>
	<description>ble, ble, ble, ble, ble....</description>
	<lastBuildDate>Wed, 28 Jul 2010 17:52:41 +0000</lastBuildDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=2.8.4</generator>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
			<item>
		<title>nowy domek c.d.</title>
		<link>http://www.klaus.pl/2008/09/16/nowy-domek-cd/</link>
		<comments>http://www.klaus.pl/2008/09/16/nowy-domek-cd/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 16 Sep 2008 19:14:33 +0000</pubDate>
		<dc:creator>elffaran</dc:creator>
				<category><![CDATA[budowa]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.klaus.pl/2008/09/16/nowy-domek-cd/</guid>
		<description><![CDATA[Czas na ciąg dalszy wielce  emocjonującej relacji z zmiany domu na nowszy model. Etap wykańczania domu to  jest wykańczanie ogólne, bardziej siebie niż domu, bo człowieku dopiero  zaczynasz widzieć w szczegółach i detalach wszystkie niedoróbki, oraz rzeczy  głupio zaplanowane na dodatek.
Tak ogólnie to mimo, że nowszy model  jest mniej więcej [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p class="MsoNormal"><font size="2" face="Arial"><span style="font-size: 10pt; font-family: Arial">Czas na ciąg dalszy wielce  emocjonującej relacji z zmiany domu na nowszy model. Etap wykańczania domu to  jest wykańczanie ogólne, bardziej siebie niż domu, bo człowieku dopiero  zaczynasz widzieć w szczegółach i detalach wszystkie niedoróbki, oraz rzeczy  głupio zaplanowane na dodatek.<o :p></o></span></font></p>
<p class="MsoNormal"><font size="2" face="Arial"><span style="font-size: 10pt; font-family: Arial">Tak ogólnie to mimo, że nowszy model  jest mniej więcej dwa razy większy, czuję się jak mistrz urządzania małych  powierzchni. Akurat i kuchnię i łazienki mamy znacznie mniejszych rozmiarów niż  dotychczas. No więc po pierwsze &#8211; połączenie parapetu okiennego z blatem  kuchennym jest bardzo dobrym pomysłem, sprawdza się, oczywiście pod warunkiem, że ma się to szczęście w postaci okna na odpowiednim poziomie (my mamy). Po drugie &#8211; pomysł, żeby  szafki wiszące obok okna miały przeszklone ścianki, a nie tylko przód, był  GENIALNY (wyrazy podziwu można składać pod wiadomym adresem).</span></font></p>
<p class="MsoNormal"><font size="2" face="Arial"><span style="font-size: 10pt; font-family: Arial"> Łazienka z  prysznicem bez kabiny i odpływem w podłodze sprawdza się. Chlapać się  można swobodnie, mogliśmy nawet zainstalować dużo większą umywalkę, miejsca jest  dość, zasłona prysznicowa przedzielająca łazienkę świetnie zastępuje kabinę. Czyli jest prawie idealnie, prawie, bo  trzeba było wybrać kratkę pozwalającą czyścić odpływ i dopilnować,  żeby kratka była _<em><span style="font-style: italic">dokładnie</span></em>_ w  najniższym miejscu podłogi, bo jestâ€¦ kilka cm obok, wystarczyło wykonawcę na jeden dzień z oka spuścić. Nomójboże fachowcy  to tragedia, do zmiany mamy jeszcze fragment fugi gdzie się panu pomyliło i  zamiast fugi z łazienki użył tej z kuchni, to że kolor różni się dość  zasadniczo, to się jakoś panu nie rzuciło w oczy. A poza tym jak mi ubiegłej  jesieni zawołali TAAAKÄ„ cenę za położenie płytek na tarasie i balkonie (jasne,  najpierw trzeba klienta zwodzić do jesieni, a potem na pewno klient zdesperowany  zapłaci każdą cenę byle zdążyć przed zimą, np. za położenie prostych, zwykłych  płytek na płaskiej powierzchni ca 3 razy tyle ile zapłaciliśmy za kładzenie  malutkich płytek w kuchni na ścianie) to się poddałam i stwierdziłam, że mniej  nerwów będzie kosztować zrobienie końcówek samemu. Niniejszym oznajmiam, że moje  pierwsze w życiu położone płytki wyglądają ładniej niż te w łazience &quot;fachowo&quot;  położone. W końcu do tego nie trzeba żadnej wiedzy, tylko cierpliwości i  naprawdę ceny za usługi wykończeniowe są mocno absurdalne. Jakby co, zawsze mogę  zająć się glazurnictwem.<o :p></o></span></font></p>
<p class="MsoNormal"><font size="2" face="Arial"><span style="font-size: 10pt; font-family: Arial">A poza tym &#8211; są takie rzeczy,  których z przekonania nigdy bym &quot;fachowcom&quot; nie oddała, w tym &#8211; malowanie  pomieszczeń. Kolor tak naprawdę wydobywa z przestrzeni domu to co najlepsze, ale też trzeba chwili na zobaczenie jak to wygląda w różnym układzie i naświetleniu. Na szczęście małżonek okazał się cierpliwy. Na  początku była tylko wizja, jakich mniej więcej kolorów użyć. Niestety malowanie  piętra jest nadal na etapie wizji â€¦<o :p></o></span></font></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.klaus.pl/2008/09/16/nowy-domek-cd/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>nowy dom</title>
		<link>http://www.klaus.pl/2008/09/11/nowy-dom/</link>
		<comments>http://www.klaus.pl/2008/09/11/nowy-dom/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 11 Sep 2008 17:29:05 +0000</pubDate>
		<dc:creator>elffaran</dc:creator>
				<category><![CDATA[budowa]]></category>
		<category><![CDATA[dom]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.klaus.pl/2008/09/11/nowy-dom/</guid>
		<description><![CDATA[No to mieszkamy w nowym miejscu tak  jakby. Dodam, że mieszkamy w nowym domu niecałe dwa tygodnie, a nie jak się  niektórym wydawało od ponad roku. No i w sumie to musieliśmy się przeprowadzić  po tym, jak jakimś magicznym sposobem wszystkie naczynia i sztućce zmigrowały  się w pobliże zmywarki w nowym [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p class="MsoNormal"><font size="2" face="Arial"><span style="font-size: 10pt; font-family: Arial">No to mieszkamy w nowym miejscu tak  jakby. Dodam, że mieszkamy w nowym domu niecałe dwa tygodnie, a nie jak się  niektórym wydawało od ponad roku. No i w sumie to musieliśmy się przeprowadzić  po tym, jak jakimś magicznym sposobem wszystkie naczynia i sztućce zmigrowały  się w pobliże zmywarki w nowym domu. W starym został nam jeden głęboki talerz,  dwa widelce i jedna łyżka. Małżeństwo zdecydowanie nie może funkcjonować z jedną  łyżką. A w ogóle to do nowego domu przeprowadził się nam Internet najpierw,  niechcący trochę albowiem przekładając kabel chcieliśmy przełączyć całkiem inny  numer.<o :p></o></span></font></p>
<p class="MsoNormal"><font size="2" face="Arial"><span style="font-size: 10pt; font-family: Arial">W każdym razie &#8211; jak człowiek jest  na etapie oglądania gołych ścian to sobie wyobraża, jak potem wprowadzi się do  czystego, pachnącego nowością domku &quot;ready to use&quot;. W rzeczywistości to najpierw  ma się pył wszędzie, a zapach jest wypadkową różnego rodzaju substancji  chemicznych użytych całkiem niedawno. A poza tym mądrą radą jest pomieszkanie w  domu, w którym użyto podobne technologie, zanim zacznie budować się własny.  Mądrą, ale szkoda, że mało realną. Już za sobą mam zdziwienie, że piec gazowy  TAK hałasuje. W końcu wcześniej miałam okazję widzieć tylko piecyki gazowe w  łazienkach. Piec kondensacyjny te swoje rurki do odzyskiwania ciepła ze spalin  używa też do wygrywania różnych takich, niekoniecznie melodii. A źle ustawiony  wyje tak, że słychać go kilka domów dalej (przetestowane pod koniec ostatniej  zimy). Co za matoły w czasopismach budowlanych radzą, żeby kotłownię robić w  środku domu, toto pod ziemią powinno być zakopane. Poza tym serdecznie dziękuję  projektantowi klatki schodowej, że zapoznał się z zasadami akustyki. Ja tego, że  taka klatka będzie zbierać dźwięki z openspaceâ€™a (pardon salonu) mogłam nie  wiedzieć, ale projektant to chyba powinien takie rzeczy przewidywać? Hmm,  zresztą może to było celowe, z kuchni można zwołać wszystkich domowników w  dowolnych miejscach domu przebywających i to nawet nie podnosząc specjalnie  głosu.<o :p></o></span></font></p>
<p class="MsoNormal"><font size="2" face="Arial"><span style="font-size: 10pt; font-family: Arial">Pocieszające przynajmniej, że  mechanicznej wentylacji nie słychać &#8211; w brew moim wcześniejszym obawom. A poza  tym z trudem przyzwyczajam się, że wszędzie dookoła widać innych ludzi i domy. W  tym przypadku przeprowadzka o 20m robi różnicę &#8211; w starym domu widać było krzaki  dookoła, no i ciszej dzięki temu było zdecydowanie, bo (co za niespodziankaâ€¦)  sąsiedzi dookoła albo trawę koszą, albo drzewo rąbią, albo perfidnie odkurzają  przy otwartych oknach. A amant sąsiadki powinien tłumik w samochodzie zmienić.  Normalnie zaczynam się czuć jak człowiek mieszkający w mieście (że co? Że to  niby zawsze było miasto? No niemożliwe).<o :p></o></span></font></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.klaus.pl/2008/09/11/nowy-dom/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>gaz i inne atrakcje</title>
		<link>http://www.klaus.pl/2008/02/20/gaz-i-inne-atrakcje/</link>
		<comments>http://www.klaus.pl/2008/02/20/gaz-i-inne-atrakcje/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 19 Feb 2008 22:40:42 +0000</pubDate>
		<dc:creator>elffaran</dc:creator>
				<category><![CDATA[budowa]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.klaus.pl/2008/02/20/gaz-i-inne-atrakcje/</guid>
		<description><![CDATA[Kilka dni temu podłączyli nam gaz w nowym domu. Kolejny etap wykańczania. Z dokładnością do tego, że proces &#8220;instalacji&#8221; gazu rozpoczęłam mniej więcej rok temu. I nie, nie budowałam gazociągu, ani nie potrzebuję ilości gazu jak dla fabryki. Standardowy piec grzewczy w domu mieszkalnym. Najpierw występujesz o warunki gazowe, bo przecież ta ilość gazu jaką [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Kilka dni temu podłączyli nam gaz w nowym domu. Kolejny etap wykańczania. Z dokładnością do tego, że proces &#8220;instalacji&#8221; gazu rozpoczęłam mniej więcej rok temu. I nie, nie budowałam gazociągu, ani nie potrzebuję ilości gazu jak dla fabryki. Standardowy piec grzewczy w domu mieszkalnym. Najpierw występujesz o warunki gazowe, bo przecież ta ilość gazu jaką zużyjesz z pewnością zachwieje równowagą gazową państwa. Aha, zanim w ogóle dojdziesz do tego etapu, musisz jeszcze skombinować odpowiednie mapy, ale załóżmy, że już człowieku przeżyłeś kilka bojów o pozwolenia i map masz dostatek. Czekanie na odpowiedź &#8211; kilka miesięcy. Zasadniczo dokładnie nie wiadomo ile, no chyba że odgrzebiesz odpowiedni paragraf. <span id="more-211"></span> Potem projekt podłączenia &#8211; myślisz, że zrobi to gazownia, zła odpowiedź, musisz znaleźć wyspecjalizowaną firmę. I musisz mieć aktualną mapę geodezyjną, bo przecież zmiany na twojej działce z pewnością przebiegają w oszałamiającym tempie i ta mapa sprzed 3 miesięcy nie jest ważna. W między czasie występujesz o zgodę na zawarcie umowy o sprzedaż gazu (nie, to nie jest umowa, to jest zgoda na umowę, myślałeś, że warunki gazowe już oznaczają, że mogą ci ten gaz sprzedać?). Teoretycznie możesz to zrobić w centrali w mieście, masz po drodze, więc idziesz. Panienki w centrali robią taaakie oczy, doinformowują się u bardziej doświadczonych urzędniczek, po czym mówią szczerze i od serca, że nie wiedzą o co ci chodzi. Oni nie mają w tej okolicy nowych klientów, a że są centralą na całe miasto &#8211; to pech. Rany, to coś ma duży napis MOZG. Oddział lokalny na szczęście jest bardziej zorientowany. Ba, nawet miły i uprzejmy. Dało się załatwić, pani pomogła wypełnić formularz &#8211; nie ma opcji, żeby przeciętny człowiek zrozumiał i domyślił się co ma w nim wpisać. No chyba, że planowane zużycie gazu w odpowiednich jednostkach z podziałem na piec i kuchenkę masz w małym palcu. Acha, trzeba uwzględnić, czy to piec z podgrzewaczem, czy nie.<br />
Jeszcze gmina &#8211; uff, nie budujemy w pasie drogi, gmina nie musi więc błogosławić mniej więcej 20 cm kawałka podłączenia do gazociągu, ale&#8230; musi pobłogosławić instalację wewnętrzną &#8211; występujesz o zgodę na budowę, tak jakby fakt, że sobie kawałek miedzianej rurki poprowadzisz w domu, mógł zburzyć co najmniej plan zagospodarowania przestrzennego okolicy. Łaskawie pozwalają zrobić rurkę. Występujesz o dziennik budowy&#8230; czekasz. Dobra, dali dziennik. Gazownikowi zajmuje kilka godzin zrobienie czegoś, na co zbierałeś człowieku pozwolenia przez jakieś 10 miesięcy.</p>
<p>Zbierasz papierki i podpisujesz umowę. Acha, najpierw spróbuj się zorientować, gdzie ją podpisujesz. Podmiot, który sprzedaje ci gaz, to wcale nie ten sam, który pozwolił na podpisanie umowy.</p>
<p>Umowa podpisana. Teraz tylko te 20 cm podłączenia między skrzynką a gazociągiem. Da się od ręki? Nie da się. Gazownicy przyjeżdżają w losowo wybranym terminie i są bardzo zdziwieni, że akurat jesteś na drugim końcu miasta i nie ma opcji, żeby podpisać protokół. No to jeszcze jedna wizyta w gazowni&#8230;</p>
<p>Teraz jeszcze wizyty specjalisty od rurek, specjalisty od zaworków, specjalisty od czegoś tam&#8230; i działa.</p>
<p>Nijak nie rozumiem, dlaczego musi się tą kwestią zajmować kilka urzędów, nie będących oczywiście w stanie skoordynować pracy. Czy naprawdę nie da się tak &#8211; przynoszę mapkę, akt własności i zgłaszam chęć zostania klientem, podmiot handlujący gazem zaś przygotowuje analizę, projekt, buduje i podłącza?</p>
<p>Skąd moda na dzielenie takich instytucji, jak sprzedawca gazu na kilku podwykonawców plus prywatne przyrostki żerujące? Przecież jest oczywiste, że firmy z jednej grupy kapitałowej nie będą szukać dostawców w innej, a prywatne przyrostki uzyskają skuteczność dzięki znajomościom. Mogą sobie urzędy antymonopolowe podzielić gazownię na pieldyriald podmiotów, ale klient na tym straci a nie zyska.</p>
<p>A poza tym &#8211; co urzędowi gminy do tego, czym ogrzewam dom i jak to jest podłączone? Tak swoją drogą &#8211; zajęta kontrolowaniem swoich mieszkańców gmina, ma nieaktualny plan zagospodarowania przestrzennego. Wiele lat temu jakiś urzędnik z fantazją przewidział tu ulice o szerokości alei. Potem jeszcze je poszerzył. Oczywiście &#8211; teraz gmina tego pasa gruntu nie wykupi, bo nigdy tu nie były potrzebne tak szerokie ulice, ale też &#8211; ani myśli poprawić skutki urzędniczej fantazji. Efekt &#8211; 3 linie graniczne. Wszelkie plany muszą odnosić się do tej najbardziej wewnętrznej. Skrzynki gazowe i elektryczne lądują więc w głębi terenu. Można by zrobić na nie małe wcięcie. Można by teoretycznie, bo praktycznie &#8211; gaz nie może się krzyżować z elektrycznością i wodą. Skrzynka gazowa, budowana jako ostatnia z zestawu, ląduje więc centralnie przed wejściem. Nie wiesz, że położenie skrzynek należy przewidzieć przed budową &#8211; twój problem. Masz co prawda plan zagospodarowania działki (musisz o taki wystąpić), a na nim masz przewidziane nawet miejsce, gdzie ustawisz śmietnik, ale rozplanowanie instalacji to twój problem a nie inżynierów, na których pensje się składasz. Szczerze mówiąc &#8211; nie wiem czy można gaz podłączyć przed budową, ale w sumie &#8211; wypadałoby tak zrobić.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.klaus.pl/2008/02/20/gaz-i-inne-atrakcje/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Głośna niezgoda na milczącą zgodę</title>
		<link>http://www.klaus.pl/2007/09/04/glosna-niezgoda-na-milczaca-zgode/</link>
		<comments>http://www.klaus.pl/2007/09/04/glosna-niezgoda-na-milczaca-zgode/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 04 Sep 2007 09:59:11 +0000</pubDate>
		<dc:creator>elffaran</dc:creator>
				<category><![CDATA[budowa]]></category>
		<category><![CDATA[myśli przyziemne]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.klaus.pl/2007/09/04/glosna-niezgoda-na-milczaca-zgode/</guid>
		<description><![CDATA[Żyjemy w państwie urzędniczym, z lubością mnożącym przepisy, które u swej podstawy są korupcjogenne. Jeśli na każdy krok musisz uzyskać pozwolenie, terminy są długie a liczba wyjątków spora &#8211; w którymś momencie pojawi się albo koperta, albo wyciągnięta łapka. W przypadku budowy inwestor często jest w pułapce &#8211; z jednej strony zobowiązania kredytowe, lub konieczność [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Żyjemy w państwie urzędniczym, z lubością mnożącym przepisy, które u swej podstawy są korupcjogenne. Jeśli na każdy krok musisz uzyskać pozwolenie, terminy są długie a liczba wyjątków spora &#8211; w którymś momencie pojawi się albo koperta, albo wyciągnięta łapka. W przypadku budowy inwestor często jest w pułapce &#8211; z jednej strony zobowiązania kredytowe, lub konieczność wyzbycia się mieszkania, z drugiej strony urzędniczy tor przeszkód i uzyskiwanie pozwoleń ciągnące się w nieskończoność. Pojawił się <a href="http://dom.gazeta.pl/nieruchomosci/1,73497,4450812.html">pomysł dość oczywisty</a> &#8211; by budynki mieszkalne nie przekraczające określonych gabarytów tylko zgłaszać &#8211; jeśli gmina nie zaprotestuje przyjmowało by się zasadę milczącej zgody. Logiczne. Z jednej strony &#8211; architekci i biura projektowe i tak są zmuszeni legitymować się określonymi uprawnieniami, zazwyczaj wyższymi niż urzędnik w gminie, z drugiej &#8211; zasada domniemanej zgody dyscyplinuje urzędy &#8211; muszą zareagować w określonym terminie, inaczej to na nich spada odpowiedzialność niedopełnienia procedury. Czyli urząd musi się odpowiednio zorganizować zapewniając odpowiednią ilość kompetentnych ludzi i nie może już zrzucać odpowiedzialności na inwestora, który mimo ustawowych terminów biega i puka, bo musi mieć zatwierdzenie.</p>
<p>Zgodnie z tą samą logiką &#8211; automatycznie odrolniona byłaby ziemia w miastach i wprowadzona zasada milczącej zgody również tam, gdzie brakuje warunków zagospodarowania przestrzennego. Może wreszcie urzędy poczuły by się zmotywowane by zająć się tym właśnie, zamiast zatruwać życie budującym i szukać możliwości skorzystania na odrolnieniu ziemi &#8220;rolnej&#8221; pomiędzy jednym blokiem a drugim. (Fajne są widoczki zboża i kapusty w Warszawie, chociaż mam nadzieję, że te rosnące obok miejskich arterii nie trafiają na mój talerz) Ale nie, oczywiście przeciw takim rozwiązaniom musiały zaprotestować wszelkie organizacje mające cokolwiek wspólnego z planowaniem przestrzeni. Jeszcze nie daj boże ograniczyło by to możliwość zarabiania na doradztwie, jak kurna mać wygrać z gminą w zakresie tegoż planowania, które i tak jest fikcją, bo oto np moja kochana gmina w terenie gdzie jest niska zabudowa jednorodzinna wyraziła zgodę na postawienie bloków. Bo duży może więcej i szybciej, jeśli nie kopertą to adwokatem czy innymi środkami, do których pojedynczy człowiek się nie ucieknie, bo go nie stać. Duży nie buduje dla siebie, liczy się zysk końcowy a nie efekt przestrzenny i tu zatwierdzanie ma jakiś sens.</p>
<p>Ta sama gmina mnoży komplikacje przy składaniu projektów domów jednorodzinnych. Naprawdę inwestorzy prywatni przejmują się bardziej otoczeniem, w którym funkcjonują niż urzędnicy dojeżdżający tam tylko do pracy. Są przypadki skrajne &#8211; ale do zapobieżenia takim przypadkom wystarczy mechanizm możliwości zaprotestowania przez gminę lub sądownie przez sąsiadów.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.klaus.pl/2007/09/04/glosna-niezgoda-na-milczaca-zgode/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>chcesz budować dom skończ najpierw budowlankę</title>
		<link>http://www.klaus.pl/2007/09/03/chcesz-budowac-dom-skoncz-najpierw-budowlanke/</link>
		<comments>http://www.klaus.pl/2007/09/03/chcesz-budowac-dom-skoncz-najpierw-budowlanke/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 03 Sep 2007 12:25:33 +0000</pubDate>
		<dc:creator>elffaran</dc:creator>
				<category><![CDATA[budowa]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.klaus.pl/2007/09/03/chcesz-budowac-dom-skoncz-najpierw-budowlanke/</guid>
		<description><![CDATA[W Polsce budowa domu, jeśli nie masz doświadczenia w branży i nikt doświadczony cię nie wspomoże, jest delikatnie rzecz biorąc trudna. Nie mówię, że niemożliwa, bo owszem &#8211; zbudujesz, tyle że już w trakcie budowy zaczniesz usuwać skutki pomyłek &#8220;fachowców&#8221;. I to wszystko w kraju, w którym nie możesz cegiełki położyć, nie mając tony pozwoleń [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W Polsce budowa domu, jeśli nie masz doświadczenia w branży i nikt doświadczony cię nie wspomoże, jest delikatnie rzecz biorąc trudna. Nie mówię, że niemożliwa, bo owszem &#8211; zbudujesz, tyle że już w trakcie budowy zaczniesz usuwać skutki pomyłek &#8220;fachowców&#8221;. I to wszystko w kraju, w którym nie możesz cegiełki położyć, nie mając tony pozwoleń i zatrudnionego kierownika budowy. Tyle że to wszystko to fikcja i papierkologia, kierownik budowy owszem może być sobie inżynierem i specjalistą, ale nie interesuje się niczym poza odpowiednim zalaniem stropów i położeniem więźby &#8211; dobrze, że chociaż tyle, bo tu błąd jego kosztuje więzienie, a ciebie drogi inwestorze pewnie kosztowałby życie. Pozostałe rzeczy kosztują cię tylko pieniądze, więc nie spodziewaj się, że kierownik, czy projektant będą o nie dbać, nawet jeśli im za to musisz płacić i musisz mieć odpowiednie stemple na papierkach.<br />
Jak narazie dwa trudno usuwalne błędy. Projektant nie przewidział, że ściany garażu trzeba ocieplić, w związku z czym okna na ścianach prostopadłych przylegają do garażu. Efekt &#8211; rzeczone okna są częściowo zasłonięte przez ocieplenie, bo niby jaki jest sens ocieplać trzy ściany domu, a czwartą, północną pozostawić bez ocieplenia?</p>
<p>A ekipa murarzy miała fantazję i żaden otwór drzwiowy nie &#8220;trzyma&#8221; wymiarów, co gorsza &#8211; wszystkie są za małe. W czasie budowy trzeba z centymetrem sprawdzać czy otwór zmieści drzwi+framugi+piankę montażową. Nas za to czeka zapłacenie za wkucie framug w mury.</p>
<p>Fakt, że część okien została zamontowana równo z murem, a część w głębi to zasadniczo detal. To znaczy &#8211;  byłby to detal, gdyby nie problem z ustaleniem jak jednolicie zamontować rolety zewnętrzne.</p>
<p>Jest też optymistyczna strona w budowaniu, a raczej w wykańczaniu domu &#8211; coraz większa liczba metod i rzeczy dostępnych dla specjalistów jest już w supermarketach albo sklepach internetowych. Dla ciekawych &#8211; polecam spokojny spacer po markecie i czytanie ulotek. Tak wiem, to dla zboczeńców &#8211; ja przed takim spacerem zostawiam lepszą połowę w domu <img src='http://www.klaus.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> .</p>
<p>Z ciekawostek, których już w tym domu nie wykorzystam, bo znalazłam za późno &#8211; rolety zewnętrzne chowane w mur, obecnie ma je w ofercie sporo firm &#8211; ale o nich trzeba pomyśleć, już na etapie stawiania murów. Wyglądają fenomenalnie &#8211; nie ma szpecących skrzynek nad oknami, które to skrzynki w przypadku zwykłych rolet niestety czasem zasłaniają światło okna.</p>
<p>No i kolejna fajna rzecz to <a href="http://www.swiatlo-led.home.pl/cgibin/shop?info=LAZ98772">diodki</a> do zamontowania w łazience przed zafugowaniem. Pewnie pod prysznicem dla dwojga to wygląda szalenie interesująco. Mogę sobie pomarzyć, bo łazienki już wykończone i w żadnej z nich nie zmieściłby się odpowiedni prysznic. Tu jest kolejna sprawa, o której warto wspomnieć &#8211; zanim pobiegniesz z projektem do zatwierdzenia &#8211; pomyśl, jak wyposażysz i urządzisz łazienki i kuchnie. Robisz to raz na wiele lat i fajnie, żeby było funkcjonalnie. Mniej fajnie jak się okazuje, że lodówka nie zmieści się w kuchni, a jedyna możliwość &#8220;stworzenia&#8221; prysznica, to zrobienie odpływu w podłodze, bo brodzik się nie zmieści.</p>
<p>Wracając do optymistycznych stron &#8211; w tej chwili powszechnie dostępne są różnego rodzaju werniksy do ścian i drewna, prefabrykaty z drewna, raufazy o różnych wzorach, pozwalające wykreować ścianę o fakturze materiału, lub kamienia i dowolnych kolorach (dla niezorientowanych &#8211; raufaza to rodzaj tapety o wytłoczonym wzorze, którą maluje się tak jak ścianę), <a href="http://www.szabloneria.pl/">szablony do malowania lub przyklejania</a>, różnego rodzaju woski, <a href="http://www.unicell.pl/site.php?s=ZTdmYWJkYjIwMDQ0&#038;sx=MGFmMTM1ZTAwMjk3&#038;ax=ODM0NDBhYjcyMTAx">dodatki do farb zmieniające strukturę, pasty strukturalne</a> i różne zabawki pozwalające spędzić resztę życia na ozdabianiu jednego pomieszczenia. I ty możesz zostać architektem wnętrz (zaraz po tym jak z końcem budowy uzyskasz wiedzę godną inżyniera)</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.klaus.pl/2007/09/03/chcesz-budowac-dom-skoncz-najpierw-budowlanke/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
