Pies
obudzony fajerwerkami w noworoczną noc poleciał do ogrodu kontemplować widoki. W przyszłym roku pewnie na wigilię zagada, żeby mu kupić petardy, coby też mógł postrzelać. Koty, również obudzone, polazły skontrolować stan misek. Jak co roku nie rozumiem rozkręcania akcji w rodzaju „mam psa, nie mam fajerwerków”. Różne czworonogi miałam, niektóre noworocznej nocy nie lubiły, ale jakoś żaden konwulsji nie dostawał. Petardy na zewnątrz nie robią więcej hałasu niż rozkręcony tv wewnątrz, to może akcja „mam psa, nie używam telewizora”?. Nie strzelam, bo mi szkoda pieniędzy na puszczanie ognia panu bogu w okno, i to zasłonięte. Niemniej co roku lubię popatrzeć na to, co inni zakupili na zmarnowanie.
Zresztą te akcje chyba obliczone są wyłącznie na wysyłanie sobie obrazków z internetu. Fajnie jest mieć takie wystrzałowe święto raz do roku. (ale do szału doprowadzają mnie osobniki strzelające 2 tygodnie przed i 2 po nowym roku, i to w biały dzień, mam wtedy ochotę takiemu wsadzić petardę w odwłok i odpalić)
Posted by By: elffaran |
