zabawki a sposób na życie

Z okazji zbliżających się świąt jest już wysyp zabawek w sklepach. Od jakiegoś czasu zakup zabawek jest dla mnie traumą, bo bynajmniej nie wystarczy kupić coś, co jest fajne, rozwijające, estetyczne. Nie, trzeba kupić coś, co jest modne, co wpisuje się w aktualne trendy w przedszkolu lub szkole. Rany, jak ja w takich momentach tęsknię do siermiężnych czasów PRL, gdzie wybór był mniej więcej między plastikowym fiatem 125p (miałam, w kolorze niebieskim), a polonezem z podobnego plastiku, tudzież między lalką krakowianką, a taką samą w innym stroju lokalnym. Szybki rzut oka na eksponowane półki ujawnił, że w tym roku panuje chyba (??) moda na plastikowe chomiki, oraz osprzęt dla nich (zjeżdżalnie i inne gadżety). No ale ja nie o tych chomikach chciałam…

Półki sklepowe są podzielone na skupiska pastelowo różowe oraz kolorowo niebiesko czarne. Jak łatwo się domyślić, podział jest według płci. Pastelowe garnki i czerwono-czarna imitacja wiertarki, tak mniej więcej to się dzieli. Patrząc na ten podział zaczęłam sobie uświadamiać, że pełnia zabawkowej traumy jeszcze przede mną, mały mlekopij przestanie być mlekopijem i trzeba będzie zacząć mu kupować zabawki. O ile dziewczynce bez oporów kupiłabym zarówno owe garki jak i wiertarkę, to jednak w przypadku chłopca zawaham się raczej przy kupnie zabawek dla dziewczynek z obawy przez społęczną stygmatyzacją. Podobna zależność dotyczy także ubrań – dziewczyna w chłopięcej bluzie – no problem, chłopiec w różowych cekinach, ooo to już co innego z punktu widzenia społeczeństwa.

Idąc dalej tym tropem, obecnie w naszym kręgu kulturowym dziewczynki/kobiety mają większy wybór ścieżek, ale być może dlatego są to ścieżki krótsze. Oczywiście są takie, które przebiją szklany sufit, ale zdecydowania większość odpuści gdzieś po drodze i zgubi się w tłumie. Tymczasem chłopcy celów akceptowanych kulturowo mają zdecydowanie mniej, ale na tych drogach mogą osiągnąć więcej niż dziewczynki. Co jest lepsze?

Leave a Reply »»