kołysanki

Nie zrozumie doniosłości dla kultury kołysanek tudzież muzyki klasycznej ktoś, kto nie ma dzieci. Nic nie działa tak dobrze na nerwy rodzica skołatane ciągłym wysłuchiwaniem mendzenia, jak odrobina muzyki klasycznej zagłuszająca małego monsterka (ale młode tak jak ja nie przepada za Chopinem, walić narodową poprawność, Bach po prostu jest lepszy). Przy odpowiednio wysokim poziomie desperacji sprawdzają się też kołysanki, dzięki nim rodzic może zahipnotyzować samego siebie i nie oszaleć w pomieszczeniu z ciągłym zawodzeniem w tle (małemu te kołysanki to i tak rybka, to rodzic musi się jakoś uspokoić).

Leave a Reply »»