nie zmarnowane głosy

Nie lubię dyskutować o polityce. Nie lubię, bo zbyt wiele osób nie podchodzi do polityki jak do dyskusji o wspólnym dobrze, (która to dyskusja powinna skończyć się kompromisem) a raczej jak to prawd objawionych. Z wiarą się nie dyskutuje, nie ma to sensu. Niemniej jednak załamują mnie argumenty o „marnowaniu” głosów. Niestety w ten tandetny sposób dwie największe partie sprowadzają dyskurs do walki z wyimaginowanym wrogiem, maskując banalny fakt, że między sobą obie partie nie różnią się aż tak bardzo i że nie mają innej wizji niż doraźne działania. Ustawy antykibolskie wpływają na moje życie tak samo jak dyskusja o Smoleńsku, oba tematy mi powiewają, żaden nie wpływa na zawartość mojego portfela ani na moje życiowe możliwości.

No owszem, panowie lepiej lub gorzej czują się w garniturach, lepiej lub gorzej wysławiają. Jednakże ludzie zaciekle popierający PO nie są w stanie znaleźć innych argumentów niż „żeby PiS nie wygrało, bo wtedy będzie katastrofa”. A ci popierający PiS nie mają wiele więcej do powiedzenia niż to, że PO niszczy prawdziwą Polskę, czy jakoś tak. W obu przypadkach brak faktów, PO rządzi, Polska istnieje, PiS rządziło, Polska nie wybuchła. Agenta Tomka można nie lubić (nie lubię), styl sprawowania władzy mógł drażnić, ale zwykłych ludzi agent Tomuś (niestety obecnie poseł Tomuś) nie tykał. Z drugiej strony posła (znów niestety posła) Gowina można nie lubić (nie lubię) i akurat działalność tego pana mnie personalnie dotyka o wiele bardziej niż agent Tomek. W związku z czym na PO nie zagłosuję, póki ten prawicowy oszołom (w sensie obyczajowej prawicy, bo gospodarczo to raczej nie) nie znajdzie sobie bezpiecznej prawicowej przystani i nie przekonają mnie żadne argumenty o rzekomym zagrożeniem PiS, bo co mi za różnica czy ustawy szkodzące kobietom i nowoczesnym rodzinom będzie forsował PiS czy PO? Przynajmniej mam tą wątpliwą satysfakcję, że dokładnie wiem, dlaczego nie głosuję na PO i dlaczego nie głosuję na PiS.

Cieszę się, że w tych wyborach okazało się, że jednak w Polsce jest trochę ludzi, którzy nie dali sobie wmówić, że oddawanie głosów zgodnie z przekonaniami to marnowanie głosu, a głosowanie na mniejsze zło jest dobre. Mniejsze zło nie przestaje być złem, a ideą demokracji jest wyrażenie opinii przynajmniej ten raz na kilka lat.

A Ci którzy nie chcieli marnować głosów mogą sobie pogratulować posła Tomka i posła Gowina, którzy powinni dogadywać się ponad barykadą bez problemów.

Leave a Reply »»