jestem tatą!

Tak, zostałem ojcem :-) . Mareczek urodził się 18 sierpnia, pięć dni przed terminem. Było trochę straszno, ale jest już wszystko w porządku. W czasie ciąży byliśmy pod opieką naprawdę rewelacyjnej przychodni. Wydaliśmy krocie, ale to naprawdę nic. Ciąża była pod ciągłą kontrolą, mieliśmy pełną dokumentację i byliśmy dobrze przygotowani. Teraz mogę to stwierdzić z pełną odpowiedzialnością. Podczas jednej z rutynowych kontroli, które zaordynowała nasza Pani doktór 17 sierpnia, lekarzowi w przychodni coś nie pasowało w zapisie KTG (siódmy zmysł). Niby wszystko w porządku, ale  polecił nam, abyśmy po południu zgłosili się do szpitala, tam gdzie mamy rodzić i zrobili tam KTG jeszcze raz.

Pojechaliśmy na Wołoską około 19:00. Tam Elffaran została podłączona do KTG i czekaliśmy na efekt. Po jakiś 20 minutach na wykresie KTG pojawił się skurcz, którego w ogóle Elfik nie poczuła, w raz ze skurczem nagle zatrzymało się serduszko dziecka (deceleracja). Gdy skurcz minął rytm serca powrócił. Myśleliśmy, że po prostu dzieciak zmienił pozycję i straciliśmy odczyt. Lekarze jednak w szpitalu byli innego zdania i postanowili zatrzymać przyszłą mamę na obserwację. Zważywszy, że to był 39 tydzień ciąży lekarze postanowili wywołać poród cewnikiem Foleya. Do szpitala wzięliśmy wszystkie niezbędne dokumenty, ale nie planowaliśmy w nim akurat w tym dniu pozostać, więc pojechałem do domu zabrać przygotowane wcześniej torby.

Gdy wróciłem do szpitala okazało się, że podczas monitoringu deceleracja powtórzyła się z tym, że akcja serca zatrzymała się na nieco dłużej. Elfaran dostała leki rozkurczowe i lekarze postanowili, że nie można ryzykować i poród odbędzie się poprzez cesarskie cięcie.

Operacja rozpoczęła się chwilę po północy, a o 1:00 urodził się Marek. Poniżej zdjęcie z pierwszych minut na tym świecie mojego synka.

Marek tuż po urodzeniu.

Jak mi później opowiadała Elffaran pokazali jej Mareczka tuż po wyjęciu owiniętego dwukrotnie pępowiną. Naturalnego porodu najprawdopodobniej by nie przeżył, szczególnie, że mój Elfik w ogóle nie odczuwał skurczy. Na szczęście wszystko się dobrze skończyło.

Mam syna, urodził się z wagą 3160 i mierzył 50 cm. Na początku mieliśmy problemy z ubrankami. Nie przewidywaliśmy, że będzie to takie maleństwo :-)

Ale maleństwo je jak szalone i niedługo już takie małe nie będzie.

Teraz wygląda tak:

Marek - po pierwszym tygodniu życia

Acha, jeśli ktoś nie wie, to posiadanie dzieci to wielki fun! Głośne imprezy do samego rana, nieprzespane noce i radość do łez :)

7 Responses to jestem tatą! »»


Comments

  1. komentarz by depesz | 2011/08/25 at 19:10:13

    Gratulacje. Zwłaszcza dla mamy! Cieszę się, że wszystko w porządku. No i dajcie znać kiedy wpadniecie na grilla, już w trójkę :)

  2. komentarz by Marcin | 2011/08/26 at 00:30:34

    WIELKIE gratulacja dla Maluszka, Mamy i Taty. :D

  3. komentarz by Marcin | 2011/08/26 at 10:02:55

    @depesz: ludojad paskudny, „na grila” …

  4. komentarz by depesz | 2011/08/27 at 15:41:41

    @Marcin: mają prosiaka, mogą wpaść na grilla :)

  5. komentarz by elffaran | 2011/08/27 at 17:44:16

    @depesz ten prosiak to za chude mięsko na grilla, a poza tym nie oddam ;p

  6. komentarz by depesz | 2011/08/28 at 20:13:55

    @elffaran:
    damy radę. znajdziemy inne mięsko. tylko musicie wylosować kiedy będziecie już mobilni.

  7. komentarz by Arim | 2011/10/24 at 17:02:45

    Gratulacje :-)


Leave a Reply »»