lato z komarami
Nie sądziłam, że kiedykolwiek zdobędę się na takie stwierdzenie, ale… czy mogłoby już się zrobić całkiem zimno? Generalnie to poproszę we wrześniu solidny mróz, może w cholerę komary i mole wymarzną. Na razie mimo pozamykanych okien, mamy w domu komarzy sajgon, z dyskretnym współudziałem moli. Mole przynajmniej gryzą wszystko poza człowiekiem, więc da się je ignorować. Zwłaszcza, że jeszcze nie osiągnęły takiego stężenia, jak kilka lat temu, kiedy to w ciągu paru dni zeżarły mi w kuchni wszystko, co nie znajdowało się w lodówce. Dosłownie wszystko, wliczając w to zamknięty słoiczek pieprzy kajeńskiego. Człowiek słoika pieprzu nie zeżre, a mol owszem i jeszcze kilka larw zostawi z radości, znaczy impreza w słoiku była taka, że hoho!
No ale wracając do teraźniejszości, zamknięte okna komarów specjalnie nie wzruszają. Nadal w środku jest ich tyle (komarów znaczy się, nie okien), że zderzają się na skrzyżowaniach. Podejrzewam, że rozwineły cywilizację, która dała im możliwość budowy tajnych tuneli, a celem tej cywilizacji, jest zeżarcie ludzkości oraz kotów. No bo że ludzi gryzą to normalka, ale gryzą też naszego biednego, łysawego kotka. Najpierw myślałam, że na łysawym łepku ma jakąś wysypkę, ale nie, łepek ma pokryty rozdrapanymi ugryzieniami. W związku z czym Demon komarów nienawidzi nienawiścią czystą i polowanie na komary stało się kocim priorytetem. Nie zadowala się poprostu złapaniem. Dla pewności każdego komara należy starannie rozmazać po ścianie, najpierw jedną łapką, a potem drugą. Ściany mamy więc pokryte uroczym wzorem czarnych kocich łapek (polowanie na komary rozpoczyna się od stanięcia i oparcia pary brudnych łapek jak najwyżej) oraz mniej uroczymi, krwistymi maziajami. Pomalowanie korytarza na biały kolor to był głupi pomysł, trzeba było polecieć krwistym bordo, bo tak to wygląda jakbyśmy mieli na korytarzu jakąś bijatykę z rozbitymi nosami. A korytarz pomalowaliśmy zaledwie parę tygodni temu, ciesząc się, że wreszcie udało się to zrobić, po kilku latach od wprowadzenia się.
Co do zamkniętych okien, to na komary nie działają za bardzo, ale za to owszem, pozwalają się przekonać, że rekuperacja działa świetnie i dom mamy dobrze ocieplony. Jak nocą na zewnątrz jest 14 stopni, to w środku bez problemu utrzymuje się 26-28. Idea domu pasywnego wygląda dużo bardziej pociągająco zimą niż latem. Zawsze w tym kontekście mówi się o tym jak zatrzymać ciepło produkowane przez żywe organizmy, oraz sprzęty w domu. Jeśli coś wspomina się o regulacji temperatury, to co najwyżej w kontekście osłonięcia przed słońcem. No cóż, mimo osłonięcia przed słońcem, komputery, ludziki i inne zmywarki produkują tyle ciepła, że nawet podłoga z gresu nas nie ratuje, a wentylacja z odzyskiem ciepła działa po prostu fantastycznie i w związku z plagą owadów nie ma szansy zamienić jej na otwarte okna. Do ogrodu też nie mogę wyleźć, bo próba zrobienia czegokolwiek z zieleniną, powoduje wzbicie się w powietrze hordy komarzych barbarzyńców. Tak więc, ja już dziękuję za to lato i poproszę zimę.
Posted by By: elffaran |
