listy życzeń kontra rzeczywistość

Jakiś czas temu założyłam sobie na amazon wish list po prostu po to, żeby nie zapomnieć o ciekawych książkach jakie znalazłam i kiedyś je nabyć. Lista oczywiście regularnie rośnie i ostatnio przeglądając ją doszłam do wniosku, że prędzej się zdezaktualizują niektóre pozycje (żadnej póki co nie kupiłam…) niż je nabędę. Książki to głównie różnego rodzaju kompilacje wzorów na szydełko i druty, no i jak przychodzi co do czego, do wolę wydać taką kwotę na włóczkę (wzór mogę wymyślić sama, a włóczka niestety na drzewach nie rośnie,  im lepsza jakość, tym bardziej konkretna cena, jedno wielkie „chcę to” mogłabym nakleić na wszystkie sklepy z włóczkami, trochę mniejsze na akcesoria koralikowe). „W byciu dorosłym” nie cierpię konieczności dokonywania wyborów i świadomości, że saczek mikołaja nie jest bez dna i nie znajdzie się tam nic, czego się wcześniej samemu nie włoży. Fajniej jest dzieciom, że mogą potupać ze złości i obrazić się na niedobry świat/rodziców/dziadków, którzy nie kupują wszystkiego, co by się chciało.

Leave a Reply »»