kot to jest zwierze dla ludzi o mocnych nerwach

Kilka dni temu zostawiłam otwarte okno dachowe. Normalnie u nas okna są stale pozamykane i korzystamy z uroków wentylacji mechanicznej, ale po wizycie robotników trzeba było wywietrzyć dom. Powiedzmy sobie szczerze, żadna wentylacja nie da rady zapachowi polskiego robotnika, mało że okno trzeba otworzyć, to jeszcze drzwi do pokojów zostały pootwierane na przestrzał. Pootwierałam i poszłam, bo co może się stać z powodu otwartego okna w pustym pokoju?

Jakiś czas potem usłyszałam ptasi tumult na zewnątrz i akurat zdążyłam kątem oka zauważyć kota lecącego w powietrzu i przebierającego łapkami. To zasadniczo nie jest codzienny widok, więc po kilku sekundach uświadomiłam sobie, że w okolicy nie ma rasy nisko latających kotów, a ten machający łapkami kotek musiał być moim własnym, zaś otwarte okno dachowe jest właśnie nade mną. No i prawie dostałam zawału, mając wizję mokrej plamy jaka mogła zostać z mojego kotka, względnie połamanych żeber, łapek i innych takich.

Wybiegłam, wydobyłam kota z ziemi. Otrzepałam, żeby wróciła mu prawdziwa kolorystyka. Ryjek miał usmarowany w ziemi po same uszy, co pokazywało, że wylądował nie tylko na łapach, ale i na nosku. Wylądował w miękkiej ziemi, pół metra od betonowych schodów i zaledwie kilka centymetrów od tyczki podpierającej drzewko… Kot trochę zaskoczony rozwojem sytuacji owszem dał się otrzepać, przytulić i zanieść do domu. Po wniesieniu do domu od razu poleciał siać szkody, więc łapki i żebra całe.  Naiwnie pomyślałam, że się  jednak trochę przestraszył i odpuści wyskakiwanie z domu przez otwory okienne.

Tego samego dnia oglądaliśmy pokój i opowiadałam mężowi o wyczynie naszego pupilka. Okno na szczęście tym razem było zamknięte, bowiem Demonek postanowił zademonstrować jak doszło do jego eskapady. Skoczył, wyrżnął nosem w szybę zamkniętego okna, odbił się, zjechał po skosie od okna, zostawiając ślady swoich tradycyjnie brudnych łapek na świeżo malowanej powierzchni, spadł na kant krzesła od którego też się odbił i finalnie, lekko oszołomiony wylądował na podłodze patrząc na okno ze zdziwieniem.

Czy ten wyczyn finalnie zniechęcił kotka do dalszych prób? Ależ skąd! Od tej pory korzysta z każdej okazji, żeby bliżej zbadać sprawę okien dachowych jako drogi do wolności, oraz niemal każde otwarcie drzwi wejściowych wymaga szybkiego „wkopania” Demonka do środka. Myślę, że jako bramkarz mam szansę na sporą karierę.

Leave a Reply »»