W jakim kolorze był twój becik?
Mój miał niebieskie wstążeczki, tak przynajmniej twierdziła babcia, bo na biało-czarnych zdjęciach z chrztu, koloru rozpoznać się nie da. Ten niebieski kolor nie był ani przypadkiem, ani pomyłką, kilkadziesiąt lat temu przynajmniej niektóre dziewczynki dostawały niebieską wyprawkę do chrztu, a chłopcy różową. Babcia uważała, że tak być powinno. Gdzieś mi dzwoniło wyjaśnienie, że różowy miał chłopców chronić przed złymi duchami (dziewczynek to wiadomo, złe nie weźmie), ale na stronie „psychologia dziecka” trafiłam na ciekawsze wyjaśnienie
„Pierwsze różowe i niebieskie ciuszki pojawiły się w sprzedaży w latach 20stych XX wieku. Wcześniej, niemowlęta były ubierane głównie na biało. W latach 20stych zaczęto jednak produkować osobne linie stylistyczne dla dziewcząt i chłopców. Dla dziewczynek szyto sukieneczki, a dla chłopców spodenki. Początkowo, kolorystyka była jednak odwrócona – to chłopców ubierano na różowo, a dziewczynki na niebiesko. Dlaczego? Niebieski był kolorem delikatności, który dodatkowo, w kulturze chrześcijańskiej łączy się z wizerunkiem Matki Boskiej – naturalnym więc połączeniem było ubieranie dziewczynek na niebiesko, co odzwierciedlać miało czystość i dobro Maryji. Różowy dla chłopców, był ułagodzoną wersją czerwonego – koloru agresji i mocy (a chłopiec to przecież przyszły mężczyzna, który musi być silny i energiczny). Ten podział trwał ponad dwadzieścia lat – aż do lat 40stych, kiedy to kolor różowy (w wyniku działań czołowych projektantów odzieży dla dorosłych) zaczęto kojarzyć z kobiecością. Role płciowe w odzieży dla dzieci uległy więc odwróceniu – chłopcy zaczęli nosić kolor niebieski, dziewczynki różowy. Tak jest do dziś, przy czym ostatnie lata przyniosły o tyle delikatną zmianę, że różowy zdominował dziewczęce stroje i zabawki, niebieski zaś nie jest już dominującym kolorem chłopców.”
No z dokładnością do tego, że „lata 40″ nie są akurat momentem zmiany kolorystyki we wszystkich regionach. W każdym razie bawi mnie głębokie przekonanie młodych mamuś, że niemowlę rodzaju damskiego powinno być zamotane w różowe. Mnie tam bardziej przekonuje różowy jako „kolor agresji”, no jakimże agresywnym człowiekiem trzeba być, żeby kupić dziecku takie meble do pokoju… Dla daltonistów – tak, to jest wściekły róż z wyciętymi serduszkami. Zapewne po kilku godzinach w takim otoczeniu człowiek ma ochotę sam osobiście komuś serduszko wyciąć.
Ciekawostką jest, że o ile dziewczynkę można nadal ubrać na niebiesko, o tyle ubranie chłopca na różowo na pewno spotka się z niesympatyczną reakcją zarówno rówieśników dziecka jak i dorosłych. „Kobiece” ubrania zawsze były tabu dla mężczyzn, ale w drugą stronę tabu nie ma. Poza skrajnie religijnymi społecznościami, kobiety zawsze mogły nosić elementy męskiej garderoby. Dama podróżująca w męskim przebraniu nadawała się nawet na heroinę jakiejś sagi, natomiast facet uciekający w damskich fatałaszkach, jak Henryk Walezy z Polski do Francji, narażał się na kilkaset lat kpin, oraz dywagacji w podręcznikach do historii czy był on homoseksualistą czy nie.
Posted by By: elffaran |
