Top Model
Prawie udało mi się przegapić tak fascynujące zjawisko w polskiej „kulturze”. Prawie, bo dziś informacja o tym, kto wygrał stanowiła na większości portali polskich news dnia. Co jest znamienne. Newsem dnia staje się wynik głosowania publiki na najładniejszą niunię w programie. Szalenie interesujący byłby układ stron głównych, gdyby wybory i wynik top model wypadły tego samego dnia.
Z drugiej strony – należę do osób uważających, że kobieta to dzieło sztuki (a tak!), a piękne zdjęcie kobiety czy też piękny pokaz, to dzieło sztuki razy dwa. Wcale nie jest prosto wyeksponować niebanalną urodę i wykonać do tego ładną kompozycję kadru. A skoro myślę jak myślę, to zaczęłam przeglądać zdjęcia uczestniczek na stronie oficjalnej. One są identyczne! Niunie są identyczne znaczy się, nie zdjęcia. 3 finalistki są praktycznie nierozróżnialne. Można się pobawić w „znajdź 5 różnic”.I żadna się oczywiście nie uśmiecha, uśmiech jest passe!
Podobieństwo modelek samo w sobie bywa interesujące - daje możliwość zrobienia takich fantastycznych zdjęć, jak to poniżej, gdzie nie widać czy to jedna kobieta czy trzy różne.
(fot. jimmy backius)
(zajumane z bloga I like fashion, nie mam pojęcia skąd dokładnie jest, ale szacuneczek dla fotografa i stylisty, którzy to wygenerowali, dla mastera od photoshopa też – że nie zepsuł, zdjęcie oczywiście nie ma nic wspólnego z Top Model).
Obawiam się jednak, że w przypadku Top Model to bliżsi jesteśmy wersji opisanej przez Zucha. Do wyboru są identyczne 3 wieszaki, które zresztą nie różnią się specjalnie od pozostałych kilkunastu, dziewczyny po równo mają miseczkę B, słabo zaznaczoną talię, szczupłe biodra i twarze bez żadnych cech charakterystycznych.Do tego wszystkie pozują w identycznych pozach – lekko pochylona głowa, lekko rozchylone usta, szeroko otwarte oczy… plastik, plastik, plastik. Docenić można co najwyżej makijaż. Szczególnie cudne są zdjęcia w parze z modelem. Żadna nie patrzy na mężczyznę, z którym pozuje, tylko gdzieś w kosmos, byle zachować standardowe ułożenie główki…
Wydaje mi się, że większość tych pań jest niezauważalna w tłumie na ulicy. Dobre wieszaki, na takie łatwo się projektuje i szyje ubrania, bo nie trzeba uwzględniać ani figury ani cech charakterystycznych. Gorzej, że media i masowa produkcja uczyniła z sztuki modowej przemysł i razem z tym nacisk, żeby wszystkie kobiety na ulicach zmieściły się w takie same mundurki, robiły takie same miny i wyglądały jak siostry. Mao by się ucieszył!
Posted by By: elffaran |
