5
W tak zwanym między czasie minęła 5 rocznica naszego ślubu. W związku z czym 5 minut refleksji wskazuje na to, że człowiekowi się po drodze całkiem zmienia wizja świata nawet odnośnie drobiazgów. Przykładowo jeszcze rok temu wydawało mi się, że z okazji okrągłej rocznicy będzie mi się chciało co najmniej jakieś spotkanie w większym gronie zrobić. 5 lat temu wydawało mi się, że będzie mi się chciało nawet coś w rodzaju powtórki wesela organizować. W praktyce to od 2 tygodni nie udało mi się sprawdzić, czy nadal mieszczę się w suknię ślubną, organizowanie przyjęć zdecydowanie mi nie chodzi po głowie. Aczkolwiek jedna rzecz jest przez te 5 lat niezmienna – świętujemy dobrym jedzeniem. W każdym razie, jeśli chodzi o organizowanie, przyczyna jest banalnie prosta, praca plus dom plus zwierzaki, skutecznie konsumują czas. O ile na początku szalenie mi się podobał w tej pracy brak nadgodzin, to teraz tak jakby się popsuło w tym względzie. Kiedy wychodzę na ogród i odkrywam, że drzewo, które „dopiero” co kwitło, ma już dojrzałe owoce, to mam poważne wątpliwości co do sensowności miejskiego trybu życia.
Czytałam kiedyś, że podstawą dobrych małżeństw jest to, że nie muszą razem być. Co może być prawdą, bo im więcej mam pewności, że sama z siebie daję sobie w życiu radę, tym więcej mam też satysfakcji z małżeństwa. Pozostaje mieć nadzieję, że osobisty małżonek też tak się na to zapatruje.
Od czasu do czasu przeglądam fora i czytam „jak on/ona się na gorsze po ślubie zmienił” i zastanawiam się czy ludzie są tak zaślepieni na początku, czy też mają aż tak wydumane oczekiwania? Bo w sumie to przyzwyczajanie robi swoje i z upływem czasu wiele rzeczy wygląda lepiej niż na początku.
Posted by By: elffaran |
