Byłeś w kościele? A gdzie była Twoja świadomość?

Jak to dobrze, że nie przyszło mi żyć w średniowieczu, bo święta inkwizycja jak nic spaliła by mnie na stosie. W końcu nieumiejętność wysiedzenia spokojnie na mszy, bez podnoszenia brwi wysoko w zdumieniu nad bzdurami prawionymi przez kapłana, to jak nic objaw opętania.
No ale skoro współcześnie tak łatwo nie oskarżają o opętanie, to może przyczyna leży gdzie indziej. Może np w tym, że księża coraz większe głupoty prawią?
Kiedy kilka lat temu ksiądz w trakcie pogrzebu matki kilkorga dzieci strzelił pogawędkę o tym, jakim złem jest antykoncepcja i w ogóle „idźcie i rozmnażajcie się”, myślałam, że to odosobniony przypadek. Niestety od tego czasu co wizyta w kościele, to kolejne przykłady na to, że księża muszą powszechnie w seminarium dostawiać skrypt „nie tylko dla orłów:kazania na każdy dzień w roku”. Z którego to skryptu korzystają bezmyślnie. Ale chyba gorsza jest bezmyślność słuchaczy.
Ostatnio z okazji chrztu kilkorga dzieci, ksiądz wygłosił kazanie o tym jak cieżki jest los matki, której zmarło dziecko. Rzeczywiście, dobór tematu wprost wyjątkowo wyrafinowany, a puenta w kazaniu gdzieś imć ksiedzu uciekła (może czas zmienić bryk z kazaniami na nieco lepszy?). I do tego stwierdzenie „rodziców z dziećmi zapraszamy do naczynia, gdzie dzieci zostaną poddane egzorcyzmom”. Nie, to nie był żart, ale najwyraźniej zainteresowani nie zrozumieli, co ksiądz powiedział.

W tym kontekście żenująca piosenka o ks Popieuszce, z rymami takimi, że aż zęby bolały, to normalnie była wisienka na torcie. To, że Popieuszka, o ile się nie mylę, został błogosławionym, a nie świętym, też jakoś umknęło. Zapewne szkoda wiernym mącić w głowach takimi „detalami”. Zwłaszcza, że najwyraźniej wierni są przystosowani odpowiednio do udziału w takim rytualne i skupiają się na zachowaniu cyklu „wstać, klęknąć, usiąść”.

Uważam, że chrześcijaństwo nadal ma coś światu do zaoferowania, chociażby rozdział państwa od religii i silne elementy społecznościowe, tyle tylko że kościół katolicki na tyle zabił te elementy sam, w swojej strukturze, że już nawet nie potrafi o nich opowiadać.  A wierni nie chcą słuchać. Prościej jest bezrefleksyjne klękać i wstawać. W wielkich parafiach, w wielkich kościołach, ani ksiądz nie odróżnia wiernych, ani wierni księży, a kościół wybiera się pod względem dekoracji, albo wygodnego dojazdu, a nie kapłana czy wspólnoty.Tak więc ksiądz może dowolne bzdury opowiadać a uczestnicy mszy i tak nie zwracają na to uwagi. W gruncie rzeczy to fascynujące zjawisko, jeśli wziąć pod uwagę przymus cotygodniowego chodzenia do kościoła, jaki część ludzi odczuwa.

Jeśli byłeś w ostatnią niedzielę w kościele to czy potrafisz streścić kazanie?

Leave a Reply »»