Demokracja bez szans.

To o czym za chwile napisze może być przykładem zarówno na przejaw jak i brak demokracji. Media, jako czwarta władza, mają niewyobrażalny wpływ na kreowanie rzeczywistości. Wszyscy zafascynowani najbliższymi wyborami z niecierpliwością słuchają nowości na tema kto jakie ma szanse na wygrana. Można porównać to do obstawiania zakładów na wyścigach konnych. Porównywane są szanse kandydatów, przedstawiane są prognozy i sondaże. I w ten sposób kreowana jest rzeczywistość.

Mamy ponad 20 kandydatów na prezydenta. W sondażach i audycjach telewizyjnych i radiowych, nie wspominając już o prasie, pojawia się najwyżej piec nazwisk. Pozostali kandydaci przedstawiani są jako jakiś folklor, z bardzo czytelnym podtekstem: co oni w ogóle tu robią? Przecież nie maja najmniejszych szans. Pomijani w mediach oraz z góry na gorszej pozycji tracą szanse na choćby szersze zaistnienie wyborców swoim programem. Tu pojawia się pytanie: czy taka sytuacja to przejaw demokracji czy wręcz przeciwnie?

Głośno się mówi o politykach posiadających duże zaplecze polityczne, a płotki niech znajdą sobie sami ludzi, którzy ich poprą. Z drugiej strony kandydaci z być może całkiem interesującymi programami wyborczymi nie maja specjalnie szans zaprezentować się wyborcom. Ale z tej pierwszej strony, nawet jeśli by mieli szanse wygrać, bez zaplecza politycznego, w postaci reprezentantów w izbach sejmu i senatu, nie maja szans na realizacje swoich programów.

Czy żyjemy w demokracji, czy mediokreacji? W ramach eksperymentu, postanowiłem rzetelnie przygotować się do tegorocznych wyborów prezydenckich i zapoznać się z informacjami o wszystkich kandydatach. Jeśli wystarczy mi wytrwałości opisze to na blogu :)

Leave a Reply »»