Doom

Absolutnie bez żadnego związku z nadchodzącymi wyborami, bo wybory prezydenckie to na pewno nie koniec świata, przynajmniej dla mnie, wczorajszy wieczór, po całym dniu pracy w ogrodzie, wydawał mi się idealny do spędzenia przed telewizorem. Oczywiście  ze szklaneczką czegoś co definitywnie uniemożliwia legalne przebywanie za kierownicą poruszającego się samochodu. Jak na złość w telewizji, w której mam około 80 programów, nic ciekawego nie było. Albo powtórki, albo nudy, że aż strach.

Przed erą telewizji w moim domu, przechodziłem erę kupowania filmów. Przynajmniej raz w tygodniu kupowałem coś w internecie lub w supermarketach. Tak uzbierała mi się dość pokaźna kolekcja filmów. I co trzeba podkreślić legalnych. Trzeba tu nadmienić, że w supermarketach rozstawione są kosze z tanimi filmami i co ciekawe czasem można tam znaleźć różne perełki. Oczywiście trwa to trochę czasu zanim się znajdzie dawno szukany tytuł, ale czasem warto poświęcić pół godziny na szperanie. Potem, oczywiście oprócz wydania 6 zł trzeba wysłuchać od swojego kochania parę gorzkich słów na temat bólu nóg i zmęczenia, ale za przyjemności trzeba płacić.

Wracając do głównego wątku, czy pamiętacie grę DOOM? Oczywiście, że pamiętacie. To gra kultowa! Też grałem, choć muszę przyznać, że częściej grałem w Heretic’a tej samej firmy (czyli ID Software).  Jako, można powiedzieć fan tej gry, kupiłem sobie film o tym samym tytule nie spodziewając się wiele po nim. To było parę lat temu, dla czego o tym piszę teraz? Ano dla tego, że film, jak na swój gatunek i fakt, że został nakręcony na podstawie gry, jest według mnie całkiem niezły. Rzadko sięgam po jakiś film po raz drugi, a wczoraj to właśnie DOOM wygrał wybory na film wieczoru. Polecam serdecznie – oczywiście widzów o mocnych nerwach. Postaci są wyraziste, akcja wartka, może trochę przewidywalna, ale no cóż wszyscy wiemy jak to się skończy :-) . Chyba, że ktoś nie skończył wszystkich poziomów, hehe.

Perełką w filmie, jak mówią twórcy, nakręconą specjalnie z myślą o fanach gry, jest scena walki z pierwszego planu. Oglądając pierwszy raz tą scenę byłem zafascynowany, że w ogóle powstała. Oglądając drugi raz, stwierdziłem, że całkiem nieźle wykorzystali engine gry. A potem obejrzałem dodatki do filmu. Z jednego z nich dowiedziałem się jak była kręcona ta scena i, że to wcale nie było wygenerowane przez komputer, ale kręcone z udziałem aktorów. Genialne! Poza tym potwory pojawiające się w filmie to nie animacje, ale żywi aktorzy w kostiumach. Dzięki czemu ruchy postaci są bardziej autentyczne. I na uznanie zasługuje, że ci przebrani aktorzy nie wyglądają śmiesznie. To trzeba zobaczyć.

Poniżej scena, o której pisałem znaleziona na YouTubie:

Niestety nie znalazłem, w necie udostępnionego dodatku o tym jak ta scena została nakręcona, więc odsyłam do materiałów na DVD.

Leave a Reply »»