wesołej bombki

Okołoświątecznie w necie wysyp artykułów

-jak nie obeżreć się w święta

-jak zrobić samodzielnie prezenty

-jakie święta są okropnie, bo tyle roboty i wydatków na niewiadomo co

No więc, mam plan jak najbardziej się obeżreć i nijak moda na „zdrowe” żywienie mnie nie przekonuje. Zwłaszcza, ze w skali istnienia ludzkości to ta moda jest młodziutka, a świąteczne obżarstwo ma tysiące lat tradycji. I jakoś nie wybiło ludzkości. I ze swojego osobistego, personalnego paskudnie punktu widzenia deklaruję, że dodanie do mojej masy ogólnej dwóch zgrzewek cukru, uczyniło mnie ogólnie zdrowszą i szczęśliwszą. Życie człowieka z poprawnym BMI za to permanentnie zmarzniętego (nawet w środku lata) i permanentnie mdlejącego, wcale nie jest fajne. To ja poczekam, aż współczesna medycyna jeszcze raz przemyśli, co jest zdrowe. I zachowam swój tłuszczyk oraz normalną reakcję na widok dobrego ciasta (zjeść całe! Bo nie wiadomo, kiedy będzie następne takie dobre).

Co do „okropności” świąt, to szkoda dyskutować, bo najbardziej narzekają ludzie najbardziej się angażujący w świąteczne szaleństwo, wiec wniosek jest jeden – lubią to i potrzebują tego. Narzekać widać też potrzebują. Święta są potrzebne jako przerwa w codzienności, choć bywają tylko okresy, że są to smutne święta, bo do świąt potrzeba osób bliskich przy stole i chęci świętowania. Z choinką i sprzątaniem czasem prościej niż z tym ostatnim. Kiedyś miałam ciocię, która pod choinkę uparcie wszystkim dawała gadżety w rodzaju barchanów w groszki. Jak już nie przyjeżdżała, to co roku wysyłała staromodną kartkę z równie staromodnymi życzeniami. Uparcie myląc moje nazwisko. W tym roku jest mi wyjątkowo smutno, kiedy patrzę na skrzynkę pocztową.

To co mnie zaciekawiło, to robienie prezentów własnoręcznie. Mnie się wydaje, że taki prezent, na który ktoś poświęcił własny czas i pomysł, to najpiękniejszy prezent jaki można dostać. Z drugiej strony – kilka razy w życiu podarowałam coś zrobionego własnoręcznie. Efekt był taki, że na pewno więcej już tego błędu nie popełnię. Żyjemy w świecie, w którym wartość jest wyznaczana, przez kwotę i pasowanie do trendów, a nie przez wysiłek czy gest. W związku, z czym idea prezentu jak dla mnie trochę straciła sens. Kiedyś uważałam, ze dawanie pieniędzy jest bardziej obrazą niż prezentem. Teraz wolę dać pieniądze, bo wiem, że w zdecydowanej większości przypadków odbiorca oczekuje właśnie tego i będzie rozczarowany prezentem innym. Jak tez skutek jest taki, że ogólnie zaczynam mieć w nosie prezenty jako takie. Ja zarabiam, ty zarabiasz, dlaczego dawać pieniądze?

Wracając jednak to robienia prezentów – bardzo zazdroszczę rodzinom, w których jeszcze sens takich prezentów się zachował. Bo prezent to nie rzecz i koszt, ale gest, zaangażowanie i cała otoczka. Rzecz zawsze można sobie kupić, prezentu kupić się nie da z definicji.

Oraz świątecznie życzę sobie (a czemu nie) jeszcze ciepłych, domowych świąt (bez dyskusji, kto gdzie i co musi z okazji świąt).

One Response to wesołej bombki »»


Comments

  1. komentarz by Marcin | 2009/12/24 at 15:32:11

    Ja poproszę prezent zrobiony własnoręcznie. Zapewniam, że docenię.


Leave a Reply »»