Wakacje 2009 Krzyż Topór
Krzyż Topór jak się dowiedziałam po powrocie jest bardzo popularnym zabytkiem. No cóż, my jak zwykle pojechaliśmy tam przypadkiem i bez wielkiego planu. Właściwie to już byliśmy w drodze powrotnej do domu. Oraz ja osobiście zastanawiałam się dłuższą chwilę czemu to jest tak bez sensu nazwane "Krzyż Topór". Trzeba się dobrze przyjrzeć bramie wejściowej, żeby zrozumieć.
Zamek w stanie "trwała ruina" jest rewelacyjny. Tylko te plastikowe daszki mogliby zrobić trochę bardziej gustowne, bo jak człowiek popatrzy się w górę, to przez chwilę przenosi się na bazar lat z lat 90 ubiegłego wieku.
Fantastyczne jest to, że po ruinach można chodzić, przełazić przez okna, wszystkiego dotykać, no i trzeba trochę pokombinować jak przejść z jednego poziomu na drugi, oraz trzeba się nieźle zmęczyć, żeby całość obejść. Przyznaję – poddałam się w połowie i dalej małżonek zwiedzał sam. Na wytłumaczenie mam to, że był to ponoć największy kompleks pałacowy w Europie do czasu zbudowania Wersalu. Znaczy można się zmęczyć.
W sam zamek wpisano symbolikę roku, co też jest na swój sposób ciekawe. Skopiowane ze strony oficjalnej:
Symbolizując trwanie w czasie potężnego rodu Ossolińskich, stał się odbiciem kalendarza: miał tyle okien ile dni w roku, tyle komnat ile tygodni, tyle wielkich sal ile miesięcy, wreszcie tyle baszt ile pór roku. Konie w stajniach jadały z marmurowych żłobów, przeglądając się w kryształowych lustrach. W jednej z wielkich sal rolę sufitu spełniało akwarium, w którym pływały egzotyczne rybki. Wieżę, gdzie znajdowała się owa sala zbudowano na źródle, z którego po dziś dzień wypływa woda.
Mały update: patrząc na pierwsze zdjęcie przypomniałam sobie wrażenie, że ten widok “skąś znam”, nadal zastanawiam się czy to był komis z Kajkiem i Kokoszem czy Asterix
Posted by By: elffaran |
