Wakacje 2009 – Sandomierz – zwiedzanie

Zwiedzanie Sandomierza rozsądnie jest zacząć od wejścia na górę Bramy Opatowskiej, to znaczy tak byśmy zrobili, gdybyśmy coś planowali. A że nie planowaliśmy, to tam wleźliśmy na koniec. Warto, bo widoki sympatyczne i na miasto i dookoła.
A propos planu zwiedzania, kupienie przewodnika to był błąd. O wiele rozsądniejsze było wzięcie karteczki z listą zabytków z lokalnego PTTK.
Niedaleko rynku jest wejście do trasy podziemnej. Sandomierz jest zbudowany na skale lessowej i w dawnych czasach miał pod spodem kilka kondygnacji magazynów kupieckich wydrążonych w skale. A potem przyszły powodzie i całość się zaczęła trochę walić, więc współcześnie większość piwnic zasypano, a pozostałe są obmurowane całkiem współcześnie. Także trasa podziemna nie obfituje w atrakcje, chyba że ktoś chce się upewnić, że rzeczywiście dolne kondygnacje mogły pełnić rolę lodówek (oj mogły, na szczęście miałam sweter).  W większości miejsc w podziemiach widać całkiem współczesne cegły, w większych pomieszczeniach po drodze jakieś mało przemyślane wystawy. "Dodatkową atrakcją" jest dołączanie pojedynczych turystów do grup dzieci. I tak pani przewodnik opowiada o tym, że piwnice zaczęły się zapadać "jeden pan kupował gazetę i spadł 8 pięter w dół", a potem o zawartości podziemi "bla, bla, bla", kilka minut później jedno z dzieci pyta "a spotkamy tego trupa?". Do zapamiętania – jak coś mówisz dzieciom to sensownie zakończ historię, jeśli mówisz bzdury to będziesz zmuszony z nich jakoś wybrnąć.

W ratuszu na rynku jest muzeum, ale po zwiedzaniu muzeum zamkowego to drugie sobie odpuściliśmy. Bo muzeum zamkowe mocno nierówny poziom ma. Z jednej strony całkiem ciekawa wystawa archeologiczna, ciekawa wystawa biżuterii i ozdóbek z krzemienia pasiastego (wydobywany w okolicy), ciekawa wystawa druków Grzegorza Madeja (to wystawa czasowa, akurat mieliśmy szczęście trafić na odpowiedni moment, małżonek obiecał się dowiedzieć, czy da się zamówić taki portret wspólny, przypominam mu, jakby zapomniałâ€¦)  ale poza tym, hmm, dużo lokalnej sztuki. Takiego stężenia malarskiego kiczu to chyba nigdzie nie widziałam. A w ogóle całość tego muzeum jest dość chaotyczna.
Jest jeszcze muzeum sakralne w tak zwanym domu Długosza, ale coś nie muzealny nastrój mieliśmy.

Jak dla mnie przebojem była wizyta w zbrojowni – kilka piwnicznych sal z rekonstrukcjami broni, zbroi itp., dowolną rzecz można sobie w łapki chwycić i przymierzyć. Całość chyba tworzona jest przez jakąś grupkę pasjonatów, w każdym razie towarzystwo chodzi w strojach z różnych epok po mieście i można gościa w koronkach z rapierem zastać na zakupach w aptece.

Za to wizyta w katedrze – koszmar. Począwszy od tego, że bardzo, ale to bardzo niemiłe wrażenie robi na mnie pobieranie opłat przy wejściu do czynnego przybytku kultu. To niech się kuria z parafią zdecydują, czy jest to kościół czy muzeum, bo jedno z drugim nie bardzo idzie w parze. Jeśli ktoś się chce pomodlić poza mszą to rzecz jasna też bilet musi uiścić… No ale co ważniejsze, katedra się udekorowana realistycznymi obrazami męczeńskiej śmierci sporych grup ludzi. Po chyba 3 obrazach zrobiło mi się słabo i wyszłam. Wszystkich jest kilkanaście. W takich przypadkach powinno być moim zdaniem przy wejściu ostrzeżenie. Jakoś katolickie środowiska biją na alarm przy kawałku gołego tyłka w telewizji, że to niby dzieci oglądać nie mogą, a nie zauważają takiego natężenia brutalnych obrazów w kościele. Nie każdy chce/może takie rzeczy oglądać. Ja nie chcę i mając świadomość jak wygląda wystrój – nie weszłabym, tak jak nie wchodzę do zrekonstruowanych sal tortur. Wystarczy mi świadomość, że człowiek potrafi być skrajnie okrutny, nie muszę oglądać świadectw tego.

Z zewnątrz katedra całkiem ładna, jest też kilka innych, zabytkowych kościołów. Przy okazji oglądania takich budowli robi na mnie wrażenie misterne układanie cegieł – a to różnymi kolorami we wzorek, a to wytłaczanych cegieł tworzących jakąś płaskorzeźbę. Szkoda, że takich detali raczej nie da się uchwycić na zdjęciu.

Sandomierz można też pooglądać z pokładu statku, ale rejs statkiem jest też na zasadzie dołączania do grupy dzieci. A na takie atrakcje to trzeba mieć mocną psychikę. Niemniej nad rzekę warto się przejść dla całkiem ładnych krajobrazów i widoku miasta "z dołu". Największym urokiem Sandomierza jest sam Sandomierz.

Leave a Reply »»