wiosna

Odkrokusy ponad tygodnia kwitną u nas krokusy. W tym roku o tyle mniej zjawiskowo niż w roku ubiegłym, że nie spod śniegu, a jedynie pomiędzy ubiegłorocznymi szczątkami roślin. Niemniej krokusy co roku mnie zaskakują, że „już” kwitną. Mniej sympatycznie zaskakują pogrzeby. Wychodzi na to, że kolejne przychodzą z kolejnymi wiosnami. Tym samym rodzina z mojego dzieciństwa pozostaje już tylko na zdjęciach. Odeszła siostra mojego dziadka, ostatnia z grona osób „zawsze” zapraszana na Boże Narodzenie przez moich rodziców. „Zawsze” jest pojęciem dość ograniczonym czasowo. A że z różnych względów nie mam kontaktu z młodszymi krewnymi, to czasem miewam poczucie czegoś, co bodajże  Durkheim określał jako brak zakorzenienia.

A w ogóle wiosna wywołuje u mnie co roczną panikę „nie zdążę posiać wszystkich nasionek”. Uzasadnioną. Na koniec zimy w dzikim amoku kupuję nasion dużo więcej niż potrzeba. Aczkolwiek hobby zwykle nie bywa rozsądne.

Leave a Reply »»