Kryzys w Hiszpanii
Jestem jeszcze stosunkowo młodym człowiekiem i dla niektórych moje obserwacje mogą wydawać się jeszcze niedojrzałe. Ale prawdą jest, że jeszcze większa część naszego społeczeństwa nie potrafi szanować swojej pracy. Jak już ją mają to na nią narzekają. Mają w pogardzie zawody, które według nich uwłaczają godności.
Kryzys dla tych ludzi jest jak zimny prysznic. Od razu zaczynają się lepiej czuć w pracy, na którą jeszcze parę miesięcy temu narzekali. Zaczynają ją szanować. Widzę to na przykładzie pracowników w mojej firmie. Nagle dla największych narzekaczy nasza firma okazała się bezpieczną przystanią. Kryzys boleśnie dotknął inne Banki. Zwolnienia grupowe są na porządku dziennym. Ciągle pojawiają się nowe informacje na ten temat. A u nas relatywny spokój.
Czytałem artykuł o hiszpańskim kryzysie. Hiszpania okazuje się drugim krajem na świecie co do zadłużenia społeczeństwa (zadłużenie społeczeństwa w Hiszpanii sięga 90 proc. PKB, w tym rankingu wyprzedza ją tylko USA). Ludzie tracą tam pracę, nie mogą zbyć majątków, żeby pokryć długi, bo nikt nie ma pieniędzy. W artykule opisano osoby uczęszczające na kurs taniego gotowania. Pozycja społeczna nie ma znaczenia. Wszyscy są w podobny sposób dotknięci kryzysem. Gospodynie na kursie uczyły się jak przyrządzić pożywny obiad za 0,60 EURO na osobę.
A co u nas? Kryzys minie, i ludzie znów szanować pracę przestanąâ€¦
Jeszcze ciekawostka z artykułu: "Kryzys ma wpływ nawet na rozwody. Do niedawna rozwodzący się uważali, że mają dużo szczęścia, kiedy za rozwód zapłacili 1200 euro. Teraz można to zrobić za 400, a mimo to rozwodów ubywa. Kiedy dziennik "El Pais" zapytał czytelników, czy kryzys hamuje rozpad związków, 80 proc. odpowiedziało twierdząco."
Posted by By: tryt |
