Chcę to! – urządzenie do waty cukrowej
Mój połówek podsunął mi myśl, żeby zaprowadzić listę życzeń. No bo ja, jako rasowy konsument i window shopper z zamiłowania, często mijam coś z komentarzem, że takie bym chciała. Tak w większosci to są rzeczy, które chciałabym, ale tylko troszkę (bo jak bym chciała bardzo, to bym kupiła) i bardziej chodzi o historyjkę związaną z tym chceniem. Dlatego będzie na blogu a nie na kolejnym serwisie wyspecjalizowanym.
- Na początek – urządzenie do waty cukrowej. Zaskoczyło mnie, że teraz ot tak po prostu można takie w kuchni postawić. A z watą cukrową łączy się wiele wspomnień z mojego dzieciństwa. W PRL-owskim świecie czekolady na kartki, wata cukrowa była pożądanym łakociem, nieodłączną częścią wakacji,częścią jarmarków, nadmorskich promenad i innych atrakcji daleko od szkoły, domu i zwyczajności. Taka lepka kwintesencja dziecięcego szczęścia. Jeszcze ciepła przyklejała się do wszystkiego, a na koniec rodzice pilnowali, żebym połamała patyczek – żeby niezbyt uczciwi sprzedawcy nie odzyskiwali patyczków ze śmietnika. Z jednej strony urozmaicenie, z drugiej lekcja życia i szybkie dowiadywanie się, że wszędzie gdzie jest choć małe miejsce na nieuczciwość, ta nieuczciwość się pojawia i to jeszcze nazywana „żyłką do interesów” czy współcześnie „biznesową operatywnością”. Swoją drogą patrząc na to z dystansu, jest coś obrzydliwego w sprzedawcach wyciągających patyki ze śmieci, bo ich towar trafiał przecież do najmłodszych i najbardziej podatnych zarazki.
Wata zresztą to wspomnienia nie tylko moje, kiedyś już jako dorośli ludzie z kolegą debatowaliśmy nad tym slodkim ulepkiem, że dla nas to wciąż atrakcja, a jego dzieci od tego przysmaku raczej uciekają, no bo jak można jeść czysty cukier. (Ja potrafię, nawet prosto z cukierniczki, a jedna z firm, w których pracowałam, specjalnie dla mnie kupowała cukier w kostkach, na biurku miałam permanentnie stosik cukrowych kostek)
Posted by By: elffaran |
