styczniowo
Czas by zastąpić wpis o świętach czymś nieco bardziej aktualnym. W styczniu obowiązkowe są podsumowania minionego roku, ale cóż, kiedy nie bardzo jest co podsumowywać. Fakt, że przez chwilę (krótką) znów miałam fioletowe włosy jak w czasach studiów (nawet bardziej, bo wtedy to był lekki połysk a nie oczojebna oberżyna), oraz że w napadzie nostalgii ponownie zapisałam się na listę „Sapek” (udzielałam się na niej w czasach pisania magisterki, dla odreagowania i zachowania szarych komórek we względnym zdrowiu, o dziwo lista nadal żyje, choć bardziej leniwie). Czyli to był rok wspominania młodości, może sens ma podsumowywać większe okresy niż rok i mniejsze niż 10? 8 to dobra liczba dla informatyków. 8 lat temu skończyłam studia. Zgadnijcie ile mam stażu pracy zgodnie z prawem pracy? Niecałe pół roku. Tyle mniej więcej pracuję w obecnym miejscu. Kolejny punkt do podsumowań – zmieniłam pracę i zakończyłam pracowanie na różne mniej lub bardziej nieuczciwe zlecenia. Tak mi się skojarzyło – niedawno czytałam o mikrokredytach i zwiększonej liczbie chętnych do zakładania firm w krajach rozwijających się i niestabilnych. Pięknie ładnie z tą inicjatywą, tyle że ona jest wynikiem braku wyboru i autor ma rację nazywając tych aktywnych ludzi bohaterami mimo woli. Ubiegły rok był także rokiem zakończenia działalności mojej firmy. Kiedyś marzyłam o tym, żeby „mieć firmę”, głównie wtedy, kiedy niespecjalnie mi starczało do pierwszego (jedzenie ryżu z dżemem może się naprawdę szybko znudzić). Jednak fakty są takie, że nie jestem handlowcem ani księgową. O ile księgowość da się przyswoić to nie potrafię sprzedać sznurka twierdząc, że to snopowiązałka. Sama swoje umiejętności zawodowe sprzedaję słabo, bo nie potrafię przy każdej okazji bić piany, jaka jestem świetna. Tak nawiasem mówiąc umiejętności wcale nie sprzedają się same, bo jeśli trzymasz na swoim zawodowym podwórku porządek, to zazwyczaj nie wybuchają na nim afery przy okazji których wszyscy dowiedzą się, że tak TY się TYM zajmujesz.
Niemniej wracając do zmiany pracy – zmiany branży zamiast stanowisk daje ciekawe efekty. Ten oczywisty, że w sumie dam sobię radę w każdym mniej więcej technicznym temacie, skoro wcześniej potrafiłam zmienić IT na telekomunikację, to wszelkie zmiany w ramach IT są nie tak radykalne. Mniej oczywisty jest efekt z jednej strony ciągłego uczenia się (duży plus) i zaskoczeń z rodzaju „jak mogłam o tym nie pomyśleć” połączony z pewnym poziomem irytacji, że te najbardziej oczywiste i skuteczne rozwiązania nie wszędzie dadzą się przeszczepić, czy też raczej – nie dadzą się przeszczepić z pozycji zwykłego pracownika, który miał dość czasu i miejsc na popatrzenie na różne zachowania. No w sumie pewien poziom irytacji jest mi potrzebny, żebym nie była zbyt senna.
Posted by By: elffaran |
