Cryptonomicon, Neal Stephenson
To jedna z tych powieści, co to miałam o niej napisać zaraz po przeczytaniu, ale jakoś niepostrzeżenie kilka miesięcy minęło od tego momentu. No więc będzie z perspektywy kilku miesięcy, jak po takim czasie jeszcze mniej więcej pamiętam temat to jest nieźle.
Jak dotąd jedyna książka, która opisuje realistycznie ludzi związanych z różnymi dookoła infomatyczno-matematyczno-sieciowymi tematami. Co jest o tyle fajne, że niektóre postacie kojarzą mi się z ludźmi znanymi z życia.
Co do matematycznych wątków – zastanawiałam się jak tą powieść czyta się komuś, kto nie pamięta co to takiego permutacja i nie słyszał o maszynie Turinga. Pewnie da się, czemu nie. Mnie osobiście też zresztą nie chciało się analizować fragmentów obliczeń czy skryptów. Chociaż wątki matematyczne są fajne, zabawniejsze są komentarze „o świecie” wplecione w tekst czy nieco złośliwa charakterystyka środowiska socjologów/psychologów/antropologów. Przy tej okazji też mi się trochę postaci przypomniało, więc stwierdzam, że złośliwość trafiona i uzasadniona. A w ogóle książka jak „pratchetty” napisana tak, że można ją czytać dla fabuły, mozna też dla trafnych, sarkastycznych zdań.
A poniżej kilka zdań przepisanych zanim depesz zabrał książkę tuląc ją czule do siebie
„Dostrzegał matematykę w krzywiźnie srebrnych płytek swych dzwonków, w łańcuchowym łuku mostu i w wysadzanym kondensatorami bębnie maszyny liczącej Atanasoffa i Berry’ego. Prawdziwe walenie w glockenspiel, skręcanie mostu czy dochodzenie, dlaczego maszyna nie działa, już tak go nie interesowało”
„Princeton był czcigodną uczelnią i przyjęcie do niej stanowiło wielki zaszczyt, ale nikt nie wspomniał o tym Lawrence’owi, a ten skąd miałby wiedzieć”
„Artysta, który zaprojektował plakat, który projektowal plakat, wyznał potem, że po prostu skopiował go z książki i nie starał się nawet o uzyskanie jakiegokolwiek pozwolenia – wszakże sama idea otrzymywania pozwoleń na wykorzystanie pracy innych ludzi jest błędna, ponieważ wszystkie dzieła sztuki są wtórne[...]Komitet organizacyjny wycofał plakat. Spowodowało to pojawienie się w Internecie, na stronach www, tysiąca nielegalnych kopii, i wogóle zwróciło nań uwagę milionów ludzi, którzy w innym razie wcale by go niezauważyli.Podali do sądu artystę; ten miał mniej więcej tysiąc dolarów i długi (przeważnie kredyty studenckie) opiewające na sześćdziesiąt dziewięć tysięcy.”
„Granica pomiędzy osobowością a otoczeniem jest społeczną konwencją. W kulturach Zachodu uważa się ją za ostrą i wyraźną. Broda jest zewnętrznym symbolem tejże granicy i zarazem sposobem stwarzania dystansu. Zgolenie brody (czy też innego zarostu na ciele) ma symbolicznie likwidować ową zaiste cenną granicę oddzielającą człowieka od innych”
„Te odzywki „Sir!Tak jest sir!”, brzmiące zapewne jak pierdoły w uszach rozsądnego cywlia, dla Shaftoe’a i oficerów mają głeboki sens.[...] ta etykieta umożliwa grupom mężczyzn wspólne życie przez lata, podróżowanie na koniec świata i wykonywanie niesamowicie popieprzonych zadań, tak by przy tym nie pozabijali się wzajemnie ani nie zwariowali. Ekstremalnie formalny sposób, w jaki odzywa się do oficerów, ma istotny podtekst:pana problem, sir, postanowić, co mam robić. Mój problem, sir, wykonać to”
[...]Jako komputerowiec, udziela bardzo kiepskich – bo zwięzłych i prawdziwych – odpowiedzi na takie pytania. [...]Do trzydziestki Randy bardzo przejmował się faktem, że nie umie gadać z ludźmi. Teraz mu to zwisa. Niedługo pewnie będzie z tego dumny”
„Szyfrowanie kluczem jednorazowym zajmuje mu trochę czasu. Lawrence potrafi liczyć modulo 25 przez sen, ale robienie tego, gdy ma się wzwód, to zupełnie inna kwestia”
„Tłumacząc to na język administratorów Uniksa(co dla Randy’ego jest fundamentalną paralelą prawie dla wszystkiego), postmodernistyczni, politycznie poprawni ateiści są jak ludzie, którzy nagle muszą zarzadzać jakimś potężnym i niesamowicie skomplikowanym systemem (np.) społeczeństwem, a w ogóle nie mają dokumentacji ani podręczników. Dlatego, żeby utrzymać całość na chodzie, musza wymyślać nowe reguły i przestrzegać ich z neopurytańskim rygorem, ponieważ nie potrafią poradzić sobie z jakimikolwiej odchyleniami od normy.”
„To nie jest tak, że kobietom czegoś brakuje. To raczej mężczyznom czegoś brakuje. Nasz brak umiejętności społecznych, dystansu, czy jak to nazwać, pozwala nam przez dwadzieścia lat badać jeden gatunek ważki albo przez sto godzin na tydzień siedzieć przed komputerem i klepać program. Zrównoważone i zdrowe osoby tak się nie zachowują, choć niewątpliwie może to prowadzić do sporego postępu w dziedzinie włókien styntetycznych. Albo dowolnej innej.”
Posted by By: elffaran |
