(nie)wszystko za darmo
Ach, jak lubię pisać o sprawach, gdy już opadł bitewny kurz. Być może wyrosłam już z potrzeby udowadniania swojej racji, albo też ta potrzeba jest u mnie mniejsza niż irytacja, że ludzie słuchają a nie słyszą. No ale do rzeczy, do rzeczy! Czas jakiś temu bluszcz na chwilę wyłączył swój jabberpl.org. Wyłączył z komentarzem, że to z powodu Tybetu. I rozsypał się worek z komentarzami różnymi o stanie psychicznym bluszcza, oraz że podła ta szuja krzywdę straszliwą a niespodziewaną uczyniła jabberowej społeczności brutalnie pozbawiając nieszczęsnych ludzi kontaktu ze światem. Wszak większej krzywdy nie można człowiekowi uczynić, niż pozbawić go kontaktów społecznych. To może zacznę od tego, że uważam, iż cała sprawa była dla jaj i sprawdzenia ludzkich reakcji i wmawianie mi że bronię sensu bezsensownego gestu było tak jakby nie z tej bajki.
Niezależnie od motywacji bluszcza, fakt jest taki, że jak bawisz się w serwer udostępniający coś tak za darmo to możesz w każdej chwili przestać się bawić. Bo to jest zabawa a nie biznes ani "realne życie". W zabawie nie ma spisanych zasad, zasady są ustalane przez bawiących i to na takiej zasadzie, że jak się komuś nie podobają propozycje właściciela domku dla lalek to zabiera swoje lalki i idzie do innej piaskownicy. Oczywiście jest prawdopodobieństwo, że właściciel domku dla lalek zostanie sam z zabawką, ale nie można go zmusić, żeby zabawka była dostępna, gdy on tego nie chce. Tak, tak, w zabawie zawsze można strzelić focha, albo może trzeba do domu wcześniej wracać niż inni.
O ile gest bluszcza mnie rozbawił, bo prowokacja była piękna w swej prostocie, to reakcje mi uświadomiły czego nie lubię w polskim społeczeństwie w ogóle, a w społeczności polskich internautów w szczególności. Za dużo roszczeniowości, za dużo "nam się należy, żeby działało, nam się należy uprzedzanie, nam się należy to, tamto, owambo, a w ogóle w czechach to wszystko jest lepiej, za darmo i bez reklam…".Doprawdy – nie należało się nic nikomu, korzystając z usług oferowanych wyłącznie na zasadzie grzeczności, a nie umowy, należy się liczyć, że one zniknąć mogą w każdej chwili i bez żadnych konsekwencji. Jeśli komuś zniknięcie konta jabberowego razem z zapisaną tam listą, zburzyło międzyludzkie kontakty, to zamiast wygłaszać swe pretensje, powinien poszukać dobrego psychiatry. Żeby nie było – z serwera bluszcza akurat nie korzystam, ale mam inne bezpłatne konto. Jeśli zniknie – płakać nie będę, bo każdy z ważnych kontaktów, który tam mam, jestem w stanie odtworzyć w innym kanale komunikacyjnym. Zresztą kanał tekstowy uważam za obarczony wyjątkowo dużą ilością błędów przekazu, więc unikam budowania relacji, które do tego kanału się sprowadzają.
W czasach gdy moja lista jabberowa (czy wcześniej lista icq, lista gg…) była zbyt długa do zapamiętania – backupowałam ją niezależnie od serwera. W przypadku jabbera to podstawa, bo przecież zmiana serwera jest łatwa. Oczywiście gorzej, jeśli wszyscy znajomi korzystali z jednego serwera, ale – powrót do akapitu wyżej – jaki misiek buduje relacje w oparciu o jeden punkt kontaktu?
Nie ma to jak zdrowe 10 lat korzystania z sieci, gdzie niejedno konto na niejednym serwisie mi zniknęło bez uprzedzenia. Jeśli ktoś buduje biznes albo ważne relacje w oparciu o usługę, na którą nie ma nawet uścisku ręki, nie wspominając o umowie, to musi dorosnąć, ot co. Bardzo pięknie jest mówić "ja bym tak nie zrobił", jeszcze piękniej pokazywać wzruszające przykłady jak właściciel jakiegoś tam serwisu głodem przymierając utrzymywał ten serwis bo "był ważny dla użytkowników". Bardzo pięknie, o ile się to stosuje do siebie, a nie wymaga od innych. I bardzo troskę o userów szanuję i podziwiam. Naprawdę. Jednak ładne postępowanie z użytkownikami to rzecz gustu, a ten mamy różny. Nie ma SLA, nie ma umowy, nie ma jasnych zasad, to licz się z tym, że to co dla właściciela serwisu będzie ładne, albo zabawne, dla ciebie nie musi. Licz się z tym i pretensje mniej do siebie, a nie do świata. I zamiast narzekać podziękuj, że razem bawiliście się kawałek czasu. Swoją drogą ciekawe czy ubyło użytkowników jabberpl po tych kilku dniach, czy też userzy uznali, że bluszcz został "pouczony" i będzie grzeczny?
Tak mi się skojarzyło – artykuł o olimpiadzie opowiadający o reakcjach sportowców na przegraną – Polacy źle przygotowani kondycyjnie narzekali na trenera, Brytyjka która skręciła kostkę w czasie biegu – krytykowała siebie, że za mało ćwiczyła…
Posted by By: elffaran |
