perspektywy
W gazetowym Dużym Formacie przygnębiający reportaż o wiejskich dzieciakach włamujących się do letniskowych domków „miastowych”. Przygnębiający, bo dzieciaki nie kradną – włamują się, bawią, najadają do syta i… niszczą to co zostało. Niszczą, ponieważ „tamci nie mogą zawsze mieć tak dobrze”. Trochę w tym oczywiście polskiej mentalności, której nic tak nie cieszy jak krzywda sąsiada, ale chyba więcej dziecięcego braku perspektyw, niewiary, że można dołączyć do „tamtych”. To nie są małe dzieci, to „młodsze nastolatki”, w domu grzeczne i rozsądne, na polecenie mamy gospodarujące podziałem jednego bochenka chleba na dwa dni. Zamknięte koło biedy bez perspektyw.
Jakiś czas temu przypomniano mi moje wypowiedzi na usenecie sprzed lat 8, jednym z wątków było to, że dobrą pracę najłatwiej dostać po znajomości. Życie potwierdziło studenckie obserwacje. „Po znajomości” oczywiście należy rozumieć szeroko, to niekoniecznie tak, że zatrudni mnie tatuś dyrektor czy wujek właściciel. Znajomości to cała sieć powiązań, dzięki której człowiek potrafi się poruszać w sferach dobrze płatnych zawodów, wie gdzie coś się dzieje, wie na kogo się powołać, w ostateczności wie kogo poprosić. Wielkomiejskie inteligenckie dzieciaki wchodzą w tą sferę automatycznie i nie zauważają bariery, którą mają do pokonania wiejskie dzieci rodziców z podstawowym czy nawet średnim wykształceniem. A sukces łatwiej odnieść komuś „dobrze umiejscowionemu”.
Co z tego, że mama bohaterów reportażu dąży do założenia własnej firmy, ma biznesplan, stara się o dotację – innymi słowy jest aktywna, zdolna i zdeterminowana – skoro dzieciaki nie czują się elementem sieci społecznej do której należą „tamci”. Gdyby wierzyli, że kiedyś do nich dołączą, nie niszczyli by, po potencjalnie byłoby to niszczenie „swojego”.
I postscriptum – jestem dzieckiem wielkiego miasta, przez co miałam łatwy dostęp do uczelni czy bibliotek i na starcie „szersze perspektywy”, ale też jestem dzieciakiem z robotniczego osiedla i szkoły o fatalnej opinii. Po egzaminach na studia nawet nie wiedziałam, że skoro dostałam się na dwa wydziały to mogę rozpocząć studia równolegle na dwu kierunkach. Po prostu dla mojego najbliższego środowiska studia to już była abstrakcja.
Posted by By: elffaran |
