o blogach (z braku lepszego tytułu)

Od lat śledzę blogi, wraz z ich rozwojem i zmianami znaczenia. Osobiście uważam, że enginy blogowe przyczyniły się do "masowego" współtworzenia treści internetowych w zdecydowanie większym stopniu niż społecznościowe serwisy pozwalające tworzyć sieci. Blog po prostu dał możliwość wypowiedzenia się każdemu, kto miał dostęp do sieci. Współczesne blogi to już najczęściej nie pamiętniki, ale serwisy, służące lansowaniu jakiejś idei albo budowaniu swojej osobistej marki w sieci (i od razu przyznam, że mnie na to ostatnie raczej brak cierpliwości – uważam, że swoją "zawodową markę" wystarczająco tworzę w pracy, po pracy chcę mieć czas na inny rozwój). Ok, to wszystko powyższe to już opisywałam tu kiedyś. Dziś będzie akcent na siłę tak zbudowanych marek. O Vagli słyszał prawie każdy, kto robił w Internecie coś "profesjonalnie". Vagla jest równie cenny jak groźny. Z jednej strony zbudował dużą bazę wiedzy odnośnie prawa w sieci, ale też – jest w stanie wygenerować szum na temat nawet błahy (vide obrażenie się na blipa). Vagla pojawia się tu i ówdzie na konferencjach, pojawił się też w sejmie. Powołuje się na niego portal gazety (wrzucam wszystkie te odrostki i przystroski gazetowe do jednego worka), powołują się i inni przy okazji mówienia jaka sieć jest niebezpieczna. Innymi słowy Vagla nam z Internetu wywędrował w ogólno medialną przestrzeń.

Rozkwitają blogi ekonomiczne, pewnie po części w związku z tym, że internauci mają kasę do zainwestowania, ale też – blogi ekonomiczne na bloxie i portal gazety tworzą ciekawą symbiozę – jedni na drugich się powołują w sposób uroczy i jak mniemam korzystają na tym obie strony. No właśnie – zanim założysz bloga, zastanów się pod jakim adresem chcesz to zrobić. W brew pozorom osobista domena może nie być najlepszą opcją – dla profesjonalistów dobry jest blox, jeśli uda się zwrócić na siebie uwagę redaktorów, albo też zna się ich po prostu to dalej jest z górki. Pewnie przy niedużym wysiłku można też zostać "ekspertem" na forum (mam wrażenie, że tylko czekają na chętnych, którzy by przytulili niektóre fora)

Proszę http://gospodarka.gazeta.pl/Gielda/1,85951,5452800,_Niezwykle_posuniecia__rzadu_USA_w_zwiazku_z_kryzysem.html w jednym gospodarczym artykule dwa odwołania do blogów ekonomicznych analityków. Ciekawe, bo w miejsce redaktora/dziennikarza kontaktującego się z wybranymi ekspertami i cytującego specjalnie dla niego wygłoszone formułki, mamy redaktora czytającego ogólnodostępne blogi i cytującego ich fragmenty. Tym samym "aktywność" dziennikarza zaczyna mieć całkiem inne znacznie. Ok – osoby, które piszą te artykuły na potrzeby portalu to nie dziennikarze, tylko "redaktorzy internetowi" (tak mniemam na podstawie widzianego gdzieś ogłoszenia o pracy), niemniej – kwestia upowszechnienia cytowania analiz gotowych do użycia, umieszczonych na blogach, to kwestia czasu. Czyżby zbliżała się dewaluacja zawodu? Wyszukiwanie to przecież umiejętność każdego ucznia.

Oprócz analiz ekonomicznych mamy też analizy socjologiczne, tak niestety mam na myśli klimowicz.blox.pl. Cóż lepiej taki socjolog niż żaden, choć mam nadzieję, że nie doczekam czasów, kiedy czasopisma będą drukować wywiady z Klimowicz w miejsce wywiadów z Świdą-Ziembą. W każdym razie – ten blog trafił w swoją niszę i chyba dla sporego kręgu osób jest rozpoznawalny i opiniotwórczy. "Socjologia internetu" to w końcu całkiem niezłe hasło i od czasu do czasu każdy publicysta zajmujący się siecią tam zajrzy.

 

Wracając do blogów i marek tworzonych za ich pomocą- blox jest też dobrym miejscem na promocję wszelkich kombinacji dookoła mody i ubrań. Oklaski poproszę dla stanikomanii – i ona trafiła do publikacji gazety(tak, agora ze „swoich” blogów wyciska co może). To chyba pierwsza "osobista blogowa marka" kobieca, która zaistniała w przestrzeni publicznej, poza blogosferą (a przynajmniej innej takiej babskiej marki nie kojarzę, choć jest od groma i ciut ciut blogów o modzie, redaktorki działów o modzie mają łatwą pracę, wystarczy przejrzeć kilka linków).

 

A jeśli nie jesteśmy ekonomistą tylko politykiem chcącym obdarzyć swą mądrością całe społeczeństwo, z wielbicielami sensacji włącznie – to dobrze założyć blog na Onecie. Onet najbardziej sprzyja propagacji wyrażonych opinii do innych mediów, także już poza Internet. Nie wiem, czy światłe myśli Janusza Korwina-Mikke jeszcze wywoływałby by jakąkolwiek polemikę wśród politycznej braci gdyby nie blog. A onetowa zakładka "znani blogują" powinna nazywać się politycy blagują – kilka gwiazdek pełni tam raczej rolę listka figowego, a publicyści też są z rejonów publicystyki politycznej.

 

Natomiast jeśli staromodnie chciałby ktoś zaistnieć jako osobowość, to niegdyś najlepszym miejscem do tego był blog.pl – nadal ma kilka odnośników do "cooltowych" blogów, w tym do zupki. Fakt, to blogi, które na tym blogowisku od zawsze czytali wszyscy. No i z blog.pl wywodzi się kilka publikacji książkowych właśnie takich "o życiu z jajem i dystansem". Właśnie – czy już wtedy można by mówić o marce tworzonej przez ich autorów – chyba nie, bo poznając prywatność (umowną co prawda) tych ludzi, nie wiedzieliśmy co mogą nam sprzedać i w czym doradzić. Na kumplostwie raczej się nie zarabia.

 

Gdyby tak zaczynać od nowa budowanie twarzy "osobowości blogowej", to może być trudniej, blog.pl nadal nie ma chyba trackbacków, zniknęły listy nowych czy ciekawych wpisów (albo są zakamuflowane, nie chciało mi się szukać, nie uważam obecnej strony głównej blog.pl za szczególnie udaną). Jednak – mechanizm debat może pozwolić zaistnieć jako osoba, która na każdy temat ma coś do powiedzenia. Ogólnie – wielbiciele blogów w dawnym, pamiętnikarsko-plotkarskim stylu zdają się dominować nadal na blog.pl i częściowo na ownlog.pl. Ten ostatni zdaje się, że przez chwilę próbował promować przyrostek z fotologami, ale – chyba idea fotologów na polskiej ziemi przegrywa z wyspecjalizowanymi serwisami do gromadzenia i komentowania fotografii. No i racja – w końcu jeśli chcesz się wypowiadać za pomocą fotografii to problemy masz całkiem inne niż przy operowaniu słowem. Jeśli chcesz pisać blogo-pamietnik, a jednocześnie żyjesz w światku IT to najbardziej przyjaznym środowiskiem może być jogger.pl , tu mieszanie tematów zawodowych(IT przypominam) z prywatnymi będzie jak najbardziej mile widziane i co więcej czytelnicy cię zrozumieją.

 

Jeśli za to drogi czytelniku pragniesz zaistnieć jako osobowość w rodzaju komentatora politycznego to oczywiście – salon24, aczkolwiek ból z tym taki, że pewnie staniesz się raczej elementem masy krzykaczy – gdy wszyscy krzyczą, trudno przekrzyczeć resztę.

Nie każdy (na szczęście!) pisze bloga by zyskać sławę. Niektórzy piszą dla kolegów, rodziny zostawionej w innym kraju, dla przyjaciół – tacy chyba nie mają swojego przysiółka w polskiej sieci, ale przygarnie ich od dawna spolszczony livejournal. Jak dla mnie całkiem udane połączenie serwisu społecznościowego z blog enginem, choć przyznam, że szerzej tego nie używałam, niemniej – możliwość poklasyfikowania sobie znajomych według rodzaju znajomości i wyświetlania im odpowiednich fragmentów bloga – wygląda zachęcająco. W końcu kolegom z pracy możemy chcieć opowiedzieć o innych zagadnieniach niż kolegom ze szkoły.

 

A puenta – tylko taka, że wszystko powyższe opiera się na obserwacjach tych miejsc w sieci, które znam i lubię. Jest jeszcze masa blogów dookoła, bo niemal każdy portal czy większa strona gazety/magazynu ma gdzieś tam link do swoich blogów. To miły i prosty sposób na zapewnienie sobie powrotów pewnej liczby czytelników.

 

A tak w ogóle – gdyby to był artykuł, a nie wpis na blogu, to powinnam zacząć od definicji tego, co rozumiem pod "marką osobistą" ale – wierzę w waszą domyślność.

Leave a Reply »»