Piosenka musi posiadać tekst…

Parafrazując tekst piosenki Hey’a – piosenka musi też posiadać rytm i melodię, który to fakt umyka młodym “zaangażowanym” twórcom. Dobrze też jak posiada np możliwy do wyodrębnienia i powtórzenia refren. Piosenka to określona forma, która rządzi się nieco innymi prawami niż suita fortepianowa… Takie refleksje mi się nasunęły po tegorocznych (oops, to już rok minął!?) przesłuchaniach na festiwalu “Moja wolności” ( II Ogólnopolski Festiwal im. Jonasza Kofty). Niektóre utwory brzmiały jak fragment mętnej filozofii wygłaszanej do chaotycznych dźwięków. No halo, to co może dobrze wypadać w akademiku, po kilku piwach, naprawdę brzmi strasznie w muszli amfiteatru (swoją drogą dobrym pomysłem było przeniesienie pierwszego dnia z klubu kultury do praskiego parku). Zasadniczo na koniec z pamięci mogłabym powtórzyć z piosenek prezentujących się twórców – piosenki Rogulskiego-Bożka i … tadam refren B.Bierwiaczonka. Czyli pozostaje nadal żałować, że Bierwiaczonek nadal nie znalazł kogoś z lepszą dykcją do śpiewania swoich piosenek, oraz że większość pozostałych nie zdecydowała się śpiewać już napisanych, istniejących i dostępnych piosenek do słów Kofty. Czy ktoś może uświadomić tych biednych tfórców przed duże tfu, że z faktu posiadania słuchu, jeszcze nie wynika, że potrafią cokolwiek składnego napisać?
Magda Choryło, której poszliśmy kibicować, śpiewała już znane piosenki do słów Kofty, a że śpiewać umie, to wygrała bezapelacyjnie. Gdyby nie wygrała, to jury należałoby kontrolnie odstrzelić, ponieważ reszta występujących albo się męczyła przy mikrofonie tracąc oddech (tak, jak się chce śpiewać, to trzeba kurka wodna ćwiczyć, przeponę też, sam słuch nie wystarczy!), albo męczyła publiczność swoimi dziełami, które na pewno są wielkie, tylko publiczność była za mała, żeby je zrozumieć (no dobra, wyjątkiem byli dwaj wspomniani wcześniej). Rogulski-Bożek się nawet na gitarze nauczył grać, bo w zeszłym roku szło mu to słabo.
No ale tak ogólnie pisać piosenki nie każdy umie, jak się okazuje, nie każdy też umie dobrać sobie repertuar do możliwości głosowych. Z jednej strony takie malutkie festiwale są fajne, bo w Skaryszaku pojawia się trochę życia innego niż kibice, a i jest dla twórców/wykonawców okazja przetestowania swoich nerwów przed publicznością. Poza tym osobiście nie chciałabym, żeby polska piosenka skończyła się na “idolu” i udowadnianiu, że wejdzie się w każdą skórę i zrobi się każdemu laskę. Z drugiej strony – najwyraźniej większości osób brakuje feedbacku ze strony kolegów, którzy by doradzili, co lepiej sobie odpuścić.
Jest też drugie dno – festiwal ma hasło przewodnie “wolność”, co powinno przyciągać ludzi mających coś do powiedzenia, ale w rzeczywistości niestety powoduje jazdę na oklepanych tematach z gazet. W ubiegłym roku to były powojenne rany Jugosławii i innych (wzruszające, no doprawdy, w wykonaniu ludzi, co nigdy trupa nie widzieli). W tym roku – emigracja. Jej, harcerzyko podobny koleś śpiewający o emigracji zarobkowej wygląda zabawnie, młoda, nadęta panienka śpiewająca o tęsknocie do tych łanów i innych takich, to już żenujący żart prowadzącego. Też śpiewałam w podstawówce “ojczyzny kwiat” w szkolnym chórze, ale na szczęście wyrosłam z tego. Obawiam się, że ci ludzie nie tylko nie dotknęli emigracji, co nawet nie pogadali z kimś, kto żyje od paru lat poza krajem. Ja wiem, że mamy setki lat tradycji pisania wierszy emigracyjnych o tęsknocie do tych łanów i gór, ale współcześnie to ludzie przylatują do kraju co kilka tygodni, a pomiędzy mają internet. Coraz rzadziej wyjeżdżają “tańczyć topless”, coraz częściej dlatego, że młodzi mają szybszą szansę zaistnienia i awansowania niż w polskich układach i układzikach. A możliwość emigracji i coraz więcej otwartych granic to właśnie wolność a nie jej ograniczenie.
Także ogólnie – polecam trochę szczerości w tym, co się prezentuje. Szczerość na scenie się nieźle sprzedaje.
Acha i małżonek obiecał nauczyć się śpiewać “Jej portret”, który mi się bardzo podobał w wykonaniu Magdy. Ha, jak ogłoszę to publicznie to może się poczuje bardziej zobligowany. Do sprawdzenia za rok czy się nauczył…

A tak całkiem na dalekim marginesie – tym razem praskiemu centrum promocji kultury nie chciało się nawet wrzucić na stronę artykułu o tegorocznym festiwalu, sam regulamin to trochę mało, zwłaszcza jeśli w tymże regulaminie jest napisane, że na stronie opublikują listę laureatów.  Jeśli festiwal ma promować kogoś więcej niż organizatorów (a ci są oczywiście wymienieni w dużej ilości miejsc, nie tylko na stronie praskiego centrum) to  musi dbać o rozpropagowanie listy uczestników i zwycięzców. Nie jest to niestety jedyne niedociągnięcie organizatorów czyli warszawskiej sceny bardów, ale mam nadzieję, że ten mini festiwal nie umrze śmiercią naturalną.


Jej portret

Naprawdę jaka jesteś
Nie wie nikt
Bo tego nie wiesz
Nawet sama ty
W tańczących wokół
Ciemnych lustrach dni
Rozbłyska twój
Złoty śmiech
Przerwany wpół
Czuły gest
W pamięci składam wciąż
Pasjans z samych serc

Naprawdę jaka jesteś
Nie wie nikt
To prawda nie potrzebna
Wcale mi
Gdy nie po drodze
Będzie razem iść
Uniosę twój
Zapach snu
Rysunek ust
Barwę słów
Nie dokończony
Jasny portret twój

Uniosę go
Ocalę wszędzie Czy będziesz przy mnie
Czy nie będziesz
Talizman mój
Z zamyśleń nagłych twych
I rzęs
Obdarowany
Tobą miła
Gdy powiesz do mnie kiedyś
- Wybacz
Przez życie pójdę
Spoglądając wciąż wstecz

Leave a Reply »»