firmo powiedz pracownikom, że jest fajnie

Ludzie lubią czuć się wyjątkowi. To oczywiście żadna nowość ani odkrycie. Oprócz potrzeby wyjątkowości, ludzie mają też potrzebę zakorzenienia, zdaje się, że nawet bardziej pierwotną. Najlepiej więc czuć się zakorzenionym w wyjątkowej grupie. Elementem ludzkiego żywota zazwyczaj jest praca. Jak jesteś ludkiem w dużym współczesnym mieście to spora szansa, że praca jest jednym z ważniejszych elementów życia. Tak więc – ludek ten w swojej pracy szuka czegoś co podsycało by poczucie wyjątkowości. Z drugiej strony – w sytuacji, kiedy istnieje duża możliwość zmiany pracy, pracodawca musi spróbować jakoś zintegrować misia ze swoją firmą.

Sama kasa nie zawsze wystarczy, zwłaszcza że łatwo ktoś obok może zaoferować kwotę wyższą. No ale – skoro ludzie lubią czuć się wyjątkowi, można kreować firmę na wyjątkową. Ludzie lubią wiedzieć co się dzieje i mieć poczucie wpływu – można im dostarczyć informacje i narzędzia do wypowiadania się. Ludzie chcieli by pomagać – można im dać poczucie, że uczestniczą w tym, że firma pomaga. Wszystko powyższe da się wpisać w wewnętrzny PR.

Dawno, dawno temu Huta Warszawa stała się Hutą Luccini i zyskała dział PR-owy przywleczony razem z innymi ideami obcymi na polskim gruncie. W tamtej realizacji wyglądało to dość naiwnie bo i środki były marne i podstawy do pokazywania jaka to fajna firma, wątłe. Niemniej – zaczęto wydawać broszurkę z kolorowymi zdjęciami opisującymi między innymi modernizację huty. Pracownicy trochę się z tego podśmiewali… ale przeglądali tą broszurkę i to, że ktoś ją dostawał, a ktoś nie, bywało powodem do poczucia wyróżnienia. Być może dzięki tym kilku stronom pisanym przez przeciętną urzędniczkę, ludzie trochę bardziej rozumieli co się dookoła dzieje i trochę mniej ich to złościło. Oczywiście żeby o tym wypowiadać się z całą pewnością trzeba by dysponować odpowiednimi badaniami, jednakże – to mój bloguś a nie publikacja naukowa i wolno mi wyciągać dowolne wnioski.

Współcześnie firmy dysponują szerszym wachlarzem narzędzi. Przede wszystkim – mają możliwość budowania wewnętrznych firmowych portali. Telekomunikacja ogranicza swoim pracownikom dostęp do Internetu, ale – w zamian jest intranet z najnowszymi informacjami z grupy kapitałowej, ciekawostkami, bazami wiedzy i oczywiście – forum, na którym możesz anonimowo napisać, że to wszystko jest do d* . Osobiście chętnie zaglądam na stronę z newsami. Od czasu do czasu trafiają się tam rodzynki jak artykuł o pracach z dziedziny robotyki i sztucznej inteligencji i tak mimochodem dowiaduję się, że TP pracuje nad "społecznym robotem" wspólnie z jedną z uczelni. Na bieżąco są informacje o "sukcesach biznesowych", ale i działaniach charytatywnych. Co bardzo mi się podoba – są też programy zachęcające pracowników do tworzenia i uczestnictwa w inicjatywach charytatywnych. Pewnie też nie zwróciłabym uwagi, że TP dołożyło się do zakupu listów powstańców warszawskich, gdyby ta informacja pojawiła się gdzieś w prasie – odpowiednio wyeksponowana na stronie firmowej robi zupełnie inne wrażenie. Na stronie jest też miejsce na akcje pracowników, prośby o pomoc dla potrzebujących itp. – wszystko to tworzy obraz firmy "odpowiedzialnej społecznie", gdzie pracownicy mogą realizować swoją lepszą stronę i jest to obraz miły, nawet jeśli niekoniecznie zgodny z doświadczeniem z innych źródeł.

Sens istnienia takich portali dla pracowników widzę w tym, że firma przestaje być anonimowym molochem składających się z x biurowców. Nabiera trochę cech osobowościowych, staje się oswojona, może nawet sympatyczna.

Ok., szczerze mówiąc TP idzie o krok dalej w wykorzystaniu narzędzi sieciowych do wpajania pracownikom obrazu firmy i ten "krok dalej" już można odebrać różnie. Zdalnie kontrolowana tapeta na monitorze plus zdalnie odpalane flasze z informacjami typu "Oskar dla Wajdy" potrafią wyprowadzić z równowagi. Z drugiej strony – ma to taką zaletę, że nigdy nie zapomina się, że komputer firmowy należy do firmy, a nie do użytkownika.

Wracając jednak do informowania pracowników o działaniach firmy i świadomego kreowania obrazu firmy – to coś co kosztuje niewiele, ale pozwala dać pracownikom poczucie uczestnictwa w czymś fajnym. Miękka wartość, która może być czasem przysłowiowym języczkiem u wagi.

Eo, w którym pracowałam kiedyś, uczestniczyło czasem w ciekawych rzeczach i biznesowych i prospołecznych. Zdarzało mi się o tym wiedzieć – ale głównie dlatego, że jestem typem osoby ciekawej co kto robi i mającej oczy i uszy dookoła głowy. Pewnie dla firmy zajmującej się między innymi wdrażaniem cms’ów, zrobienie strony dla pracowników nie kosztowało by wiele, ale zabrakło wiary w sens mówienia ludziom (wszystkim, a nie garstce wybranych!), że jest fajnie. Halo, jesteśmy tylko ludźmi, jako dzieci potrzebujemy misiów do przytulania, jako dorośli chcemy słyszeć, że jesteśmy w wyjątkowej grupie i przyczyniamy się do wielkiego sukcesu. No i – większość ludzi potrzebuje poczucia, że rozumie co się dzieje dokoła i ma . Zwłaszcza programiści, o których rozbudowanym ego napisano już trochę rozdziałów w książkach, nie chcą mieć poczucia, że dla firmy są tylko narzędziami (i naprawdę – jakie są fakty, jest mało istotne w tym przypadku, gra toczy się o subiektywne odczucia sprawiające, że jest miło i nie chce mi się dupki ruszać do innej firmy, gdzie nie wiadomo czy będzie miło).

Do tworzenia obrazu firmy można by też wykorzystać blogi, potencjalnie może być to sposób na łatwe przygotowywanie lekko strawnej informacji zaprawionej gadaniem o dupie Maryni w czasie, gdy nie ma się czym pochwalić (na stronie firmowej okres, kiedy nic się nie dzieje i nie ma aktualności będzie widoczny i pozostawi negatywne wrażenie, na blogu da się tego uniknąć). Niestety spora szansa, że taki firmowy bloger będzie stąpał po cienkiej linie. Z jednej strony to musiałaby być osoba, która potrafi przygadać "onym na górze" inaczej nie będzie wiarygodny pisząc dobre rzeczy o firmie (no umówmy się, że prawie każda firma ma swoje dobre strony), no i musi mieć zaimplementowaną dawkę zjadliwego humoru, a wiadomo, że władza zwykle poczucia humoru pracowników nie rozumie. Z drugiej strony – bez akceptacji "onych" blog firmowy nie będzie w stanie funkcjonować. Nie wiem czy jakiejś firmie udało się coś takiego zrealizować?

Trafiłam na kilka blogów zewnętrznych, dla klientów i publiki to jednak trochę inna bajka, no i – tu zresztą też są trudności z wykorzystaniem formuły, w efekcie to bardziej strony z newsami o firmie, niż blogi z mieszaniną opinii i informacji. Podsumowując – warto docenić możliwości wytworzenia pracownikom poczucia, że są współuczestnikami a nie wyrobnikami, czy ślepym narzędziem, tudzież "zasobem" na równi z biurkami. Warto też zadbać by informacje były podawane barwnie i regularnie, bo w większości przypadków nie będzie tak dobrze, żeby strona firmowa była jedyną dostępną dla pracownika, on musi uwierzyć, że warto na tą stronę zaglądać. I jeszcze jedno – odbiorcy, czy to wewnętrzni, czy zewnętrzni, nie są głupcami – już mi się zdarzyło przeczytać na stronach firmowych takie bzdury i nadinterpretacje, że aż boli, ale tu – powstrzymam się od przykładów, każdy z pewnością znajdzie je sam.

Leave a Reply »»