ksywka

Poczułem się dziś dość dziwnie. Do tej pory wydawało mi się, że przezwiska lub ksywy do mnie raczej nie przylegają. Nawet używany przeze mnie nick „tryt” jest używany raczej rzadko. A tu dziś okazało się, że równoległy do mojego departament wymyślił sobie na mnie przezwisko. I tu poczułem się dość dziwnie dlatego, że nazywają mnie „mikrosoft”.

Naprawdę nie mam pojęcia jak skąd się to wzięło. Illi, jak pamiętam, przynajmniej dość mocno sprowokował współpracowników do nazywania go „rudym”, jak zapewne wszyscy pamiętają. Ale skąd ten mikrosoft u mnie? Tego nie wiem.

Prawdą jest, że używam oprogramowania tej zacnej firmy obecnie w pracy. Prawdą też jest, że jak się mnie ktoś pyta jak coś zrobić w najpopularniejszych programach to odpowiadam zgodnie z intuicją i zazwyczaj trafiam w rozwiązanie. No, ale żeby zaraz tak ostro, ech, szkoda gadać.

Chciałbym zaznaczyć, że tego posta napisałem pod Linuxem (Kubuntu-feisty) i, że jestem dumny, że używam tego systemu.

PS. Nie przyjmuję do wiadomości i wykluczam, że powód takiego przezwiska mógł mieć genezę wynikającą z czegoś innego niż aspekt techniczny :-)

7 Responses to ksywka »»


Comments

  1. komentarz by Gurthg Shae | 2008/02/13 at 09:36:12

    Ja tam nie wnikam czy to techniczny, ale strasznie podnosisz ta kwestia.

    Ale ja nie o tym.

    Ostatnio doszedłem do wniosku, że zwisa mi system na którym mam pracować, bo co za różnica?

    Wystarczy że będzie stabilny.

  2. komentarz by tryt | 2008/02/13 at 20:17:29

    Masz zupełną słuszność. Sam system operacyjny jeśli działa stabilnie nie ma większego znaczenia.

    Przez ostatni rok pracuję pod XP korzystając MS Access i Excel’a jako podstawowego narzędzia. Moje doświadczenia z tą aplikacją są różne. Najbardziej mi w całej tej konfiguracji przeszkadza dziwne zarządzanie pamięcią. Mimo zamknięcia aplikacji XP zachowuje się jakby nie zwalniał pamięci. Jeśli raz zaczął swapować to już tylko restart ratuje sytuację.

    Jak się fajnie dzieje jak Access osiągnie 2GB pojemności… ech.

  3. komentarz by negativ | 2008/02/14 at 10:21:07

    to jeśli jesteście takie fachowce, to może doradzicie zestaw obowiązkowy programów, które spowodują, że osoba znająca linuksa nie będzie się czuła zagubiona? (np. wirtualne desktopy)

  4. komentarz by Gurthg Shae | 2008/02/14 at 14:13:51

    Nie używam wirtualnych desktopów na tyle mocno żeby zauważać ich brak.
    Cvs, svn oraz vim są w trybie tekstowym dla windy, tylko trzeba pamiętać o dodaniu ścieżek do %PATH%.

    Paroletnie doświadczenia z mac’ami dotyczyły raczej DTP… więc … nie wiem.

  5. komentarz by negativ | 2008/02/14 at 18:21:20

    No nieee.. z kimś mnie mylisz – chodzi mi o odpowiedniki z co najmniej taką samą liczbą opcji, a nie: „bo musi mu działać w commnad line” :) Boję się też kosztów softu i straty czasu na wyszukiwanie czegoś co standardowo mógłbym mieć po ‘apt-get install’

  6. komentarz by tryt | 2008/02/14 at 21:31:36

    Ja sobie zainstalowałem cygwina, squirelSQL’a, putty, mozille, thunderbirda i to w sumie mi wystarcza. Czego jeszcze byś chciał?

  7. komentarz by negativ | 2008/02/15 at 00:12:35

    Dobre pytanie: wiele desktopów, coś do nagrywania DVD, zarządzania kolekcją zdjęć, dobry IM, czytnik RSS, odpowiednik amaroka, coś do skrótów klawiszowych – tylko tak patrząc na pulpicie. Resztę pewnie obrobi outlook,eclipse i pasjans:)


Leave a Reply »»