rycerze i damy

Będąc różnych płci różnimy się nie tylko obwodem klatki piersiowej, różnimy się też zachowaniem i interpretacją sytuacji społecznej. Różnimy się, ale pracujemy razem. Kobiety mają za sobą tysiące lat kooperacji i równości, kiedy to pod kierownictwem tej najbardziej doświadczonej szykowały zapasy. Liczyła się wiedza, doświadczenie, ale i wspólny wysiłek. Jeśli zabrakło jednego ogniwa, cały wspólny wysiłek mógł się zmarnować. W męskim stadzie brak ogniwa mógł oznaczać wolne miejsce na lepszej pozycji, zwłaszcza w czasach gdy bardziej niż wiedza liczyła się siła fizyczna.

W kobiecym stadzie nie ma problemu hierarchii, jest jedna „królowa-matka” i cała reszta, oczekująca, że „królowa-matka” sprawiedliwie oceni ich wkład w działanie i nagrodzi lub ukarze. Kobiety nie walczyły na wojnach, nie walczyły też o władzę, tak więc nie brały pod uwagę możliwości zażądania czegoś, ponieważ to jest początek walki o to coś, nawet jeśli to walka symboliczna.

Jeśli damy rządziły, lub podbijały – robiły to zazwyczaj cudzymi rękami i swoim wdziękiem (nawet caryca Katarzyna rządziła w dużej mierze rękami swoich kochanków), a nie bezpośrednim zaangażowaniem. Nie są więc przyzwyczajone do stawiania swoich żądań i oczekiwań otwartym tekstem. Sytuacja opisana przez moją polówkę, dla mnie zupełnie nie jest zaskakująca. Co więcej – rozumiem zaniepokojenie wywołane „niejasnością”, bo kobieca masa nie pomyśli, że ktoś mógł chcieć lub nie chcieć, czegoś co umownie jest postrzegane jako przywilej. Przywilej powinien być nadany przez „królową matkę” (ooops nie jest łatwo być przełożonym kobiet) odpowiednio do zasług. A że monitor to nie przywilej? Zonk, każda rzecz, która jest rzadka i nadawana odgórną decyzją, zostanie zinterpretowana jako przywilej. Gdyby królowa matka stanęła na środku swoje stadka i ryknęła gromkim głosem „kto chce ten monitor, bo zawala miejsce” to kontekst sytuacji by się zmienił. Wydaje mi się, że problem ten wynikł właśnie z cichego założenia, że chętny się zgłosi, które to założenie nie mieści się w logice kobiecego czekania na docenienie, natomiast charakterystyczne jest dla wojowników -jak czegoś chcesz, walcz o to.

3 Responses to rycerze i damy »»


Comments

  1. komentarz by tryt | 2008/02/10 at 23:59:59

    Acha, wspólny wysiłek? Może i tak było kiedyś. Teraz jak kobiety mają ze sobą współpracować, to krew się leje. Tyle agresji jak u walczących o pozycję kobiet nie widziałem u żadnego „wojownika” mężczyzny. No ale co tam. To wszystko dlatego, że mężczyźni je do tego zmusili. Prawda?

  2. komentarz by Gurthg Shae | 2008/02/11 at 12:39:03

    Czy ja się mylę, czy też sama doświadczyłaś kiedyś tego samego? Niedoceniania w oczekiwaniu? Pamiętasz?

  3. komentarz by elffaran | 2008/02/11 at 21:42:52

    Co do komentarza tryta – mężczyźni często błędnie interpretują spięcia między kobietami, one czasem mają pmsa i muszą sobie strzelić focha, z konkurencją czy z pracą w ogóle to nie ma nic wspólnego, przy okazji najbliższej kawki im przechodzi ;) .
    Illi, jeśli masz na myśli sytuację, kiedy byłam znudzona cmsami i chciałam robić coś innego – to w pewnym sensie była analogiczna sytuacja, kiedy nie padło z góry jasne pytanie, kto jest zainteresowany zmianą zakresu pracy(co było atrakcyjne dla ludzi chcących się rozwijać), a szef zakłada, że ktoś kto nie przyjdzie „z mordą”, jest perfekcyjnie zadowolony z sytuacji. Dla kobiet egzekwowanie i eskalowanie swoich żądań jest emocjonalnie trudniejsze. Niemniej – w męskim środowisku uczymy zmieniać taktykę, np na taką żeby na przyszłość domagać się zmian wcześniej niż koledzy, bo zawsze można powiedzieć, że oni są mniej elastyczni i wszechstronni ;D
    Ogólnie – uważam, że brak jasności w decyzjach dotyczących zagadnień hr jest błędem w zarządzaniu i powoduje ferment nie tylko wśród kobiet. Potencjalna różnica jest taka, że kobiety poszukają innej pracy, a mężczyźni zaczną eskalować żądania do poziomu absurdu.


Leave a Reply »»