mój bloguś jest the best
Zobaczyłam dziś na mieście reklamę bloga. Normalny, regularny bilbord między reklamą najnowszego filmu a innym proszkiem do prania. Nawet dość profesjonalnie przygotowany plakat, ale w graficznych programach o profesjonalny wygląd nie trudno.
Lekka konsternacja. To pewnie strona firmowa. Nie, nie firmowa. Weszłam, sprawdziłam, obejrzałam. Jeden z pierdyliarda blogów tematycznych na blogspocie. Nawet niezły w swojej tematyce, ale też nie rzuca na kolana. Właściciel czy właścicielka miała pomysł, żeby zaistnieć. Kiedyś wystarczyło poudzielać się na kilku podobnych blogusiach na blog.pl, bo w małej wsi stali bywalcy się znali, nowi zaś musieli się przedstawić. Teraz w gromadzie blog-platform, blog-enginów nie jest łatwo, nawet jak się przedstawisz – i tak zapomną, zupełnie jak w wielkim mieście.
A piszę o tym dlatego, że chyba bardziej dobitnego dowodu na wpisanie się blogów w kanał kultury masowej wymyślić się nie da.
Posted by By: elffaran |
