Za sex w ogródku…
Sylwestrowa impreza organizowana przez koleżankę okazała się całkiem udaną. Było ciekawie i bardzo intelektualnie. Czaru dodawały potyczki słowne między przedstawicielami sparowanymi a uczestniczką o imieniu zaczynającym się na literę M. M właśnie robi doktorat w Niemczech z filologii niemieckiej. To jest jej drugi kierunek. Mieszka w akademiku lub na stancji. Można z całą odpowiedzialnością powiedzieć, że jest recydywistką uczelnianą. I ma poglądy.
W zasadzie M jest przeciwna wszelkim stereotypom z gorliwością iście akademicką. M jest walczącą feministką. Jednocześnie M nie może się pogodzić z dziwnym dla niej faktem, że akurat w przypadku obu par będących na sylwestrze to mąż/chłopak przygotowuje rano śniadanie. M będąca gorliwie przeciw stereotypom płciowym tkwiła w nich po uszy. Z otwartymi ustami śledziliśmy bitwę na SMSy z chłopakiem, którego właśnie „rzuciła”.
Ale w sumie nie o tym miałem pisać, choć właśnie dzięki naprawdę zabawnej wymianie zdań, sylwester był tak udany. Będąc osobą, która szybko angażuje się w organizację różnych przedsięwzięć, podjąłem się realizacji zakupów na rzeczonego sylwestra. Na pytanie o to ile mają mi zwrócić uczestnicy składkowego sylwestra odpowiedziałem, żeby odpowiednią kwotę przelali mi na konto z dopiskiem „za seks w ogródku”. Dopisek wynikał z konkluzji z jednej z podjętych z M dyskusji
.
Po kilku dniach otrzymałem przelewy. Oprócz rzeczonego „za seks w ogródku” był też „za sylwestrowe igraszki w ogródku” – ładnie prawda.
Ale co ciekawe: Uczestniczka sylwestra J. poskarżyła się, że nie tak łatwo jej było wykonać ten przelew. Zlecenie przelewu składała przez telefon. Operator nie mógł pogodzić się z dyktowanym tytułem. Kazał sobie kilka razy go powtarzać, a na ostatek przeliterować.
Hmm, kto by pomyślał, że seks w nowoczesnej bankowości też jest traktowany jak tabu (ach te stereotypy).
Posted by By: tryt |
