Każdy gang ma swój slang…
Co można zrozumieć słysząc, że "klient wisi na pętli Cu" albo, że "czekamy na raki"? Niekoniecznie każdy pomyśli o rodzaju podłączenia, czy braku miejsca w szafie. Hmm miejsca w szafie? Nie o taką szafę na ubrania chodziło, tylko o szafę rakowąâ€¦ no właśnie. Mówimy tym samym językiem, ale nie używamy go tak samo.
Krańcówki są w Łodzi, a w Krakowie ludzie wychodzą "na pole" (zupełnie nie wiem, czemu, bo pól wcale nie mają więcej niż inne miasta
)
Eskimosi mają 7 (o ile dobrze pamiętam) określeń na śnieg, a raczej na różne rodzaje śniegu. Antropolodzy kulturowi kochają rozważać czy ten przykład świadczy, że język wpływa na postrzeganie świata, czy też świat wpływa na język… Ludzie spędzający dużo czasu w górach też mają różne określenia na śnieg, bo muszą, mnie zaś śnieg zwisa i powiewa… mogę mieć co najwyżej alternatywne określenie z gatunku "to białe g*" jak już bardzo mnie to białe i zimne zirytuje.
Ciekawsze są przypadki, gdzie te same wypowiedzi mają odmienne znaczenia – przykładowo "rozciąć stringi" odruchowo zostanie inaczej zrozumiane przez programistę, niż przez resztę świata. Tak, programiści to dziwni ludzie, którym zamiast z seksem, wszystko kojarzy się z pracą.
Branże techniczne posługują się szeregiem wyrażeń odnoszących się do technologii z jakiej korzystają. Nie jest to rozumiane przez innych i w sumie nie ma takiej potrzeby. Ja się mogę osobiście dziwić, że ktoś nie wie czym jest XML, ale po co ma wiedzieć, skoro z niego nie skorzysta.
Szukałam przez chwilę wyrażeń charakterystycznych dla humanistów, jednak dla humanistów chyba bardziej charakterystyczny jest styl całej wypowiedzi niż specyficzne rozumienie elementów, czy wyrażenia nie używane przez resztę świata. Chociaż owszem – znajdzie się trochę określeń jak archetyp czy topos, którymi raczej nie powinni obrażać reszty świata. Teoretycznie humanistyczny słownik bardziej się przydaje do opisu ogółu otaczającego świata, ale praktycznie – czy naprawdę nie da się mówić (czy też raczej pisać, bo jedynie na konferencjach na szczęscie możona usłyszeć, że ktoś tak mówi!) inaczej niż ten oto rodzynek wyłowiony na techty.ehost.pl?
Idea postprodukcji może wydać się podejrzana dla tych, którzy przesiedzieli godziny w bibiotekach odrabiając zadania domowe z intertekstualności i palimsestowości literatury. Czy nie jest ona bowiem innym, kartograficznym w swej naturze, spojrzeniem na relacje intertekstualne? Relacyjność zdaje się tu być przeniesiona na mapę (kartografia i topologia to jedne z ulubionych perspektyw Nicolasa Bourriauda).
[...]
Postprodukcyjnymi praktykami są mutacje wcześniej istniejących prac. Remake. Powtórka. Bourriaud podaje jako przykład video Fresh Acconci, w którym Mike Kelley i Paul McCarthy rejestrują aktorów i modeli interpretujących performance Vita Acconciego. W tym nurcie mieszczą się też niektóre prace takich artystów jak Douglos Gordon (zapętlający fragment filmu Hitchcocka), czy Sherrie Levine (tworząca replikę Duchampa).
Nie wiem jak właściwy uniwersytecki target tej twórczości, ale mnie od pierwszych słów wciąga zabawność formy i treść okazuje się w porównaniu z formą nudna, a chyba powinno być odwrotnie?
Zmieniając branżę zaczyna się od nauki słownika. Sporej części telekomunikacyjnych perełek już nie dostrzegam, ale dla rozrywki nadal sobie hoduję abstrakcyjne wizje w kwestii kHz i GHz, chociaż wiem do czego się odnoszą. Elektronika mnie nigdy nie bawiła, więc równie dobrze mogę sobie te gigaherce wizualizować jako chude ludziki w zielonych czapeczkach pomykające między nadajnikami. (Oj, chyba za dużo Prattcheta czytam)
W sumie czemu nie, jeśli koncepcyjnie i tak jestem w stanie problem objąć, a szczegóły techniczne to już nie moja broszka. Tak w ogóle to w języku mogą istnieć słowa, które wcale nie mają swoich desygnatów w rzeczywistości. A językiem czasem trzeba się posłużyć na takim poziomie abstrakcji, że liczy się zachowanie pewnego modelu, a nie umiejętność zwizualizowania sobie konkretnego procesu w rzeczywistości i odniesienie się do jego szczegółów.
Przez chwilę zamierzałam spisywać lokalne ciekawostki językowe, ale proces przejmowania języka otoczenia jest zbyt szybki i zbyt mało świadomie kontrolowany, aby dało to większe efekty. Dopiero w zderzeniu z osobą, żyjącą w środowisku posługującym się innym zakresem znaczeń, uświadamiamy sobie jak śmieszne są dzielące nas różnice. No bo język czasem służy porozumieniu, czasem zaś podkreśleniu swojej inności.
Posted by By: elffaran |
