bo lubię rap

Zwykle są cytaty z książek, ale że w życiu (w przeciwieństwie do fizyki!) każda reguła potrzebuje potwierdzającego ją wyjątku – dziś cytaty będą z albumu muzycznego. To znaczy – moim zdaniem muzycznego, bo moja lepsza połowa uznała, że rap to nie muzyka.

Wikipediowa definicja muzyki – to strukturalizowany zestaw dźwięków i ciszy- co rap jak najbardziej spełnia. Spełnia też role – jakie od wieków muzyka pełniła – wprowadzanie słuchaczy w trans lub (albo "i" ) przekazywanie opowieści w symbolicznej formie – oddziałuje na świadomość słuchacza. W tym sensie rap jest "bardziej" muzyką (gdyby przyjąć stopniowalność tego zjawiska) niż muzyka klubowa, która co prawda wprowadza w trans, ale nawet nie próbuje udawać, że znaczenia są potrzebne, czy też jazz, który czasem i coś opowiada, ale rzadko angażuje słuchacza w sam rytm.

Rap nie jest deklamacją – nawet ten pozbawiony podkładu muzycznego (rzadkość zresztą) posiada swoista melodię, podczas gdy deklamacja, muzyką nie będąca, na moje tępe ucho zdaje się posługiwać głównie manipulacjami w tempie wypowiadanych zdań i ich akcentowaniu. Melodię rapu można słyszeć lub nie – tak jak ćwierć tony – też nie każdy je słyszy. Niemniej – nie spotkałam nagrania, w którym tekst nadawany byłby bez istotnych zróżnicowań w wysokości dźwięku.

Rap jest muzyką na miarę naszych czasów – gdzie odbiorca jest masowy, zmęczony i śpieszący się gdzieś. Nie służy synchronizacji pracy i zabawy- jak niegdyś przyśpiewki ludowe, nie służy kontemplacji na towarzyskich spotkaniach warstwy "próżnującej". Służy wypełnieniu wolnych miejsc w naszym czasie. Musi być rytmiczny, bo inaczej zmęczony odbiorca uśnie. Musi być ostry w warstwie tekstowej, bo inaczej nie przebije się przez otaczający szum informacyjny.

Kilkanaście lat temu ukazał się album "Back on the Block" Quincy Jonesa – postaci wielkiego formatu w historii muzyki jazzowej i rozrywkowej. Płyta niezwykła, bo odwołująca się do całokształtu twórczości, mieszająca gatunki, które dotąd QJ rozsądnie rozdzielał na osobne albumy różnych wykonawców, mieszająca i wplatająca w to wszystko rap, jako swoiste spoiwo. To były na tyle ciekawe lata na polskim rynku prasowym, że istniało kilka gazet poświęconych muzyce – gazet dosłownie, ukazujących się co kilka dni na badziewnym papierze i bez kolorowych obrazków, za to reagujących na różnego rodzaju zjawiska odmienne od problemów alkoholowych gwiazdek. W jednej z nich ukazała się wówczas artykuł "Ja nie jestem Quincy Jones", gdzie jeden z muzycznych dziennikarzy narzekał na upowszechnianie się rapu w muzyce i uznawał go za rzecz trudną do odbioru i specyficzną na ograniczonego kręgu kulturowego, ale jednocześnie ekspansywnąâ€¦ a było to na długo przed pojawieniem się polskiego rapu. Cenię polski rap, bo nie tylko tekstowo ale i muzycznie jest niebanalny.

Co do warstwy tekstowej rapu – to nie poezja, nie o piękno języka tu chodzi, ale o jego elastyczność. O to by w kilku słowach powiedzieć możliwe dużo, możliwie dobitnie i w maksymalnie przykuwający uwagę sposób.

O.S.T.R i SOFA – Trójka live!

Obowiązkowo dla tych co rap lubią. Dobre nawet mimo pojawiania się między kawałkami napuszonych wstawek o własnej wielkości. Poniżej fragmenty tekstów.
Ból doświadczeń

Wiesz kim jest człowiek?
Głównym niebezpieczeństwem.
Możesz gadać, że pieprzę farmazony,
Ale proszę cię o jedno;
Pokaż mi te szklane domy,
Bym wiedział, że się mylę,
Bym zmienił światopogląd
Na życie oddane pieniądzom.
Pokaż mi to dotknę, uwierzę, przemyślę,
Bo dosyć już człowiekowi ciśnień.

Blok

11 piętro – on alkoholik ona ćpunka
Życie oparte na częstych awanturkach
Rozbitych lustrach, potłuczonych szklankach
Ona ma wyższe, on syn policjanta

Ile jestem w stanie dać

Czekając na dzień, w którym spełnią się marzenia
Nie chcę być tym, co nie ma nic do powiedzenia.
Czekając na dzień, w którym wkład swój rozliczę
Mówię o tym co widzę, nie unikam potyczek.

Ja i mój lolo

Koktajle z mulatką w wannie,
chciałbyś tak,może być fajnie
wszak,nic nie jest tajne,
na kilo holandie,żeby sam Aleksander zajarał się fristajlem,
jak garniturem salse,marzenia nierealne,
w promieniach setek mil,
ja na ławce jako szczyl,zapach,gorący grill,
jak apap plus bata dym,poczuj konfort,jaki zapewnia tylko rojsroll
pieprzyc frajerów typu bojson,z niebieską eskortą,
dla psów tu nienawiść jak do animal porno,
poczój tą wolność i spróbuj ja przebić,
mam stuff,którym zbakałby się nawet Cimoszewicz,
wersja supra,latam dalej niż Małysz po zubkach,
krąząc po orbicie jak HIV po prostytutkach

Leave a Reply »»