samochód jak lodówka
Godziny szczytu. Zapchana warszawska arteria, samochody "zderzak w zderzak". Kontrolne spojrzenie na licznik ujawnia, że sznurek jedzie 50 km/h. Rozszerzenie o jeden pas i całość przechodzi do 80 km/h. Tam gdzie jest odrobina luzu każdy próbuje chociaż kawałek podjechać powyżej setki, no właściwie nie próbuje… po prostu ciśnie ile może, żeby nikt nie zajechał mu drogi przed następnymi światłami, prawie jak walka o przetrwanie.
Na powyższe zwróciłam uwagę po przeczytaniu artykułu na temat polskiego samochodzika elektrycznego – maksymalna prędkość autka to 50 km/h. Dobre w małych miastach. W dużych niebezpieczne – bo jadąc wyraźnie wolniej od pozostałych użytkowników zagrażasz i im i sobie. Każdy manewr wykonujesz wolniej. To raz.
Dwa to, że nie dość, że wolniej się poruszasz, to zabawka jest plastikowa – lekka owszem, ale co z bezpieczeństwem? Chciałabym zobaczyć wyniki testów przy zderzeniach z obiektami jadącymi dwa, albo trzy razy szybciej. No i skutki stłuczek z obiektami o wiele cieższymi. Zresztą wróć – lekka? 700 kg, to czym jeżdżę waży 800kg i plastikowe nie jest, co więc tyle waży w Elipsie, może to akumulator?
Trzy – przy odległościach w metropolii mała szybkość oddala cię od punktów na drugim końcu miasta. Jeszcze nie wszyscy jesteśmy tak mobilni by przeprowadzać się w pobliże miejsca pracy.
Cztery… a gdzie jest najbliższe gniazdko, by naładować baterie??? Oczywiście elektryczne samochodziki nie zaistnieją bez sieci stacji obsługi i bez obniżenia bariery cenowej. (Elipsa kosztuje 30 tys złotych – za tą cenę można już pomyśleć o całkiem znośnym, sprawdzonym autku z tradycyjnych materiałów).Tu rozwiązanie może się pojawić wraz z pomysłem by samochodziki upowszechniać jak telefony komórkowe – zapewniając sieć stacji do funkcjonowania i pobierając opłaty za korzystanie, a nie za zakup. Są już takie pomysły, ale kiedy pojawi się w ich miejsce praktyka?
Tak naprawdę czekam na rozwiązanie motoryzacyjne, które zmniejszy uciążliwość korków – będzie mniej śmierdzieć, mniej hałasować i mniej palić stojąc w miejscu. Jednak – ten kto obecną funkcjonalność i bezpieczeństwo samochodu mógłby potencjalnie zamienić na elektryczne autko, to już prawdopodobnie jeździ skuterem, niedużą prędkość może sobie zrekompensować poruszaniem się pomiędzy samochodami, a koszty ogólnie ma niższe. Dla mnie to autko za drogie i raczej (?) za mało bezpieczne by używać na co dzień.
Posted by By: elffaran |
