drogi w zimowych ciemnościach
Kierowca odpowiada za zdrowie pieszego, jeśli to zdrowie naruszył, a pieszy? Czasem mam wrażenie, że co poniektórzy piesi powinni odpowiadać za doprowadzenie kierowcy do ataku serca, albo przynajmniej do stanu zbliżonego. Tak się składa, że przy hamowaniu z maską przy dupsku pieszego robi się słabo – częściej kierowcy niż pieszemu niestety.
W brew pozorom kierowcy zazwyczaj nie polują na pieszych, raczej starają się nie doprowadzać do sytuacji bliskich rozjechania. Piesi za to sprawiają wrażenie stworzeń pozbawionych instynktu samozachowawczego i mających głęboko … życie swoje i kierowcy.
Jest okres jesienno zimowy – czytaj ciemno, mokro, długa droga hamowania, słaba widoczność i… piesi owinięci od stóp po czubek głowy w ciemne płaszcze z kapturami. Nie ma toto niczego, od czego just potencjalnie mogłoby się odbić światło lamp sugerując, że oto pomyka coś żywego. Więc kiedy to stworzenie podejmuje decyzję o zeskoczeniu z chodnika na jezdnię, bez uprzedniego rozejrzenia się na boki – kierowca jest bez szans.
Ludzie – rozglądajcie się przed wejściem na jezdnię – w bocznych ulicach w czasie zimowej pluchy naprawdę niewiele widać i kierowca nie jest w stanie kontrolować co dzieje się po bokach.
Oczywiście wpis powyższy powstał pod wpływem tego, że ostatnio w taką zimową pluchę zauważyłam, że jakaś ciemność się porusza. Obtrąbiwszy ciemność uzyskałam efekt w postaci wygrażających piąstek i wykrzywionej buźki, która dopiero w tym momencie wynurzyła się spod kaptura i spojrzała w kierunku samochodu…
Są kampanie propagujące ostrożną jazdę, są kampanie uczące dzieci poruszać się po ulicach… może by tak jakaś kampania uświadamiająca pieszych? Drogi pieszy jesteś w ciemności niewidoczny, jeśli rozejrzysz się na boki przed wkroczeniem na jezdnię, to po pierwsze Ty będziesz wiedział co robisz, a po drugie kierowca będzie mógł zobaczyć światło odbite od Twojej twarzy – często jest to jedyny element odbijający się od ciemności.
Posted by By: elffaran |
