Głosuj! Miej zdanie – akcja blogerów

Trafiłam przypadkiem – nie wierzę, żeby tą akcję dało się rzeczywiście rozpropagować, bo polska blogosfera ma dość wysoki poziom bezwładności i szybkość reakcji nie jest naszą mocną stroną. Swoją drogą to ciekawe – w tak łatwym do obsługi medium jak blogi, nawet łańcuszki rozchodzą się nieporównywalnie wolniej niż w mailach. Być może (taką mam nadzieję), że to dlatego, iż jednak liczymy się z tym co piszemy publicznie, nawet jeśli niektórzy robią to anonimowo. W każdym razie – spodobał mi się tekst:

Piszemy blogi, bo mamy swoje zdanie. Niezależnie od tego, gdzie blogujemy, robimy to, bo mamy potrzebę mówienia tego, co myślimy, dzielenia się sobą z innymi. Nie jesteśmy bierni wobec tego, co spotyka nas w życiu: piękna i brzydoty, smutku i radości, rzeczy ważnych i mało istotnych. Piszemy o tym, co nas zainteresowało. Cokolwiek by to nie było, nie zostawiamy tego dla siebie. Działamy. Mamy jakieś zdanie. Uważam, że ludzie, którzy mają zdanie nie powinni rezygnować z jego wyrażania w sprawach tak ważnych jak wybory. Niezależnie od tego, co uważają.

http://macondo.blox.pl/2007/10/Glosuj-Miej-zdanie-Akcja-blogerow.html

Istotą człowieczeństwa jest dla mnie to, że człowiekowi nie jest wszystko jedno. Zdania pozbawiają sytuacje ekstremalne – ale one też pozbawiają człowieczeństwa.

Ilu z niegłosujących będzie potem narzekać na polityków/prawo/stan państwa? Dlaczego nie zamkną się, kiedy to jest czcze gadanie?

Zbliżające się wybory zaczynają z socjologicznego punktu widzenia wyglądać ciekawie. Większa część siły internetowych środków przekazu poszła w zmotywowanie ludzi, zwłaszcza ludzi młodych, by jednak zagłosowali. Wybory między kierunkami politycznymi, wybory między kandydatami zostały zastąpione wyborami pomiędzy tym czy zgadzasz się na stan obecny, czy chcesz zmian – trochę jak rok 1989. Czy słusznie – nad tym będzie sens się zastanowić gdy emocje wyborcze opadną.

Internetowa wyborcza wrzuciła dziś kilka zabawnych haseł – najbardziej spodobało mi się tylko@niegłosuje, co niniejszym dedykuje tym, którym się nie chce ruszyć tyłka. Dlatego, że osobiście uważam, że to są wybory za zmianą lub przeciw i powinniśmy się cieszyć, że aby do nich doprowadzić nie trzeba było strajków, ani walk na ulicach. Niniejszym domniemuję, że ci wszyscy, którzy jutro zostaną w domach są w pełni usatysfakcjonowani osiągnięciami naszych miłosiernie panujących i chcą kontynuacji i trwania. Demokracja nie uczyni cudu. Jutro Polska nie stanie się rajem, ale w przeciwieństwie do takich np Chińczyków możemy bezboleśnie powiedzieć, że nie wszyscy jesteśmy zadowoleni. Niechęć do narażania się na cierpienie i represje potrafię zrozumieć, niechęć do minimalnego wysiłku by pokazać swoje zdanie – jest dla mnie nie zrozumiała. Szkoda, że nie rozumiemy wolności, tak jak rozumieli ją Grecy – jako wolność do – wolność do bycia obywatelem.
Za to vagla z okazji zbliżającej się ciszy przed wyborami wraca do rozważań, co ta cisza ma oznaczać w internecie. Internet jest medium, które zapewnia trwanie w przestrzeni publicznie dostępnej myśli wygłoszonych i dzień i rok i wiele lat temu. To tylko kwestia jak dużo czasu jesteśmy w stanie poświęcić by do tych publikacji dotrzeć. Jak więc rozumieć ciszę wyborczą? Czy z blogów powinny zostać usunięte wcześniejsze artykuły, a strony partii i kandydatów zostać zastąpione przez 404? Nawet gdyby tak zrobić, to treści te pozostaną zarchiwizowane w różnych miejscach poza Polską i nadal dostępne. Vagla w felietonie Cisza!Internet nie śpi przypomina, że przed referendum dotyczącym wejścia do Unii Europejskiej zniknął serwis informacyjny Sejmu – czy nie wydaje się to paranoją? Na obecną chwilą w informacjach PKW uznaje się, że strony kandydatów mogą pozostać dostępne, ale nie można tworzyć nowych. Tylko, z jednej strony już wytworzone materiały cały czas „agitują”, z drugiej strony – usuwanie ich wszystkich wydaje się pomysłem na miarę trzymania internetu na dyskietkach. Może więc czas przyznać, że dostępność informacji stała się na tyle wszechogarniająca, iż pomysły w rodzaju ciszy wyborczej są już przeterminowane? Sensowne wydaje się tylko powstrzymanie mediów przed publikowaniem sondaży przedwyborczych. Być może nie tylko na kilka godzin przed zdarzeniem, ale generalnie w terminie pomiędzy ogłoszeniem wyborów a ich zakończeniem. Niestety każdy taki sondaż wpływa na decyzje i u części ludzi wywołuje strach przed „zmarnowaniem głosu” i potrzebę identyfikacji z „decydującą większością”.

Z innej strony wyborczej beczki – słysząc, że wybory nie cieszą się zainteresowaniem wśród emigrantów, bo zaledwie jakieś 16% (dane z pamięci, nie przywiązuj się czytelniku do ich poprawności) Polaków mieszkających w UK zarejestrowało się jako wyborcy – no więc słysząc o tym poczułam niesmak. Nie z powodu braku zainteresowania, ale z powodu tego, że taką możliwość mają. Uważam, że człowiek emigrując raz, że dokonuje wyboru co do miejsca jakie go interesuje, dwa że traci kontakt z rzeczywistością tego miejsca. Ani programy telewizyjne, ani maile od znajomych nie są w stanie zastąpić wiedzy o codzienności w danym kraju.

I na koniec jeszcze cytat ze strony nie głosuj, bo jeszcze popsujesz cyrk na wiejskiej:

Skoro dana grupa nie reprezentuje się znacząco w czasie wyborów, nie ma ona znaczącej roli dla polityków.

2 Responses to Głosuj! Miej zdanie – akcja blogerów »»


Comments

  1. komentarz by reod | 2007/10/20 at 21:58:44

    To zależy. U nas, na jogger.pl, informacje rozchodzą się nader szybko ;)

    Doszło nawet do tego, że na onet czy gazetę nie muszę nawe zaglądać.


Trackbacks & Pingbacks »»

  1. Trackback by Gurthg Shae | 2007/10/20 at 22:31:23

    G³osuj! Miej zdanie – akcja blogerów…

    Jedn± z najbardziej rozbrajaj±cych i najdziwniejszych rzeczy jest to co mi siê od czasu do czasu zdarza. Us³yszeæ od kogo¶ kto marudzi na polityka, tego czy owego negatywn± odpowied¼ na pytanie Czy bra³e¶/bra³a¶ udzia³ w ostatnich wyborach…

Leave a Reply »»