fotografie
Moje najstarsze hobby. Dzieci czasem dziedziczą hobby po rodzicach i zwykle z nich wyrastają, kiedy bardziej niż rodzice zaczyna imponować krąg rówieśniczy. Mnie wciągnęło. Bardziej niż tatę, u którego fotografowanie chyba było pokłosiem pasji naprawiania aparatów fotograficznych i konstruowania różnych urządzeń – np naszego pierwszego projektora do naświetlania i powiększania zdjęć. W każdym razie z czasem własne konstrukcje i reaktywowane aparaty zostały zastąpione amatorskim, ale już fabrycznym sprzętem. Wywoływanie czarno-białych fotografii ma niepowtarzalny urok dzięki możliwości ręcznego wykonania każdego etapu i obserwowania jak ingerencje w dany etap wpływają na efekt końcowy.
Wiele lat później przeczytałam artykuł o fotografce wykonującej zdjęcia sama sobie – tworzyła dekorację, umieszczała w nich siebie jako element scenografii i wykonywała zdjęcia z pomocą samowyzwalacza – bez udziału osób trzecich. Podejście dość niezwykłe w świecie fotografii, gdzie podział na obiekt i twórcę jest naturalny i wyraźnie zaznaczony. Potraktować siebie samego jako obiekt? Przedmiot dla własnych obserwacji? Jest to szalenie trudne i z filozoficznego punktu widzenia i z technicznego, wymaga bardzo dużej świadomości przestrzeni, oświetlenia i czasu. Wiem, bo próbowałam i od czasu do czasu nadal próbuję.
Fotografie czarno-białe przeminęły. Po latach mój “fiet” odmówił współpracy, a grzebanie w mechanizmach precyzyjnych mnie zupełnie nie pociąga. I tak oto nastała w moim prywatnym świecie era aparatu cyfrowego. I mimo, że to pół automat, umożliwiający zmianę ustawień, to z przyjemnością korzystam z ustawień automatycznych. Techniczna doskonałość fotografii nigdy mnie nie pociągała. Pociągają mnie za to uwiecznione sugestie, niedomówienia, przypadkowe skojarzenia, kontrasty, czy kawałki historii. Zresztą – z naszych zdjęć ślubnych zachowałam wszystkie, które fotograf uznał za nieudane bo mina, albo gest były niedoskonałe. Zdjęcia z własnych kolekcji zwykle otwierają szufladkę wspomnień co do chwili i jej okoliczności, zdjęcia cudze są miłą pożywką dla wyobraźni, cóż mogło się wydarzyć poza kadrem? Szczególnie interesujące są zdjęcia ludzi – ta sama osoba uwieczniana przez różnych fotografów wygląda inaczej.
A tak naprawdę ten przydługi wstęp służyć ma jako podkładka do informacji, że pozazdrościłam negativowi i mrmanowi ich instalacji cheesecaka i postawiłam własny. Jakby ktoś chciał spojrzeć na te fotografie, które w danym momencie wydały mi się interesujące to zapraszam. Aha, tak tytułem uzupełnienia – jestem krótkowidzem – nie pytajcie dlaczego tak często zdjęcia są nieostre – pojęcie ostrości dla mnie wygląda nieco inaczej. Ludzie nie widzą świata tak samo i w jakimś stopniu na zdjęciach to też widać.
Posted by By: elffaran |
