<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
		>
<channel>
	<title>Komentarze do: Wilanów 2007. Próba sąsiedztwa</title>
	<atom:link href="http://www.klaus.pl/2007/08/16/wilanow-2007-proba-sasiedztwa/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.klaus.pl/2007/08/16/wilanow-2007-proba-sasiedztwa/</link>
	<description>ble, ble, ble, ble, ble....</description>
	<lastBuildDate>Mon, 23 Jan 2012 09:08:41 +0000</lastBuildDate>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.1.1</generator>
	<item>
		<title>Autor: MYŚLI PRZYZIEMNE &#187; Blog Archive &#187; sentymentalnie</title>
		<link>http://www.klaus.pl/2007/08/16/wilanow-2007-proba-sasiedztwa/comment-page-1/#comment-2512</link>
		<dc:creator>MYŚLI PRZYZIEMNE &#187; Blog Archive &#187; sentymentalnie</dc:creator>
		<pubDate>Tue, 28 Aug 2007 14:39:12 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.klaus.pl/2007/08/16/wilanow-2007-proba-sasiedztwa/#comment-2512</guid>
		<description>[...] Cytat o kształtowaniu się relacji sąsiedzkich to dobra wymówka by powspominać, jak te relacje zmieniały się w &#8220;moim&#8221; świecie. Babcia właściwie nie uznawała zamkniętych drzwi. Nawet jeśli chwilowo były zamknięte, bo wyszła, to i tak wszyscy znajomi wiedzieli gdzie jest klucz. Ogród łączył z sąsiedzkimi ogrodami system furtek i drabinek pozwalających się przemieszczać między sąsiednimi domami bez wychodzenia na ulicę. A środkiem ogrodu biegł swoisty trakt pozwalający sąsiadom skrócić sobie drogę z ulicy na ulicę. Nikt nie pukał. W kuchni zwykle ktoś siedział. By poplotkować, albo zwyczajnie posiedzieć, bo babcia gdzieś sobie akurat poszła. Czasem ktoś wpadał po zakupy, bo dom babci stanowił też nielegalny sklepik z zakąską, czymś do zakąski i słodyczami. Przy tych ciągle otwartych drzwiach i przewijającej się sporej ilości ludzi nie przypominam sobie, by coś zginęło. [...]</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>[...] Cytat o kształtowaniu się relacji sąsiedzkich to dobra wymówka by powspominać, jak te relacje zmieniały się w &#8220;moim&#8221; świecie. Babcia właściwie nie uznawała zamkniętych drzwi. Nawet jeśli chwilowo były zamknięte, bo wyszła, to i tak wszyscy znajomi wiedzieli gdzie jest klucz. Ogród łączył z sąsiedzkimi ogrodami system furtek i drabinek pozwalających się przemieszczać między sąsiednimi domami bez wychodzenia na ulicę. A środkiem ogrodu biegł swoisty trakt pozwalający sąsiadom skrócić sobie drogę z ulicy na ulicę. Nikt nie pukał. W kuchni zwykle ktoś siedział. By poplotkować, albo zwyczajnie posiedzieć, bo babcia gdzieś sobie akurat poszła. Czasem ktoś wpadał po zakupy, bo dom babci stanowił też nielegalny sklepik z zakąską, czymś do zakąski i słodyczami. Przy tych ciągle otwartych drzwiach i przewijającej się sporej ilości ludzi nie przypominam sobie, by coś zginęło. [...]</p>
]]></content:encoded>
	</item>
</channel>
</rss>

