Pump up the jam
Najstarsi górale mogą jeszcze pamiętać, że była kiedyś taka piosenka. Zespół nazywał się bodaj Technotronics i składał między innymi z panienki o wymalowanych na niebiesko ustach. Żeby tego słuchać trzeba było mieć naście lat, albo sporo promili we krwi. Nie dziwne, że jakiś niemiecki zespół przerobił to na swoją wersję „Pump up das bier”. Dlaczego mi sie to przypomniało? Ano usłyszałam to w radiu. I już nie Technotronics tylko jakowyś inny zespół, którego nazwy zapamiętać mi się nie chciało. Bo i po co pamiętać nazwę zespołu, który cudzy hit, praktycznie niezmieniony sprzedaje jako swój. Ten sam wolkal, prawie ta sama aranżacja, kilka uderzeń elektronicznej perkusji dodane. „Za moich czasów” to się nazywało remix i było sygnowane nazwiskiem właściwego wykonawcy, teraz jest to „nowość” w ramach „muzy nowej generacji”. Zaiste współczuję tejże generacji, że na nic swojego jej nie stać. Włączając Radiostację częściej słyszę hity lat 80 i 90 niż w radiu „pogoda”. Nie żartuję. Z ostatnich: Billie Jean – już nie Michael Jackson, chociaż jak jasna cholera słychać jego głos, Somebody’s Watching Me – już nie Rockwell z Michaelem Jacksonem (czy to musi wracać co 5 lat, chociaż nikt już nie pamieta Rockwella ani czy nagrał cokolwiek innego?), „Say, say, say” – był Paul McCartney z Michaelem Jacksonem, teraz został sam wokal Jacksona. Przy żadnym z tych nagrań zapowiadający nie wysilił się na skomentowanie, że w istocie nie jest to żadna nowość tylko przeróbka. Inna sprawa, że ilość nagrań Jacksona sygnowana przez innych artystów pokazuje jak niesamowicie duży wpływ na muzyczną wrażliwość pokolenia może mieć jedna osoba i to osoba, którą teraz raczej wszyscy starają się uważać za nie istniejącą. Chociaż osobiście wolę bardziej rockowe wersje np „Smooth Criminal” w wykonaniu Alient Ant Farm, nadal mnie te kawałki bawią mimo, że słucham już całkiem innej muzyki.
A wracając do kopiowania – kiedyś trafiłam na opinię, że fragmenty utworów muszą się powtarzać, bo liczba kombinacji nut, które są „miłe dla ucha” nie jest nieskończona. Jednak – jeśli wziąść pod uwagę ilość kombinacji barw dźwięku, zestawów instrumentów w tle, to ta liczba wydaje się dla ludzkiej pamięci być nieskończona, więc naprawdę zęby bolą przy tak bezczelnym kopiowaniu. Muzyka „dance’owa” ostatnimi czasy jest żałośnie niekreatywna.
Posted by By: elffaran |
