Śmieci znowu
Wywóz śmieci i tak zwanych „nieczystości płynnych” to podstawowe rzeczy, które trzeba zorganizować mieszkając domku jednorodzinnym, proszę więc się nie dziwić, że temat się przewija. Mieszczuchu, zanim się przeprowadzisz z mieszkanka do swojego domu, zastanów się czy chcesz zrezygnować z błogiej nieświadomości co się dzieje po spuszczeniu wody, tudzież wyrzuceniu śmieci do zsypu.
Osobiście mam skrzywienie na punkcie segregacji śmieci i świadomości jak ładnie budujemy góry śmieci. Na studiach zdarzało mi się nosić przez kilka dni buteleczkę po soku w poszukiwaniu odpowiedniego pojemnika i ignorować komentarze, że ta moja jedna butelka niczego nie zmieni, skoro miliony Polaków wyrzucają śmieci gdzie popadnie i jak popadnie. Jeśli wszyscy będziemy tak robić, to się nigdy nie będzie zmian.
Życie niestety weryfikuje szczytne idee i tak o to puszki lądują już razem z innymi śmieciami, bo żadna z firm nie chce odbierać puszek osobno, no nie wiem, może zakładają, że hałdy śmieci zmienią się z czasem w kopalnie metali wszelakich? Za to oddzielam śmieci organiczne, zakładając, że polskim wysypiskom daleko jeszcze do korzystania z metanu wytwarzanego ze śmieci, więc lepiej żeby to gniło u mnie lokalnie i z czasem wrosło w ziemię.
Ustawa o segregacji śmieci teoretycznie narzuciła obowiązek posiadania odpowiednich umów, no i finalnie zysk taki, że ludzie faktycznie zaczęli oddzielać makulaturę i butelki, skoro i tak muszą za to płacić osobno. Interesujące, że lepiej zadziałał motyw „musisz zapłacić” niż „jak wywieziesz osobno będzie taniej”. Polacy nie potrafią oszczędzać, ale przynajmniej uczą się korzystać z tego, za co płacą. Pewnie zamiast się złościć o puszki należy docenić krok na przód w kwestii powszechności segregacji. Mnie jednak zastanawia co z tymi posegregowanymi śmieciami dzieje się dalej, skoro co jakiś czas pojawiają się informacje, że firmy przetwarzające surowce wtórne w Polsce sprowadzają je… z zagranicy.
Kolejna kwestia to wyrzucanie elektroniki – zgodnie z ustawą kupując cokolwiek płacisz dodatkowo na „utylizację” starych sprzętów. Masz tą informację podaną na cenie, ale… nie masz tam informacji, gdzie do diabła masz wyrzucić stare sprzęty. Tego udało mi się dowiedzieć całkiem przypadkiem, przy okazji wizyty w gminie. Jednak gmina to takie miejsce, którego raczej się nie odwiedza, jak się nie musi i wolałabym kupując nowe radio od razu dowiadywać się gdzie mogę udać się ze starym. Swoją drogą – bardzo konsumpcyjno beztroscy się zrobiliśmy po opuszczeniu ciemnic prl-u. Wyrzucamy nie dlatego, że przestało działać, ale dlatego że się znudziło, że jest nowe lepsze, fajniejsze, w ładniejszym kolorze. Technika idzie na przód, to fakt, ale też najczęściej nie zastanawiamy się czy to „na przód” jest nam potrzebne, a jedynie czy nas stać. Osobiście chwilami mam wrażenie, że się potykam o różną elektronikę, która już została zastąpiona przez inną, albo z której nie korzystam.
Nieczystości płynne – co za eufemizm – zatruwamy rzeki ile się da, bo Polska nadal ma zdecydowanie za mało oczyszczalni. Ludzie mogliby budować więcej oczyszczali przydomowych, promuje to UE, ale polscy urzędnicy w gminach toczą swoją własną prywatną wojnę przeciw wszystkiemu, co odbiega od „starych dobrych sposobów”. Tak więc trzeba się zastanowić czy chcesz tracić czas, nerwy i pieniądze na budowę oczyszczalni, skoro szybko, tanio i łatwo możesz mieć szambo. No ja się na to „szybko, tanio i łatwo” mimo wszystko nie piszę, ale ogólnie morał z tego filozofowania jest taki, że nadal w Polsce żeby dbać o środowisko trzeba bardzo mocno chcieć, bo mimo szczytnych prób ustawodawczych słabo się to wszystko przekłada na organizację w praktyce. A o potyczkach z firmami „od śmieci” pewnie będzie w następnym odcinku. So stay tuned czy jak to tam było.
Posted by By: elffaran |
