2007-05-01: Łowiczanka jedna miała chłopca z drewna…
Parę kilometrów za Łowiczem jadąc drogą na Poznań zobaczyliśmy drogowskaz na skansen. Żądni wrażeń i kulturowych rozrywek zboczyliśmy z planowanej drogi i poszukaliśmy skansenu.
Trafić do skansenu nie było tak prosto, bo znajdował się na tyłach pokaźnego hotelu przypominającego zamek Gargamela ze Smerfów. Trzeba było objechać teren hotelu i dojechać do skansenu z boku.
W dwóch słowach skansen nam się bardzo podobał. Spory teren, na którym zgromadzono chałupy chłopskie z XIX i XX wieku z terenu ziemi łowickiej. W skansenie można obejrzeć zrekonstruowaną szkołę z początki XX wieku, wiatrak, zagrody i domostwa z wyposażeniem.
To co jest charakterystycznego, to że ludziom, którzy go prowadzą się chce.
Chce się ciężko pracować, żeby utrzymywać budowle w dobrym stanie. Dodatkowo, na co szczególnie zwróciła uwagę moja ukochana druga połówka, komuś się chciało zadbać o ogródki wokół domów. To właśnie kwiaty i warzywa dookoła sprawiają, że skansen wygląda autentycznie.
Na miejscu okazało się, że w tym skansenie można wyprawić sobie wesele. W jednej z chat są przygotowane dwie izby: jedna do jedzenia, druga do tańczenia. Oprawa może być zorganizowana w strojach regionalnych.
Zmęczony zwiedzaniem turysta może odpocząć posilając się w karczmie. Jedna ze zrekonstruowanych chałup dostosowana została do goszczenia spragnionych jadła i napitku.
Bardzo swojską i miłą atmosferę dopełniała możliwość skorzystania z drewnianej sławojki.
Bilet do skansenu kosztował 5 zł za osobę. Za to, że komuś się chce to wszystko utrzymywać to i tak bardzo mało, więc jeśli będziecie gdzieś niedaleko Łowicza zobaczcie koniecznie ten skansen. Akcja dla ratowania naszej kultury. Jeszcze ja pamiętam maszyny do cięcia słomy w stodole mojego Stryja. Młodsze pokolenia już tylko w skansenach zobaczą takie cuda.
Posted by By: tryt |
