Obyś sobie dom budowałâ€¦w Polsce.

To tak w ramach czego by tu życzyć najgroszemu wrogowi. Chwileczkę, nie, nikomu aż tak źle nie życzę normalnie no.

Przeżyłam panów informujących, że porozmawiają jak mąż przyjdzie. No trudno. Nie potrafią ze mną, to poszukam innej firmy. Rozumiem, że rozmawianie z kobietą o materiałach budowlanych to dla niektórych trauma nie do przetrwania. Naprawdę staram się być wyrozumiała.

Przeżyłam firmę, która tuż przed zimą upierała się, żeby kłaść tynki zewnętrzne i zupełnie nie rozumiała dlaczego akurat chcę kłaść wewnętrzne. Zapewne chcieliby gotówkę, zanim po mrozach te tynki by efektownie odpadły.

Przeżyłam pana, który na moje nieśmiałe "to ja do pana oddzwonię, jeśli się zdecyduję" reagował " to ja pani wyjaśnię, dlaczego inne firmy robią źle oraz beznadziejnie i buhaha wie pani jeden klient to myśli, że się na święta wprowadzi, ale nie powiedzial na które, aaale śmieszne". Czasem nie pozostaje nic innego jak mało kulturalnie odłożyć słuchawkę.

No tak, bardzo śmieszne. Mnie osobiście też szalenie rozśmieszyła odpowiedź na moją niechęć do czekania w nieskończoność aż szanowny glazurnik ozdrowieje i zechce dokończyć prace. "To my nie wiedzieliśmy, że pani się spieszy". Normalnie tak mnie to rozśmieszyło, że zastanawiam się czy nie poszukać innej firmy. Nawet jeśli by pominąć, że ustalaliśmy terminy graniczne, to oczywiście moim największym marzeniem jest wykańczać ten dom przez resztę życia, tylko jakoś tego sobie nie uświadamiałam wcześniej.

A tak swoją drogą – glazurnik właśnie pisze pracę magisterską, ale i tak sam przyznał, że z płytek ma więcej niż zarobiłby jako magister. Jego szef też ma wyższe wykształcenie. Może powinnam zawód zmienić, gładź nauczyłam się kłaść w ciągu jakiś 5 minut, płytki nie wyglądają na dużo bardziej skomplikowane. Przynajmniej nie będę się irytować nieterminowością tak zwanych fachowców, bo niedługo sam widok jakiegokolwiek "fachowca" zacznie budzić u mnie mordercze instynkty.

Zastanawiam się czy deficyt chętnych do fizycznej pracy, skutkujący ewidentną pogardą dla klienta, jest specyfiką Warszawy, czy to już urok całej Polski. Jakiś czas temu mieliśmy problem z znalezieniem kogoś, kto by pomógł posortować i przerzucić śmieci z budowy. Prościej okazało się zrobić to samodzielnie niż szukać w nieskończoność. Jeszcze trochę i okaże się, że budować też prościej samodzielnie…

Leave a Reply »»